Reklama
Reklama

blog_2_600x150

 

 

 

Przypomina depresję, a jednak depresją nie jest. Dystymia to trudna do zdiagnozowania choroba, która czyni życie smutnym i pozbawionym kolorów. Tak jak u pana Jakuba.

Jakub ma 42 lata, jest biznesmenem. Wraz z żoną i starszym synem prowadzi dobrze prosperujący interes. Jest dobrze sytuowany, więc brak pieniędzy nie spędza mu snu z powiek. Mimo to od paru tygodni czuje się bardzo przytłoczony pracą i obowiązkami, bardziej niż zwykle zmęczony i przygnębiony.

Zauważył u siebie problemy z koncentracją uwagi oraz drobne deficyty pamięci. W domu jest wycofany, niechętnie angażuje się w sprawy wychowania dzieci. Zamyka się w swoim gabinecie przeczekując domowe burze. Unika konfliktów, zgadzając się na prośby żony i dzieci, lecz później się z nich nie wywiązuje. Relacje sypialniane między małżonkami też nie wyglądają najlepiej, ponieważ mężczyzna zupełnie stracił zainteresowanie seksem. Na zaczepki żony odpowiada listą dolegliwości fizycznych, z bólem głowy na czele. Bo i na zdrowiu podupadł w ostatnim czasie.

Wprawdzie badania nic nie wykazują, ale głowa go boli, w krzyżu łupie, serce kołacze i ogólnie jest kiepsko. Taka sytuacja trwa od paru lat, ale objawy okresowo ulegają wyciszeniu. A potem wracają ze zdwojoną siłą. Pan Jakub mówi: “Zawsze jest kiepsko, a czasami bardzo kiepsko”. Ostatnio żona zaczęła napominać o separacji, bo czuje się już zmęczona nijakością relacji i biernym oporem, jaki napotyka w najprostszych sprawach.

Jakub opisuje siebie jako człowieka, który zawsze cierpiał na brak wiary w siebie, z trudnością nawiązywał bliższe relacje z ludźmi. W szkole i na studiach bardzo ciężko pracował. Sukcesami na polu nauki, a później pracy, kompensował sobie stale towarzyszące mu poczucie bycia “gorszym”.

Obecnie depresyjne zaburzenia Jakuba spełniają kryteria depresji o umiarkowanym nasileniu. Pogłębiony wywiad wykazał, że przez ostatnie 9 lat pacjent cierpiał na powtarzające się nastroje depresyjne z bardzo krótkimi okresami w miarę dobrego samopoczucia. Jednak dopiero obecny epizod spełnia kryteria depresji. Pozostałe przypadki powtarzającego się obniżenia nastroju to raczej dystymia o wczesnym początku.

Dystymia jest chorobą trudną do zdiagnozowania. Mówi się o powinowactwie do zaburzeń afektywnych, jak również o nerwicowym podłożu dystymii, związanym z rozmaitymi wydarzeniami życiowymi, także z dzieciństwa. Ale kto z nas miał sielskie i anielskie całe dzieciństwo? Przyczyną może być też brak satysfakcjonujących relacji interpersonalnych.

Początek choroby jest trudny do uchwycenia. Najczęściej nie poprzedza go żadne specyficzne, trudne wydarzenie. Charakterystyczne dla osób cierpiących na dystymię jest to, że nie biją po oczach smutkiem, cierpieniem i udręczeniem. Bardzo często funkcjonują “normalnie”. Pracują, zakładają rodziny. Są w stanie wypełniać codzienne obowiązki, choć przychodzi im to z dużym trudem.

 

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama