Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

blog_2_600x150


Osobowość zależna


 

Ania na terapię została skierowana przez lekarza psychiatrę. Bardzo dobrego i wrażliwego człowieka, który – jak to określiła – bardzo przejął się jej problemami. Mimo paru lat farmakoterapii stan Ani nie ulegał poprawie.

Ania jest najmłodszą z trzech sióstr. Wychowywała się w tradycyjnej rodzinie, której głową był ojciec. Mama nie pracowała zawodowo, w całości poświęciła się wychowaniu córek. Ania od samego początku była traktowana jak laleczka. Wygląd aniołka – śliczne niebieskie oczka, blond włoski – sprawiał, że rodzice i starsze siostry opiekowali się nią i zaspokajali jej potrzeby. Kiedy Ania poszła do szkoły, bardzo pomagała jej starsza siostra. Broniła przed rówieśnikami, nosiła tornister, odrabiała z nią i za nią lekcje, służyła radą i pomocą. „Bo ja zawsze byłam taka wrażliwa i krucha” – mówi o sobie Ania. Zaraz po skończeniu technikum Ania wyszła za mąż za Michała. Michał, podobnie jak Ania, był zwolennikiem mocno tradycyjnej rodziny. Wspólnie ustalili, że Ania poświęci się wychowywaniu dzieci, a Michał będzie zarabiał na rodzinę. Ania podporządkowała się Michałowi zupełnie. On podejmował decyzje, wspierał ją i pomagał jej. Dawał jej dużo miłości, uwagi i czułości. Siostry Ani wyjechały do innych miast, robiąc karierę, i Ania całą swoją uwagę skupiła na mężu. Oczekiwała od niego tego samego. Było im przecież tak dobrze ze sobą! Poświęcała cały swój czas i wszelkie wysiłki, aby tylko mąż był zadowolony. Jednak po pewnym czasie Michał doszedł do wniosku, że Ania powinna mieć jakieś swoje koleżanki i zainteresowania. Kiedy tylko chciał wyjść gdzieś z kolegami, żona dąsała się. Doszło do tego, że im bardziej Ania naciskała na bliskość i intymność, tym Michał bardziej się wycofywał, uciekał. Po każdym konflikcie Ania starała się być jeszcze lepszą żoną, kochanką, kucharką i jeszcze bardziej zabiegała o uwagę i zainteresowanie męża. Ale pewnego dnia Michał oświadczył, że dusi się w małżeństwie. Pozostawił drżącą, zalęknioną Anię na pastwę losu i życia. Ania nie była sama zbyt długo. Szybko związała się z Wojtkiem i oddała swój los w jego ręce. Niestety, gdy minął miodowy miesiąc okazało się, że Wojtek ma „ciężką rękę”. Ceną, jaką Ania płaciła za opiekę, podejmowanie decyzji były uderzenia, kopnięcia i wyzwiska. Ale bała się odejść. Choć bił, czasem pił, to jednak chronił tę kruchą istotę przed światem. Problem zaczął się wtedy, kiedy Wojtek zaczął bić także dzieci Ani z pierwszego małżeństwa, a one poskarżyły się pedagog. Wówczas Wojtek porzucił Anię a ona zwróciła się o pomoc do opieki społecznej. Twierdziła, że nie radzi sobie z rzeczywistością, a jednocześnie bardzo intensywnie poszukiwała kolejnego „opiekuna”. Kobiecie trudno wyobrazić sobie życie w samotności. Tam tkwiły jej wszystkie lęki.

Ania ma osobowość zależną z cechami osobowości masochistycznej. Relacje interpersonalne takiej osoby mają na celu zdobycie ochrony i opieki za wszelką cenę. Osoby zależne opisują siebie jako kruche, niesamodzielne, nieudolne czy niekompetentne. Podważają swoje umiejętności, dezawuują osiągnięcia, deprecjonują zalety. Co więcej, one naprawdę siebie tak widzą i takie myślenie o sobie bardzo mocno wpisują swoje „ja”. Bezradność, którą prezentują światu, dla niektórych typów osobowości może być nawet pociągająca. Osoby zależne są bardzo podatne na różne zaburzenia psychiczne. Niektóre występują u nich na tyle często, że badacze zastanawiają się, czy w ogóle warto opisywać je oddzielnie. Najczęściej występują u tych osób uogólnione zaburzenia lękowe lub lęk napadowy. Stale towarzyszy im niepokój, a ich myśli krążą wokół obaw, że zostaną porzucone lub nie dadzą sobie rady. Kolejnym częstym zaburzeniem jest depresja z dominującym uczuciem beznadziejności i bezradności. Osoby zależne często doświadczają także dolegliwości somatycznych. Jest to sposób na odwracanie uwagi od źródła problemów, ale także daje możliwość kontrolowania partnera („ja jestem taka chora, a ty chcesz mnie porzucić”).

Terapia osób zależnych zazwyczaj dobrze rokuje – pod warunkiem, że mają dobrze rozwinięte wsparcie społeczne, a terapeuta jest mocno doświadczony.

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama