Reklama

blog_2_600x150


Perfekcjonista


 

Tomek trafił do mojego gabinetu z powodu złamanego serca. Parę miesięcy wcześniej rozstał się ze swoją długoletnią partnerką – Anią. Jego dotąd poukładane życie zachwiało się w posadach, a dojmujące wrażenie chaosu potęgowało lęk i zagubienie.

 

W ocenie Tomka wraz z Anią stanowili bardzo udany, dobrze funkcjonujący związek. Mieli wypracowane swoje schematy, oboje wiedzieli, co lubią, jak sprawić partnerowi przyjemność, jak go rozśmieszyć, jak poprawić mu humor. Rok przed rozstaniem zdecydowali się wspólnie zamieszkać. Ania wprowadziła się do przestronnego mieszkania Tomka. Dostała równiutką połowę szafek, połowę półek, połowę szuflad i wieszaków. Sprawiedliwie. Było to trudne, ponieważ mieszkanie było pełne pamiątek i bibelotów z przeszłości – stosów komiksów, kaset i resoraków. Szybko wypracowali też swoje rytuały: punktualnie o 6.00 poranna kawa i po dwie świeże bułeczki, później prysznic, równo dwuminutowe mycie zębów, ubieranie się i o 7.15 wymarsz do pracy. W dni wolne ten sam schemat, tyle że o dwie godziny opóźniony, i zamiast pracy wycieczka krajoznawcza. W ich związku i życiu wszystko było takie poukładane, bezpieczne, przewidywalne, systematyczne. Takie, jak Tomek lubi.

Bo Tomek jest perfekcjonistą – od zawsze.

Mieli też wspaniałe plany, które powoli miały się urzeczywistniać – marzyli o małym domku pod miastem, który dzięki ogromnej oszczędności chłopaka stawał się coraz bardziej realny, no i pasujące do tego domu dwoje dzieci i pies, bo tak się z Anią umówili. Tomek, aby osiągnąć swoje cele, bardzo ciężko pracował. Dzięki skrupulatności i perfekcjonizmowi szybko awansował na kierownika i z dumą piastował swoje stanowisko. Był księgowym, a jego zamiłowanie do szczegółów powodowało, że nigdy nie popełniał błędów. Jego raporty i sprawozdania zawsze były bardziej obszerne niż kolegów.

Kiedy został kierownikiem, musiał pracować jeszcze więcej, gdyż kontrolował każdy ruch swoich podwładnych. Oni nie byli tak dokładni i tak skrupulatni. Zostawał po godzinach sprawdzając, kontrolując, uzupełniając. Jego ośmiogodzinny dzień pracy szybko przeszedł w 10, a obecnie osiągał 12 godzin, ale praca jest przecież wartością nadrzędną.

I nagle ten uporządkowany świat runął, bo jego filar – bez planów, bez uzgodnień – po prostu oznajmił, że się wyprowadza.

Sposób funkcjonowania i postrzegania świata przez Tomka wskazuje, że ma on bardzo mocno wyrażone cechy osobowości obsesyjno-kompulsywnej, zwanej też anankastyczną. Jest to zaburzenie osobowości, w którym dominują porządek, perfekcjonizm i kontrola, kosztem elastyczności, otwartości i efektywności, a u źródeł znajduje się lęk, że odstąpienie od schematów sprowadzi ogromną katastrofę.

Mottem osób z anankastycznymi zaburzeniami osobowości mogłoby być hasło: “Mikroząrządzanie kluczem do sukcesu”. Jeśli się przeanalizuje kryteria rozpoznawania osobowości obsesyjno-kompulsywnej, zarówno wg typologii DSM V jak i ICD 10, to Tomek pod względem niemalże każdego z nich mieści się bliżej patologii niż normy. Jest bardzo pochłonięty drobiazgami i szczegółami, i oczekuje tego też od innych. Nadmiernie poświęca się pracy, co niewątpliwie odbywało się kosztem relacji interpersonalnych, a szczególnie kosztem relacji z Anią. Jest bardzo skrupulatny, wręcz pedantyczny. Ma bardzo wysokie standardy moralne i etyczne, które narzuca zarówno sobie, jak i otoczeniu. Niechętnie deleguje zadania i uprawnienia. Jest bardzo oszczędny, momentami wręcz skąpy. Jest także bardzo sztywny i uparty. Uczuciem, które najczęściej pojawiało się w terapii, był strach przed zmianami.

Przyczyn zaburzeń osobowości Tomka można było łatwo dopatrzeć się w dzieciństwie: nadmierna kontrola, bardzo surowy i zazwyczaj negatywnie oceniający ojciec, wymagania zbyt wysokie, nieadekwatne do wieku rozwojowego. Mały Tomek dorastał w cieniu doskonałego ojca, który chodzić nauczył się w wieku 8 miesięcy, lektury czytał już na wakacjach, był najbardziej wysportowany, najlepszy w klasie. A Tomek co? I stawiał mu ojciec wymagania, surowo karząc wszelkie przejawy niedoskonałości…

Ale jak to w psychologii: są też koncepcje lokujące przyczyny osobowości anankastycznej w biologii – genetyce, temperamencie. Nurt psychodynamiczny uważa za przyczynę trwałe ulokowanie energii libidalnej w fazie analnej 🙂

Chociaż podobno pacjenci kompulsyjni są bardzo frustrujący, praca z Tomkiem przebiegała dość sprawnie, głównie w oparciu o techniki behawioralno-poznawcze, bo do takich osób najłatwiej dotrzeć przez rozum. Godzinami analizowaliśmy przyczyny, konsekwencje. Cegiełka po cegiełce odbudowywaliśmy świat Tomka, jednocześnie zwiększając jego świadomość przyczyn, które doprowadziły do rozpadu związku z Anią.

Minęło kilka lat. Obecnie 40-letni Tomek jest w szczęśliwym związku ze swoją rówieśniczką. Terapia uświadomiła mu jego trudności, a czas sprawił, że zmieniły się oczekiwania jego rówieśniczek względem partnera.  Dla 25-letniej Ani pedantyczny Tomek był męczący i nudny, ale dla 35-letniej Magdy przewidywalny i spokojny mąż to nieoceniony skarb. Magda wie, że jeśli Tomek ma podać dziecku 3 krople leku, to nie poda ani ćwierć kropli więcej. Jeśli poprosi go, aby mierzył synkowi temperaturę co godzinę, to co 60 minut dostanie SMS-a z dokładnym pomiarem, a u lekarza będzie mogła pokazać dobowy wykres temperatury. Dzięki temu, że oboje dostają w związku to, czego potrzebują, są szczęśliwi, choć Tomek nadal ma mocne rysy obsesyjno-kompulsywne.


 

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama
?