Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Porcelana, czyli filiżanki i talerzyki z babcinego kredensu

Dziś chciałbym Państwa zaprosić do refleksji na temat przedmiotów codziennego użytku, które oprócz swojego pierwotnego przeznaczenia stają się z czasem nośnikiem historii i wiedzy, która się za nią skrywa. Dostępna dla każdego kto zechce się w nią zagłębić. Mianowicie chodzi o sztućce, zastawę stołową i wszelkiego rodzaju elementy wyposażenia domu, które z biegiem lat uległy modernizacji, nowej obowiązującej modzie czy też odeszły w zapomnienie.

Co dla niektórych wydaje się być przedmiotem bez wartości dla innych jest skarbem, ma wartość sentymentalną czy jest traktowana jako pamiątka rodzinna.

Zacznijmy zatem od porcelany jej fragmenty a czasem nawet całościowe filiżanki czy talerzyki, które są, były i będą znajdowane w różnych miejscach nie tylko na dolnym śląsku, ale i w całej Polsce. Nie będę się tutaj rozpisywał na temat historii Manufaktur i sygnatur z nimi związanych ( zapraszam na mojego bloga gdzie jest to szerzej opisane) ale na miejscach ich znalezienia czy prawdopodobnego sprzedawania. Warto się czasem zastanowić co tak naprawdę możemy “odczytać” z fragmentów, które kiedyś tworzyły wspaniałą, piękną całość przedmiotu, który zachwycał i cieszył właścicieli swoim kunsztem, a może i praktycznością bądź też uczestniczył w ważnym dla niego zdarzeniu. Wiadomo, że nie każdego było stać na często w dawnych czasach, ręcznie malowane zastawy stołowe. Dlatego też owe filiżanki, imbryczki itp. były używane na specjalne okazje jak ślub, chrzciny czy różnego rodzaju święta. Dolnośląskim centrum Manufaktur przez bardzo długi czas był Wałbrzych i pomniejsze miejscowości mu podlegające. Jak wiadomo ze względu na obecność surowców mineralnych już w średniowieczu w tym regionie bardzo rozwinęło się rzemiosło garncarskie. Naturalną koleją rzeczy było powstanie w późniejszym okresie zakładów ceramicznych, a następnie manufaktur porcelany.

Co ciekawe większość fragmentów z którymi miałem okazję się zetknąć a znajdowane były zarówno na terenie Lubiąża, Brzegu Dolnego jak i Wołowa, pochodziła właśnie z wałbrzyskich okolic. Większość z nas patrzy jednak przez pryzmat całego przedmiotu, który oprócz wartości historycznej i zabytkowej ma również wartość materialną, czyli można dostać za niego u kolekcjonera ciekawą sumę. Na fragmenty nie zwraca się zazwyczaj uwagi, co moim zdaniem jest błędne. Każde lata miały swoją specyfikę zdobienia porcelany w zależności od tego czy miała ona być użytkowa, stołowa czy dekoracyjna. Często tworzona była na specjalne zamówienia do dworków czy pałaców zamożniejszych osobistości. Na przykład podczas drugiej Wojny Światowej na specjale zamówienie produkowana była zastawa dla wojsk niemieckich Luftwaffe czy oddziałów SS , na których to był sygnowany orzeł ze swastyką czy błyskawice jako symbol SS.

Kolejnymi fragmentami całości wartymi zainteresowania wydaje się być szkło pod różną postacią, od popielniczek i miseczek poprzez figurki, butelki czy buteleczki po medykamentach czy perfumach. Dawniej służyły codzienności lekarzom, drogeriom, ludziom do codziennego życia. Dziś dla niektórych są to bezwartościowe śmieci, dla innych ciekawe artefakty czy zabytki, a jeszcze innych elementy kolekcji, które zbierają swoje żniwo na czarnym rynku. Czasem zdają się być również niewygodnymi dowodami świadczącymi o zbrodniach jakie popełniano w danym regionie. Butelki z niemieckimi napisami świadczące o ogromnym przemyśle jaki był na terenach dolnego śląska, który z biegiem czasu podupadł. Nasuwa się wiele pytań dotyczących znalezienia czy posiadania owych przedmiotów w swoich domach. Które z nich powinny być zgłaszane do konserwatora zabytków? Czy pamiątki rodzinne lub to co znalazło się w swoim ogródku możemy traktować jako własne, czy należy je oddać Państwu, a może spadkobiercom rodzin do których te ziemie należały? Odczucia w tym kierunku są mieszane. Czy powinno się dzielić ciekawostkami i wiedzą poznaną z resztą świata, czy lepiej milczeć na ich temat? Temat rzeka. Wraz z żoną jesteśmy jednak przekonani, że nie powinniśmy zakłamywać pewnych faktów, a wszystko co ma związek z historią powinno być ogólnodostępne dla ludzi zainteresowanych dawnym i dzisiejszym Dolnym Śląskiem.

W różnych okolicznościach i w różny sposób zapewne owa przedmioty przedostawały się do ziemi czy wody, bądź przechodziły z rąk do rąk. Podejrzewam, że ludzi których wysiedlano pozbawiono możliwości zabierania ze sobą całego dobytku. Toteż wielu z nich, którzy mieli taką możliwość ukrywali swoje zastawy, kosztowności jak i przedmioty codziennego użytku w tzn. depozytach, których pomysłowość chowania zależała od kreatywności właściciela. Rzadko kiedy zdarzało się żeby depozyty ukrywały całe wioski czy kilka rodzin na raz. Bardziej zdaje się być prawdopodobne, że każdy robił schowek na własną rękę. I tak niektórzy ukrywali talerze owinięte w ręcznie szyte obrusy, które następnie opatulano jakimś prześcieradłem i wkładano do baniek na mleko, które z kolei były ukrywane w stodołach lub zakopywane w ziemi w charakterystycznym miejscu. Warto zaznaczyć, że Niemcy, którzy musieli opuścić te tereny. Ukrywali swoje dobra żeby nie wpadły w ręce najeźdźców, gdyż byli pewni, że w niedługim czasie uda im się wrócić na swoje ziemie. Dolny Śląsk to miejsce szczególne. Tu przyjeżdżały najcenniejsze “depozyty” z Generalnej Guberni, ale też z Kraju Warty czy Warszawy. Tu również wysyłano kolekcje muzealne z Berlina czy Drezna.

Warto również wspomnieć coś niecoś na temat powracającej mody dawnych lat. Stare drewniane kredensy były kiedyś na wyposażeniu prawie każdego domu. Dziś jakby na nowo odzyskują swoją świetność. I nie chodzi mi tu o tworzenie nowych mebli na dawnych projektach, ale renowacje starych i przywracanie im dawnego blasku. Stało się to swego rodzaju nowym kierunkiem w dziedzinie sztuki jak i wartości historycznej, którą niesie ze sobą poznanie specyfiki stolarki w dawnych latach i zaczerpnięcia wiedzy co i jak powinno wyglądać, żeby nie straciło swojej wyjątkowości. W dzisiejszych czasach wiele z owych przedmiotów jak: sztućce, meble, butelki, wykonują za nasz specjalnie zaprojektowane do tego maszyny. Jednakże kunszt i piękno powodowane ludzką ręką nadal jest wartością ponad czasową i obyśmy nigdy tego nie zatracili na rzecz produkowania ilościowego tandetnego konsumpcjonizmu.

Historii, mitów i faktów na temat ukrytych depozytów, skarbów przeszłości jest wiele. Od dawna bowiem wiadomo, że nic tak nie działa na wyobraźnie ludzką jak możliwość wzbogacenia się poprzez odnalezienie czy to klejnotów Carskiej Rosji, Złotego Pociągu Hitlera czy osławionej bursztynowej komnaty. Bo dla jednych skarbem jest złoto, biżuteria, dla innych pamiątka narodowa albo ciekawy zabytek historii.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14

 

 

 

 

Waldemar Lasik

Lat 41. Mieszkaniec Lubiąża od urodzenia. Pasjonat historii Dolnego Śląska. Fotograf. Filmowiec. Muzyk amator, tworzący na syntezatorach. Bloger otwarty na ludzi, szczery. Obserwator życia dnia codziennego.

www: http://waldeklasik.blogspot.com/

e-mail: lasik.waldek@gmail.com

Reklama
Reklama