Reklama
Reklama

blog_3_600x150


 

Ciemno…. Pada deszcz, wszech ogarniające błoto chlupocze pod nogami…. Co to za zima, powinien być śnieg i mróz …. Ciężko westchnęłam, ale czy mogę odmówić dwom roześmianym pyskom i merdającym ogonom przecież BOS to – Błotny Owczarek Szwajcarski 😉 Uważnie rozglądam się po parku, ani żywej duszy. Trochę tak jakby nagle wszystkie psy przestały potrzebować długich spacerów. Westchnęłam ze smutkiem….

Jakby w odpowiedzi do sklepu przychodzą kolejni szczęśliwi opiekunowie, świeżo przywiezionego malca – stafik, właśnie zawitał w ich życiu.

Wybieranie misek, obroży, jedzenia i zabawek. Dziecko podniecone pyta czy może już bawić się z pieskiem w podwieszanie na sznurze – widział w sieci jak to robią inne psy tej rasy. Rodzice pełni entuzjazmu cieszą się, że ich jedyny syn zyska wiernego i oddanego przyjaciela. Podsuwam wizytówkę przedszkola dla szczeniąt…. Nie, to nie potrzebne, to takie mądre psy. W USA nazwano je najlepszymi niańkami dla dzieci, one nie potrzebują jakieś tam tresury. Malec już umie chodzić przy nodze i biegnie na każde zawołanie. Tłumaczę, że to zachowanie typowe dla lekko niepewnego małego szczeniaka, które znalazło się w całkowicie nowym otoczeniu. Mężczyzna dumnie unosi głowę, on wie, przeczytał w internecie, co tam mu będzie opowiadać sprzedawczyni. Kobieta, przytula syna, tak długo prosił o psa, marzył …. Na pewno będzie cudownie…..

Życzę z całego serca by właśnie tak było.

Kolejny szary dzień, wilgotna mgła ścieka po gołych gałęziach, klei się do skóry, włosów … brrrr …. Białe, a raczej brunatno-czarne “pędziwiatry”, głośno upominają się o kolejny wyrzut piłki. Kałuża, poślizg i suka szczęśliwie leży w samym środku, dumnie trzymając w pysku swoją “zdobycz”. Złapała i zaraz przyniesie by zamienić na pysznego smakołyka. Zastanawiam się gorączkowo czy jeden ręcznik papierowy wystarczy by choć trochę uchronić auto przed błotem. Już wiem …. Nie wystarczył. Trudno, po tylu latach już przywykłam do wszechobecnej sierści, piasku a czasem błota – ot uroki posiadania dwóch psów.

Do sklepu przychodzą kolejni klienci, po preparat odstraszający od gryzienia, po kantar bo pies ciągnie, po szampon bo taki brudny, po poradę co zrobić bo szczeniak gryzie córkę po nogach i rękach. W końcu trafia się pani z pytaniem, czy nie znam kogoś kto by chciał goldena. Młody, odda za darmo. Pytam co się stało … Pani odpowiada wymijająco, dużo pracuje, nie ma czasu, pies niszczy w domu, nadal potrafi się załatwić w mieszkaniu choć ma już rok. Zauważam na ręce nieładnie wyglądające zadrapania, pytam wprost czy pies ją ugryzł ? Chciała zabrać mu ukradzioną z siatki z zakupami pieczeń, pies zaatakował – po śladach widzę, że jedynie uderzył ostrzegawczo zębami. I tak rozwiały się marzenia o cudownym przyjacielu … czy naprawdę?

Znam i co dzień poznaje kolejne cudowne, wspaniałe, wyjątkowe istoty. Lojalne, wierne, gotowe zaakceptować nas zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji …psy. Psy, które składają się z emocji, popędów, odczuć i potrzeb. Pies nie rodzi się z pilotem, nie rodzi się poliglotą, ba! nawet ze zdanym egzaminem z zakresu posłuszeństwa. Rodzi się jako czysta kartka, którą my ludzie musimy zapisać i od tego jak i czym to zrobimy, będzie zależeć co otrzymamy …. Ale o tym to już za tydzień.

Aleksandra Cisłak

Właścicielka sklepu zoologicznego Dog Angel we Wrocławiu, wieloletni hodowca Białych Owczarków Szwajcarskich, Mistrz Polski w posłuszeństwie sportowym psów. Przede wszystkim jednak opiekun dwóch psich Aniołów - Very i Viki.

www: http://dogangel.pl

e-mail: cislakola@gmail.com

Reklama
Reklama
?