Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

blog_2_600x150

 

 

 

Zespół Korsakowa

Antoni był jednym z tych pacjentów, którzy zapadają w pamięć. O których innym pacjentom opowiada się ku przestrodze. O którym zawsze ma się ochotę napisać artykuł, kiedy nareszcie znajdzie się czas. Podczas pierwszej przypadkowej rozmowy poinformował mnie, że właśnie skończył doić krowy i ma chwilę przerwy, ale zaraz siada na traktor i jedzie w pole. W naszym szpitalu tak zaawansowanych metod odtwarzania rzeczywistości nie stosujemy. Antoni opowiadał o swojej kochanej żonie i trójce malutkich dzieci. Nie przeszkadzało mu to jednak puszczać do mnie oka i proponować różnych interesujących rozrywek. Przecież jesteśmy w podobnym wieku. Krowy i traktor były stałym elementem, a sceneria zmieniała się w zależności od fantazji Antoniego. Raz byliśmy na wspólnym wyjeździe, innym razem byłam urzędniczką bankową, niekiedy kadrową wypłacającą pensję. Data też zmieniała się: czasami mieliśmy rok `76, innym razem `85. Kiedy poinformowałam Antoniego, że jest 2010, spojrzał na mnie jak na kosmitkę.Sprawiał wrażenie, jakby czas się dla niego zatrzymał parę lat temu. Antoni nie miał świadomości swoich siwych włosów, zmarszczek i ubytków w uzębieniu.Każde badanie rozpoczynaliśmy od przedstawienia się, wyjaśnienia celu spotkania i miejsca pobytu. Antoni wiele razy zadawał te same pytania, a odpowiedzi za każdym razem zdumiewały go, jakby słyszał je po raz pierwszy. Szczęśliwie się złożyło, że pacjenta odwiedził syn. Antoni urodził się w małej wsi. Jego rodzice pracowali w PGR. Miał trójkę rodzeństwa. Szkołę Antoni porzucił dość wcześnie i podjął pracę tam, gdzie rodzice. Około 20. roku życia poznał Stasię i dość szybko, rok po roku, pojawiła się trójka dzieci. Małżeństwo nie było szczególnie udane, głównie z powodu nadużywania przez Antoniego alkoholu. Czas płynął. Rozwód, usamodzielnienie dzieci, śmierć rodziców. A Antoni pił, i pił, i pił.Leczenie Antoniego spowodowało ustąpienie deficytów neurologicznych, ale po miesiącu nadal utrzymywał się ciężki zespół amnestyczny. Nie znaczy to, że Antoni nie uczył się zupełnie niczego. Po paru tygodniach hospitalizacji opanował topografię oddziału U mnie – mimo że nie rozpoznawał gabinetu, osoby – rozglądał się za ciastkami. Szukał ich, choć zapytany, czego szuka, podał przypadkowy powód.Przyczyną choroby Antoniego jest obustronne uszkodzenie struktur mózgu odpowiedzialnych za pamięć i aktualizowanie wspomnień. Nazwano je od nazwiska odkrywcy zespołem Korsakowa.

Agnieszka Mydlikowska-Śmigórska

Specjalista psychologii klinicznej, neuropsycholog, terapeuta uzależnień

www: http://www.neurona.pl

e-mail: a.mydlikowska@gmail.com

Reklama
Reklama