Bezdomne psy i koty czekają na dom. Rozmowa z weterynarzem

Zapraszamy na rozmowę z Arturem Różyckim, lekarzem weterynarii z Przychodni Weterynaryjnej “Podaj łapę”.

– Duży mamy problem z  bezdomnymi  psami i kotami na naszym terenie? 

– W dużym stopniu udało się ograniczyć ilość zwierząt bezdomnych. Stało się to dzięki ciągłej edukacji, dzięki co raz powszechniejszej, a bardzo potrzebnej sterylizacji i znakowaniu zwierząt, ale przede wszystkim, dzięki ludziom o wielkich sercach, którzy zgadzają się przyjąć zwierzęta po przejściach, czasami kalekie, czasami chore, a czasami tylko stare.

– Czy można mówić o pewnej sezonowości w tym problemie? Są okresy w roku, że  takich zwierzaków trafia do was więcej? 

– Najwięcej psów pojawia się przed wakacjami, porzucone w lasach i przydrożnych rowach szczenięta- owoce wiosennych cieczek. Kotów najwięcej jest  późną wiosną i latem. W tym roku dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym niektóre niesterylizowane kotki rekordzistki mogły mieć nawet 3 mioty. Ale niestety przypadki porzuceń, zagubień i wypadków losowych jak i znęcania się zdarzają się  przez cały rok.

– Tak naprawdę to my, ludzie jesteśmy odpowiedzialni za los zwierząt. Nie panujemy  nad ich rozrodem, porzucamy je gdy się nam znudzą  lub zachorują. 

– Oczywiście to ludzie są odpowiedzialni za bezdomność zwierząt. Niestety wciąż panują opinie, że suka czy kotka musi mieć co najmniej raz młode. To nie prawda!

Niektórzy uważają, że sterylizacja czy kastracja to jest okaleczanie zwierząt. Z tym też nie mogę się zgodzić! Operację ovariohisterectomi czyli usunięcia macicy i jajników przeprowadzić można z malutkiego 2-5 cm cięcia przy zastosowaniu szwów śródskórnych. Rana goi się najczęściej bardzo szybko i bez powikłań. Kastracja samca, czyli usunięcie jąder jest jeszcze mniej inwazyjnym zabiegiem. Ludzie są nieodpowiedzialni i wydaje im się, że jak pies się znudzi to można go zawieźć do schroniska. Schroniska dla zwierząt opiekują się zwierzętami bezdomnymi z terenu gmin, z którymi mają podpisane stosowne umowy.

Pobyt psa w oddalonym od gminy schronisku jest płatny i gminy płacą około 10 -30 zł/ dobę  za jednego psa. Jeżeli pies nie zostanie adoptowany wówczas dana gmina płaci za niego dożywotnio. Są też smutne historie, gdy właściciel psa czy kota umiera, a jego spadkobiercy są zainteresowani wyłącznie spadkiem, a nie zwierzętami.

– Znajduję zwierzę, przyprowadzam  je do waszej przychodni, sama nie mogę się nim zająć. Co dalej się z nim dzieje?

– Każde zwierzę, które do nas trafia jest przebadane klinicznie, odrobaczone i odpchlone.

Ma wykonane zdjęcie i za pomocą mediów społecznościowych poszukujemy Jego właściciela lub domu tymczasowego.

-Znajduje  się chętny na adopcję  psiaka  lub kociaka.  Jak wyglądają  procedury?

– Podpisujemy z taką osobą umowę adopcyjną jako członkowie Stowarzyszenia Help Animals. W umowie właściciel zobowiązuje się do opieki nad zwierzęciem do końca jego życia. Wszystkie zwierzęta, które oddajemy do adopcji są odrobaczone, odpchlone i zaszczepione. Psy są czipowane. Suki i kotki są sterylizowane. Gdy suczka lub kotka są za młode na zabieg, umawiamy się na niego po osiągnięciu dojrzałości płciowej. Zabiegi te wykonujemy na koszt  Gmin w ramach umowy adopcyjnej. Następne szczepienia odbywają się za rok już na koszt nowego właściciela.

– Wiele osób chcąc przygarnąć  bezdomne zwierzę nie zdaje sobie sprawy, że  nie jest to pies lub kot z hodowli i tym samym może mieć przeróżne obciążenia. O czym przyszły właściciel szczególnie powinien wiedzieć? 

Zwierzęta  trafiają na ulicę z różnych powodów, które są wynikiem problemów behawioralnych, choroby czy kalectwa. Czasami zwierzęta adoptowane od nas też mogą zachorować, być nosicielami chorób metabolicznych, genetycznych lub zakaźnych. Nie zawsze schorzenia te dają od razu objawy a uwidaczniają się po jakimś czasie. Są ludzie, którym nie przeszkadza dysfunkcja zwierzaka, są tacy którzy specjalnie czekają na jakiegoś najbardziej poszkodowanego przez los. Chcemy, żeby nowy opiekun był świadomy swojej decyzji. Czasami niestety zdarzają się sytuacje trudne, kiedy trafia do nas duża liczb kotów znalezionych w różnych miejscach, zdarza się, że mają objawy chorobowe. Te chore najpierw leczymy, a gdy są zdrowe szczepimy ochronnie. Są więc koty z tzw. wirusem kociego kataru, maluchy słabe, zasmarkane z zaropiałymi oczami i  powikłanymi bakteryjnie zapaleniami górnych dróg oddechowych. Kociaki często z uszkodzoną rogówką, ropniami gałek ocznych, kwalifikujących maluchy już tylko do  zabiegu operacyjnego. Niestety czasem nie udaje się uratować kotów, które były przywiezione w okresie inkubacji straszliwej choroby, która pojawia się okresowo u kotów- panleukopenii – tzw. tyfusu kociego. Przy tej chorobie zdarza się, że oddajemy do adopcji zwierzę nie wykazujące objawów chorobowych, zaszczepione, w tym dniu klinicznie zdrowe, a pomimo to może zachorować i odejść.To bardzo smutne dla nas i właściciela. Ta groźna choroba wirusowa atakuje podstępnie i ma często przebieg ostry lub nad-ostry. Zwierzęta nie wykazujące objawów chorobowych po kilku lub kilkunastu godzinach mogą już nie żyć. Zabezpieczyć przed tą chorobą mogą szczepienia. Na panleukopenię najbardziej wrażliwe są koty w wieku do 6 miesięcy. Zdarza się niestety, że giną wszystkie z danego miotu lub inne koty mające z nimi kontakt. Postępowanie lecznicze polega na leczeniu objawów czyli wymiotów i biegunki, oraz zwalczanie powikłań bakteryjnych. Niestety najczęściej pomimo intensywnego leczenia, kotów nie udaje się ich uratować. Ostatnio w naszym powiecie odnotowujemy przypadki tej strasznej choroby. Często jesteśmy bezsilni i pomimo rygorystycznych środków bioasekuracyjnych choroba się rozprzestrzenia. To dla nas lekarzy jest bardzo przygnębiające, gdy nie możemy pomóc i jesteśmy bezradni. Na szczęście po jakimś czasie choroba ulega wygaszeniu, ale może powrócić w każdej chwili. Czasami serce nam pęka gdy koty, które udało się uratować i wyleczyć z innej groźnej choroby umierają na panleukopenię.

– Jak zachęcić czytelników do adopcji zwierzaków?
– Adoptując zwierzę nie zmienimy świata, ale dla tego zwierzęcia zmieni się cały świat.

To akt humanitaryzmu, a korzyści w postaci dozgonnej wdzięczności zwierzęcia są nieocenione. Stworzony przez nas -mieszkańców naszego powiatu- system pomocy bezdomnym zwierzętom jest bardzo dobry. Wspólnie z mieszkańcami i dzięki mieszkańcom i włodarzom gmin, lokalnym mediom pomogliśmy setkom zwierząt. Kurier Gmin ma w tym wielką zasługę docierając do osób, które nie poruszają się w internecie. Jeśli będziemy dalej współpracować uratujemy jeszcze wiele zwierząt i mimo, że przychodzą trudne chwile zwątpienia, to świadomość radości uratowanych zwierząt i ich nowych właścicieli pozwala nam działać dalej wiedząc, że nie wszystkim uda się pomóc.

www.facebook.com/podajlapewet/