„Mój syn zmarł przez narkotyki”

M„ój syn zmarł przez narkotyki”
Kuba miał 21 lat, gdy zmarł. Gdyby żył, być może byłby mężem, ojcem, na pewno byłby synem. Rozmowa z matką, która przeszła piekło nałogu i śmierci swojego jedynego dziecka.

– Ile Kuba miałby teraz lat, gdyby żył?

– W tym roku Kubuś obchodziłby 30-te urodziny… Gdyby tylko żył. Gdyby nie przegrał z narkotykami.
– Jaki był pani syn, jak pani myśli, dlaczego właśnie on zaczął brać?
– Kuba wbrew pozorom był bardzo wrażliwym chłopcem. Miał duszę artysty. Nie rozumiał dzisiejszego świata, tego pędu, agresji, konsumpcji. Był dobrym człowiekiem. Do dziś nie wiem, dlaczego zaczął brać narkotyki. Winię siebie, męża, którego w zasadzie nigdy nie było w domu z racji zawodu. Ciągle byłam sama. Gdy mąż przyjeżdżał na parę dni to nie miał nawet czasu zająć się Kubą. Ja na co dzień miałam swoją pracę, chorowałam na depresję. W takich momentach dziecko nie miało nikogo…
– Czy Kuba zwierzał się ze swoich problemów? Ufał pani?
– Wtedy wydawało mi się, że tak. Dziś już wiem, że bardzo pobieżnie traktowałam jego świat. To bardzo boli, że jest za późno, aby móc powiedzieć mu, że jest dla mnie najwspanialszym dzieckiem, wymarzonym, idealnym, kochanym.
– Kiedy Kuba zaczął się wymykać w świat narkotyków? Jakie były pani pierwsze odkrycia, podejrzenia?

 

Więcej informacji w najnowszym wydaniu Kurier Gmin!