Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

blog_2_600x150


Kinezjologia – teoria i praktyka


Rodzice dla swojego chorego dziecka są skłonni do największych poświęceń. Pieniądze na jego rehabilitację zdobywają „spod ziemi” i płacą każdemu, kto da im choć cień nadziei. Niestety jest wielu szarlatanów, którzy – mniej lub bardziej świadomie – żerują na miłości i poświęceniu rodziców.
Tomkowi dwa lata temu usunięto średniej wielkości guz z prawej strony okolicy czołowej. Po krótkim okresie niedowładu chłopiec bardzo szybko odzyskał sprawność i obecnie tempem rozwoju tylko nieznacznie odbiega od rówieśników. Do mojego gabinetu Tomek trafił na kontrolną diagnozę neuropsychologiczną z elementami rehabilitacji. Ponieważ zawsze diagnozę zaczynam od bardzo dokładnego wywiadu z rodzicem, dowiedziałam się, że chłopiec od dwóch lat dwa razy w tygodniu „rehabilitowany” jest metodą kinezjologii edukacyjnej. Oczywiście terapia jest płatna, 40 PLN za 45 minut pracy z dzieckiem. Jeśli doliczyć do tego dojazdy do Wrocławia, to przez dwa lata zrobiła się z tego spora sumka.
Kinezjologia adresowana jest głównie do dzieci z deficytami uwagi, o specyficznych potrzebach edukacyjnych (upośledzenie umysłowe, autyzm, zespół Downa), z mózgowym porażeniem dziecięcym, z zaburzeniami sfery motywacyjnej, a także do dzieci nadpobudliwych psychoruchowo (ADHD), takich z zaburzeniami zachowania, oraz do dzieci zdolnych. Kiedy zadzwoniłam pod podany przez mamę Tomka numer, dowiedziałam się, że choć metoda jest adresowana głównie do dzieci, to pani terapeutka pracuje także z dorosłymi pacjentami, z „bardzo dobrym rezultatem”, oczywiście odpłatnie.
Tyle tylko, że kinezjologia edukacyjna terapią nie jest. Jej popularność opiera się na chwytliwych tekstach marketingowych, bazujących na laickiej interpretacji anatomii i fizjologii mózgu. Kinezjologia jest wysoko pozycjonowana w popularnych wyszukiwarkach i nauczana w państwowych i prywatnych uczelniach, że nie wspomnę o milionie kursów i kursików. Jednak jej tezy i założenia nie znajdują potwierdzenia we współczesnej wiedzy neuropsychologicznej i neurofizjologicznej. Przeszukując naukowe bazy czasopism trudno znaleźć publikacje, które potwierdzałyby efektywność tej metody. Co więcej, liczne eksperymenty porównujące różnice w funkcjonowaniu dzieci prowadzonych tą metodą i dzieci, które z kinezjologią edukacyjną nie miały nic wspólnego, nie wykazały między nimi żadnych różnic.
Kinezjologia, aby uzasadnić swoje tezy, posługuje się nazwiskami znanych naukowców, takich jak Damasio czy Sperry, manipulując ich ustaleniami i naciągając wnioski. Jednak z nauką kinezjologia edukacyjna nie ma nic wspólnego, choć drugi człon nazwy wskazuje na coś przeciwnego. Twórca kinezjologii Paul Dennison najprawdopodobniej nigdy nie prowadził rzetelnych naukowych badań nad skutecznością swojej metody w „integracji obu półkul mózgu” czy „rzeczywistym budowaniu powiązań nerwowych” oraz „punktów”, a publikacje pseudonaukowe na temat rzekomej skuteczności kinezjologii nie zdołały się oprzeć recenzentom czasopism naukowych.
Pierwsze krytyczne wzmianki na temat kinezjologii pojawiały się w świecie nauki już w 2001 roku, a kolejne prace wciąż podważały i odrzucały jej założenia i skuteczność. W Polsce zorganizowano konferencję naukową, podczas której na temat pseudonaukowości kinezjologii wypowiadały się nasze rodzime autorytety. Profesor neurofizjologii z PAN dobitnie stwierdziła, że tezy kinezjologii są fałszywe, a ich autorzy są laikami w temacie zagadnień funkcjonowania mózgu. To tyle, jeśli idzie o naukę.
Wydawało mi się, że przez ponad 10 lat wiedza ta upowszechniła się i – podobnie jak inne odkrycia psychologiczne – trafiła pod strzechy, a tu nagle szok! W 2015 roku są jeszcze praktycy, którzy rekomendują kinezjologię edukacyjną jako skuteczną metodę „terapii i rehabilitacji mózgu” i, co więcej, nadal istnieją osoby chwalące się uprawnieniami do stosowania tej metody. Nauka sobie, a praktyka sobie. Cel uświęca środki. Terapeuta też z czegoś żyć musi…

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama