Bój to będzie ostatni. Dyrektor ma przedstawić zachęty dla uczniów

W Powiatowym Zespole Szkół w Brzegu Dolnym została już tylko jedna klasa liceum. Aby szkoła istniała nadal, potrzebny jest pomysł. Starosta oczekuje koncepcji od dyrektora Smelkowskiego. – Niektóre pomysły to tylko wola polityczna niektórych radnych i ich kampania przed nadchodzącymi wyborami – mówi Maciej Nejman.

Z Powiatowego Zespołu Szkół w Brzegu Dolnym po 31 sierpnia 2018 roku zostanie tylko liceum. Tak zadecydowali radni powiatowi. Żeby placówka mogła nadal funkcjonować, musi zostać przeprowadzony do klas pierwszych.
– Taki nabór się odbędzie – mówi w rozmowie z Kurierem Maciej Nejman, starosta powiatu wołowskiego, organu prowadzącego Ossolińczyka. – Jako członek zarządu powiatu, realizuję wolę radnych. Ich decyzją, szkoła jednak nie została zlikwidowana, mimo wcześniej podjętej intencyjnej uchwały likwidacyjnej. Zostanie więc umieszczona w powiatowej sieci szkół, bo takie są obowiązujące przepisy.
To, w jaki sposób liceum ma przyciągnąć do siebie uczniów, ma teraz wymyślić dyrektor Piotr Smelkowski. – Został on zobligowany do tego, żeby przygotować koncepcję na rozwój tej placówki oświatowej i propozycje, które spełnią oczekiwania potencjalnych uczniów – tłumaczy starosta Nejman. – W ciągu miesiąca mamy poznać jego plany – dodaje.
Dyrektor Smelkowski nie chce jeszcze zdradzać szczegółów. – Mam jeszcze czas do 15 listopada – mówi Kurierowi. – Jestem w trakcie opracowywania planu. Najpierw pozna go starosta.
W ciągu czterech lat, jeżeli co roku z powodzeniem zorganizowany byłby nabór, w szkole powstaną cztery klasy. – To ciągle za mało, na tak ogromny budynek – dodaje Maciej Nejman. – Tymczasem wymaga on gruntownego remontu. W złym stanie jest dach, nie działa centralne ogrzewanie, a na schodach brakuje płytek. Potrzeby dotyczące szkół powiatowych też są duże, dlatego w planach mamy zagospodarowanie w części budynku przy ul. Wilczej Zespołu Placówek Resocjalizacyjnych. To jednak na razie plany, nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja.
Jednym z pomysłów utrzymania Ossolińczyka było przeniesienie liceum z Zespołu Szkół Zawodowych przy ul. 1-go Maja do liceum na Warzyniu. Taką wizję przedstawiał m. in. Stanisław Jastrzębski, burmistrz Brzegu Dolnego, podczas sesji rady powiatu w lipcu, gdzie głosowano nad likwidacją Ossolińczyka. Według niego, korzystniejsze byłoby pozostawienie w Zetce technikum i szkoły branżowej, a w liceum przy ul. Wilczej utworzenie liceum. – To kompletnie nieracjonalne – zauważa starosta Nejman. – Nie można niszczyć czegoś, co dobrze funkcjonuje tylko po to, żeby próbować uratować, coś, co upada od kilku lat. Skąd pewność, że po przeniesieniu liceum pojawią się tam uczniowie, skoro nie było już od kilku lat? Podobne próby były już podejmowane bez skutku. Kiedy zabrano uczniów z Publicznego Gimnazjum nr 1 i utworzono drugie w Powiatowym Zespole Szkół, do liceum przechodziła tylko połowa z nich. Pozostali wybierali inne szkoły średnie. Tego typu pomysły to tylko wola polityczna i próba ugrania czegoś przed zbliżającymi się wyborami. Wszystko się okaże, kiedy będziemy wiedzieć, jakie będą wyniki naboru.
Dyrektor Zetki w rozmowie z Kurierem nie odniosła się bezpośrednio do pomysłu zlikwidowania tam liceum. Była zakłopotana i przyznała, że pierwszy raz słyszy taką koncepcję. – Nie chcę komentować tego pomysłu – przyznaje Małgorzata Staniszewska, dyrektor Zespołu Szkół zawodowych w Brzegu Dolnym. – Skupiam się na swojej pracy i na tym, żeby oferta edukacyjna naszej szkoły była interesująca dla przyszłych uczniów.
Halina Łosiewicz, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Wołowie w rozmowie z Kurierem mówi, że brak naboru w Ossolińczyku nie odbił się na jej szkole. – Nie mieliśmy przez to więcej uczniów w ciągu ostatnich dwóch lat – przyznaje. Przypomina jednak sytuację sprzed kilku lat, kiedy Ossolińczyk był w lepszej kondycji. – Kiedy dolnobrzeskie liceum ogłaszało nabór, w naszej szkole było kilkunastu uczniów z Brzegu Dolnego – dodaje.
Dyrektor Łosiewicz argumentuje też, dlaczego jej zdaniem ogólniak w Zespole Szkół Zawodowych przy ul. 1-go Maja wystarczy. – Sądzę, że utrzymywanie dwóch liceów w tym mieście nie jest opłacalne. Zetka ma lepszą lokalizację, znajduje się przy stacji PKP, w przeciwieństwie do Ossolińczyka. Budynek można też wykorzystać na inne cele. Tymczasem wołowskie szkoły tracą na tym, że trzeba utrzymywać tak duży obiekt z tak małą ilością uczniów. Kiedy w 2011 roku prosiłam o remont elewacji w naszym liceum, usłyszałam, że trzeba załatać dach w budynku przy ul. Wilczej, bo woda leje się do klas. Osobiście nie uważam za dobry pomysł funkcjonowanie dwóch liceów w Brzegu Dolnym, bo cierpią też na tym szkoły średnie w Wołowie.