Reklama

blog_2_600x150


“Lustereczko, powiedz przecie…”, czyli wielb albo rzuć


Chyba każdemu zdarzyło się spotkać kogoś nieznośnie aroganckiego i tak zakochanego w sobie, że zagubił się w fantazjach o swojej potędze, doskonałości, inteligencji. Narcyz – bo o nim mowa – to typ człowieka nie tylko uważającego się za lepszego od innych, ale także gardzącego ludźmi za to, że są gorsi albo przeciętni. I pół biedy, kiedy kontakty z narcyzem można ograniczyć: na spotkaniu towarzyskim przesiąść się do stolika obok lub dyskretnie przysypiać słuchając długiego, paradowcipnego monologu. Problem zaczyna się, kiedy z narcyzem ma się częsty i systematyczny kontakt. A już prawdziwy dramat jest wówczas, kiedy usiłujemy z narcyzem stworzyć bliską relację.

Agata i Jarek – oboje po trzydziestce; ładni, zadbani, nieźle wykształceni. Jarek szarmancko przepuścił Agatę w drzwiach, poczekał, aż obie usiądziemy, po czym dopiero sam zajął miejsce. Widać, że obycie i kindersztuba nie są mu obce. Zapytani o powód wizyty podali “problemy w komunikacji”. Gdy opisywali swoje życie i relacje, zdecydowanie częściej głos zabierał Jarek; Agata kiwała głową, zgadzając się z mężem. Kiedy poprosiłam, aby to ona przedstawiła swój punkt widzenia, Jarek stale jej przerywał i korygował. Robił to w sposób, który można by uznać za ujmujący:

“Och, gwiazdko, kto inteligentny tak by pomyślał?”;

“mądry człowiek tak by tego nie ujął, skarbie”;

“ależ kochanie, pomyśl chwilę, zanim coś powiesz…”. Nim Agata skończyła mówić, ja rozszyfrowawszy komunikaty Jarka już wiedziałam, że: Agata nie jest mądra, nie jest inteligentna, nie myśli, co mówi. Oczywiście szczególnie widoczne było to w kontekście “błyskotliwych” i “mądrych” wypowiedzi Jarka, i mnie. Bo Jarek szybko zaczął budować koalicję ze mną. Mogłam się poczuć też mądra i inteligentna – pod warunkiem, że uznawałam jego punkt widzenia na ich problemy małżeńskie. Po zachowaniu Agaty, po jej uważnym dobieraniu słów i coraz cichszych wypowiedziach widziałam, że nie jest pewna tego, co mówi, nawet tego, co myśli – ani wniosków, do których dochodzi. Bo Jarek lepszy. Bo tak. Początkowo związek Agaty i Jarka zapowiadał się bajkowo. Narcyz po mistrzowsku roztacza swoje uroki, obiecuje, omamia, uwodzi. On błyszczy, a partner ma na niego patrzeć z podziwem i uwielbieniem.

“Ze mną będzie Ci cudownie” – obiecywał Jarek.

“Jest mi z nim jak w bajce” – w myślach dopowiadała Agata. W ten sposób narcyz doskonale przechodzi pierwsza fazę związku, angażując i wikłając partnera.

Osoba wybrana przez narcyza zazwyczaj jest także atrakcyjna i dobrze wykształcona. Agata ze swoją figurą modelki, długimi włosami i doktoratem z ekonomii, a do tego zamożnymi rodzicami, była trofeum, którym Jarek mógł się chełpić przed znajomymi i swoją rodziną. Ale układ musiał być jasny: bez względu na to, jak atrakcyjny, mądry, czy bogaty jest partner, narcyz zawsze musi być lepszy. Partner narcyza ma stanowić jedynie tło dla błyskotliwej gwiazdy, rozdmuchanego, narcystycznego Ego. W zamian za możliwość przebywania blisko tego cudownego człowieka, Agata musiała spełniać jego zachcianki i rozkazy. Dramat w związku zaczął się wtedy, kiedy Agacie spadły różowe okulary i zaczęła dostrzegać, a – co więcej – werbalizować rozdźwięk między tym, co Jarek obiecuje, a tym, co robi. Jarek obieca gwiazdkę z nieba, ale nie w tej chwili, bo właśnie ogląda mecz, albo czyta gazetę. Obiecał odebrać dzieci z przedszkola? Och, tyle razy odbierał, że mogła się domyślić, iż dzisiaj będzie musiał dłużej zostać w pracy. Inteligentna kobieta by się domyśliła! Poszedł z dziećmi na spacer, Ty się obijałaś dwie godziny, to podaj teraz obiad i zajmij się nimi przez chwilę. On musi odpocząć. Bo oczywiście kotleciki zrobiły elfy, wróżki posprzątały, a smerfy uwinęły się z górą prasowania. Ponieważ narcyz z natury rzeczy jest egocentrykiem, z wdziękiem lekceważy normy i zasady współżycia społecznego, a niekiedy nawet prawo. Narcyz jest ponad tym. On ustala reguły, ale dla innych. Jarek z powodu swojej wyjątkowości nie czuje się zupełnie związany obietnicami, które złożył. Społeczna reguła wzajemności jest jego zdaniem dla głupków i naiwniaków. Kiedy narcyz jest szczęśliwy, to cały świat ma obowiązek być szczęśliwy. Kiedy Jarek był szczęśliwy, a Agata nieco mniej, dowiadywała się wówczas, że jest egoistką myślącą tylko o sobie, zawistnicą. W sytuacji odwrotnej

– dowiadywała się tego samego. Początkowo komunikaty były zawoalowane:

“Nikt inteligentny by tak nie pomyślał”,

“mądry człowiek nie doszedłby do takich wniosków”, “zgrabna kobieta nosi rozmiar 36, a nie 38”. A potem już wprost: “ty idiotko, głupia krowo, gruba k…”. Aby usprawiedliwić swoje egoistyczne, a niekiedy okrutne, bezwzględne postępowanie, Jarek posługuje się racjonalizacją, manipuluje faktami, kłamie. Skonfrontowanie narcyza z faktami, udowodnienie mu kłamstw może wywołać napad wściekłości czy agresji. Wtedy zdarzało się Agacie usłyszeć, jakim jest “roszczeniowym, wielkim nic”. Absolutnym zerem wyciągniętym z bagna przez szlachetnego Jarka. Jednak najchętniej Jarek karał Agatę długimi miesiącami milczenia i lekceważenia jej i dzieci. Narcyz czasami znajduje nowy kwiat, który lepiej pasuje do jego narcystycznego kożucha. Aby uzasadnić w swoim otoczeniu porzucenie stałego, wieloletniego partnera (a przy tym zachować pozytywny obraz siebie), mocno i bezwzględnie go deprecjonuje, oczekując zewsząd potwierdzenia swojego zdania. Jeśli ktoś ze znajomych nie przyjmie jego wersji, albo głośno się z nią nie zgodzi, staje się wrogiem narcyza i następnym obiektem jego ataków lub w najlepszym wypadku, narcyz zerwie kontakt z takim głupkiem. Brak kontaktu z narcyzem, to też kara. Zatem lepiej się zgodzić. Tak też było w przypadku Agaty i Jarka. Jarek znalazł nową miłość swojego życia – lepszą, mądrzejszą, piękniejszą. Taką super-duper-excelent. Porzucił Agatę, informując jednocześnie całe otoczenie, jaką była złą i puszczalską żoną oraz beznadziejną matką i jak to on, po paru latach poświęceń i cierpień, musiał odejść. W normalnej relacji byłby to – mało szczęśliwy – ale jednak end. Koniec. Ale nie z narcyzem. Kiedy miłość Jarka minęła i chciał wrócić do “głupiej” Agaty, zastał zmienione zamki. Jego balonikowate Ego dostało potężnego kopa w swój błyszczący środek. Narcyz został odrzucony! a co więcej trafił w tryby Sądownictwa w miarę równe dla śmiertelników. Bo dla narcyza karą jest każde zrównanie go z tłumem – to,że musi stawiać się na sprawy, to, że musi płacić alimenty, to, że musi spotykać się z dziećmi. Narcyz nienawidzi słowa”musi”. Agata ma świadomość, że cena jaką musiałaby zapłacić za przetrwanie jej małżeństwa, była zbyt wysoka. Ma też świadomość, że ówczesnej miłości Jarka zawdzięcza – w sensie dosłownym – życie. Trafnie spuentowała ówczesny czas: “człowiek sam siebie za włosy z bagna nie wyciągnie”. Jarek odchodząc zabrał jej nadzieję na gwiazdkę z nieba, ale razem z nim odeszło piekło codzienności z narcyzem. Następny artykuł będzie o oryginalnym typie kobiecości, czyli o “dzidzi piernik”.

 

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama
?