Reklama
Reklama

blog_3_600x150


Jak anioł zmienia się w diabła


Dziś jest dzień pewnego wilczastego kundelka. Niewielki psiak uśmiecha się do mnie już z daleka. Tak, tak, on naprawdę się uśmiecha! Taki miły, sympatyczny, grzeczny pieszczoch przytula się całym sobą dając brzuszek do drapania. Po sekundzie biegnie do swojej pani, by grzecznie siedzieć przy jej nogach – anioł.

Tylko ten anioł zamienia się w diabła, gdy tylko na horyzoncie pojawi się inny pies. Duży czy mały, pies czy suka, biały czy czarny – to bez znaczenia. Straszliwy ryk wydobywa się z niewielkiej gardzieli, ślina cieknie po wyszczerzonych kłach, małe ciało gotowe do walki.

Pani karci psa. Nie wiele to daje, kolejny krzyk i psiak zajmuje miejsce przy nogach nadal ostrzegawczo warcząc. Jeśli przeciwnik się zbliży, dojdzie do walki.

Ale co to? Ten sam pies, gdy w pobliżu nie ma właścicielki, robi wszystko, by uniknąć konfrontacji. Doskonale komunikuje się z innymi psami, jego ciało staje się mównicą, dzięki której bezkrwawo można rozwiązywać konflikty, wymieniać poglądy i nawet dzielić terytorium. Gdzie więc jest problem? Ten mały z założenia podporządkowany pies został postawiony w roli obrońcy stada. Z niewiadomego mi powodu uważa, że jego zadaniem jest obrona opiekunki przed innymi psami.

Większość psów bardzo dobrze czuje się w roli członków stada, a nie szefów. Kiedy zdejmuje się z psich barków obowiązek bycia liderem, życie staje się łatwiejsze. Czy to oznacza, że popularna teoria dominacji jest naszą klamką? Nie do końca. Czy musimy jeść przed psem, przez drzwi przechodzić przed psem i wszystko robić przed psem? NIE!

Tajemnica leży w zasadach i emocjach. Warto od samego początku, gdy tylko w naszym domu pojawia się szczeniak, ustalić dekalog zasad, święty dla całej rodziny – w tym psa. Na przykład pies nie śpi na kanapie. Ustalając zasady dla dorosłego psa, zastanówmy się, co jest dla nas ważne. Gdy szczeniaczek skacze na nas w drzwiach, jest to urocze, ale czy tak samo będziemy reagować na skok 30-kilogramowego cielska?

Ustalone zasady powinny stworzyć ramy, w których nasz pies będzie do końca życia funkcjonował. Ich jasność i stałość da psu poczucie bezpieczeństwa i uczestnictwa w stadzie. Zasady te będziemy egzekwować z żelazną konsekwencją i bez złych emocji. Pies nie zrozumie dlaczego się na niego złościmy. Zasady po prostu są i równie spokojnie, i na zimno są egzekwowane. Proste prawda?

A co z naszym wilczastym, sympatycznym kundelkiem? Pierwszy krok zrobiliśmy, ustaliliśmy i przestrzegamy zasad. Teraz robimy drugi krok. Nasz pies musi otrzymywać jasne i krótkie przekazy. Kiedy robi źle i kiedy robi dobrze. Jeśli mu tego nie powiemy, to skąd ma to wiedzieć? Dla tego tak ważne jest, by psa chwalić jeśli zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami, ale i ostrym słowem skarcić, gdy zachowuje się niewłaściwie.

Pamiętajmy pies nas zrozumie TYLKO wtedy, gdy go pochwalimy lub skarcimy w sekundzie, w której pies zachował się dobrze lub źle. Teraz powinno paść: ale przecież pani psa skarciła… To prawda, ale nie zdjęła z psa odpowiedzialności. To ja człowiek lider, opiekun, jestem odpowiedzialny za bezpieczeństwo mojego psa. Także w sytuacji, gdy chce zaatakować innego. Nie wystarczy psa skarcić, musimy jeszcze stanąć między naszym psem a “napastnikiem”. Stajemy albo przodem do swojego psa, albo bokiem, nigdy frontem do psa, na którego nasz pupil próbuje się rzucić. Tym samym odgradzamy naszego od przeciwnika, przejmując rolę decydenta. Gdy opiekunka naszego bohatera poznała te zasady i wprowadziła je w życie, okazało się, że spacery z psem stały się milsze.

 

Aleksandra Cisłak

Właścicielka sklepu zoologicznego Dog Angel we Wrocławiu, wieloletni hodowca Białych Owczarków Szwajcarskich, Mistrz Polski w posłuszeństwie sportowym psów. Przede wszystkim jednak opiekun dwóch psich Aniołów - Very i Viki.

www: http://dogangel.pl

e-mail: cislakola@gmail.com

Reklama
Reklama