Reklama

11425To już kolejny sołtys, który rezygnuje z funkcji przed upływem kadencji. Powodem jest brak współpracy z władzami gminy. – Nie będzie do mnie telefonował i mówił, że teraz ja burmistrz mówię i słuchać mnie należy. Niech sobie burmistrz sam te snopki i wieńce dożynkowe ze świetlicy wynosi – mówi Edward Buraczyński, były już sołtys.

W mijającym roku sołtys Starego Dworu otrzymał informację od władz Brzegu Dolnego, że musi udostępnić świetlicę do przygotowania sylwestrowej zabawy. Edward Buraczyński wysłuchał i stwierdził, że… rezygnuje z sołtysowania.

Atmosfera wokół podziału we wsi narastała od wyborów samorządowych. Edward Buraczyński został sołtysem Starego Dworu po rezygnacji uprzedniego sołtysa i był nim 2 lata. W czasie kadencji startował na radnego z listy Prawa i Sprawiedliwości (uzyskał 160 głosów). W 2014 roku ponownie wygrał wybory na sołtysa Starego Dworu i był nim do końca 2015 roku. Jednak jak nam mówi, co jakiś czas pojawiały się różnice zdań i emocje w kwestiach udostępniania świetlicy.

– Mieszkańcy telefonowali ze skargami do gminy. Zwykle byli to stali skarżący – opowiada były sołtys. – Powiedziałem dość, niech burmistrz przyjedzie do świetlicy i sam sobie te snopki po dożynkach przestawia i niech przygotuje świetlicę na Sylwestra – mówi Buraczyński.

Wsie w gminie Brzeg Dolny, od ostatnich wyborów samorządowych, są mocno podzielone na tych skupionych wokół gminy i burmistrza oraz pozostałych mieszkańców, którzy – jak mówią – nie chcą bawić się w politykę, tylko robić coś dla swojej miejscowości. I to oni są najczęściej solą w oku obecnej władzy.

– Ja pracuję i nie mam czasu na te ciągłe skargi, przepychanki, a są ludzie którzy tylko tym u burmistrza mogą się tym wykazać – irytuje się sołtys Buraczyński. – więc niech się wykazują.

Sołtys złożył 30 grudnia rezygnację z pracy w sołectwie Stary Dwór.

 

Reklama
Reklama
?