Reklama

Koniec z 3.ligą w Brzegu Dolnym. Nie musieliśmy czekać do maja, aby formalnie zakończyła się kolejna przygoda KP z tym szczeblem piłkarskich zmagań. Szkoda, ale w zarządzie nikt z tego powodu nie zamierza rozdzierać szat.

archiwum5

ROZLANE MLEKO

Przyglądając się infrastrukturze dolnobrzeskiego klubu bez większego ryzyka można stwierdzić, iż 3.liga to nie jest zbyt wysoki poziom. Na budowę, a potem w miarę sprawne funkcjonowanie piłkarskiego zespołu składa się jednak dużo więcej elementów, niż tylko sam obiekt. W ostatnim czasie zasadniczą rolę odgrywają finanse i to właśnie pieniądze decydują o narodzinach i funkcjonowaniu futbolowych klubów. A jeśli przypływ gotówki może podnieść drużynę o parę poziomów, to jednocześnie jej odpływ nieuchronnie wiąże się z kryzysem i znaczącym spadkiem po szczeblach futbolowej drabiny. Z dość spektakularnym rozsypaniem się zespołu mamy właśnie do czynienia w Brzegu Dolnym, gdzie przestaje funkcjonować seniorska drużyna na poziomie 3.ligi.

KADROWA BIEDA

Jak się dowiadujemy, w kadrze pozostało zaledwie czterech zawodników, co stanowić może najwyżej silną ekipę w rozgrywkach brydżowych. Powstała sytuacja nie jest efektem dramatycznych wydarzeń ostatnich tygodni, lecz wydaje się, że powolna dezintegracja drużyny zaczęła się w trakcie poprzedniego sezonu, kiedy to w klubowej kasie zaczęły pojawiać się braki i powstawały pierwsze finansowe zaległości wobec piłkarzy. Sytuacja taka zaowocowała letnim odpływem zawodników, którzy w poprzednich rozgrywkach decydowali o obliczu zespołu. Powstałe dziury w kadrze udało się jeszcze jakoś uzupełnić, lecz były to „łaty” na kredyt, gdyż klubowa kasa ostatecznie nie udźwignęła finansowego obciążenia i po zakończeniu jesiennej rundy pojedynków, większość futbolistów pożegnało się z KP. Efekt jest taki, iż wiosną nie będziemy już oglądać dolnobrzeskiej drużyny na 3.ligowych boiskach.
– To jedno z najgorszych rozwiązań, ale mimo wysiłków nie udało się temu zapobiec – komentuje prezes klubu Mariusz Mikłos. – Przypomnę jednak, że taki scenariusz rysował się od dawna. Z wielu moich rozmów z ludźmi związanymi z dolnobrzeską piłką wynikało, że od lat nie dzieje się najlepiej, a awans do 3.ligi był sprawą ambicji kilku osób. Na to klubu nigdy nie było stać. Co prawda udało się przez jakiś czas utrzymywać drużynę na tym poziomie, ale wygenerowało to więcej strat niż korzyści. Zaniedbano grupy młodzieżowe, postawiono przysłowiowy krzyżyk na drużynie juniorów, a to właśnie oni wywalczyli awans do ligi dolnośląskiej i byli przyszłością klubu. Odebranie chłopakom możliwości grania w tej lidze było, moim zdaniem, największą porażką. Gdyby wówczas udało się utrzymać zespół juniorów, dzisiaj nie byłoby personalnych problemów z budowaniem seniorskiej drużyny. Wychowankowie KP dziś mogliby grać w pierwszym zespole. Szkoda też, że nie najlepiej wygląda też identyfikacja lokalnej społeczności z drużyną. Dla większości dolnobrzeskich kibiców dotychczasowy zespół był po prostu grupą obcych im zawodników. Tylko garstka interesowała się występami drużyny, więc trybuny świeciły pustkami. Wierzę jednak, że gdy odbudujemy reprezentację w oparciu o naszych wychowanków, to nasi kibice będą ich wspierać. Zdaję sobie sprawę, iż nie będzie to łatwe, ale trzeba próbować. Tylko wtedy ta praca m sens. Klub ma być tworzony przez mieszkańców i działać dla mieszkańców.

„WOJSKOWY” DESANT

Z całą pewnością taki obrót sprawy to dla wielu dolnobrzeskich kibiców wielkie rozczarowanie, gdyż mimo braku szerszego zainteresowania występami zespołu, to jednak futbolowe tradycje w naszym mieście są dość mocne. Prezes Mikłos wydaje się być przygotowany na głosy krytyki, lecz dość przekonywująco tłumaczy, iż praktycznie nie było innej możliwości. Zbyt skromna kadra, co stało się wynikiem odpływu zawodników, wobec których klub ma finansowe zaległości z jednej strony i braku zainteresowania występami w skazanej na degradację ekipie piłkarzy, wcześniej w jakiś sposób związanych z KP spowodowały, iż nawet gdyby drużyna została zgłoszona do rozgrywek, to najpewniej co tydzień oddawałaby punkty walkowerem. Działania, zmierzające do skompletowania kadry zaowocowały jednak nawiązaniem kontaktów z wyżej notowanymi dolnośląskimi klubami – wrocławskim
Śląskiem i Miedzią Legnica, które wydają się być – choć nie w równym stopniu, zainteresowane przyszłą współpracą z dolnobrzeskim klubem.
– Szukając rozwiązań dla sytuacji w klubie podjąłem współpracę z prezesem Śląska Wrocław Pawłem Żelemem. Kilku jego zawodników miało zostać użyczonych do KP i w naszych barwach uczestniczyć w rozgrywkach 3 ligi. Ale jak już wiemy – nie było innych chętnych do gry na określonych przeze mnie zasadach. A tych – przynajmniej
do czasu uporządkowania finansów klubu – nie zamierzam zmieniać i nie będę płacił zawodnikom pensji za grę w KP. Wracając do współpracy ze Śląskiem – mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości nabierze ona formalnych ram, a pomysłów na wspólne działania nam nie brakuje – powiedział prezes KP.

KTO ZA STEREM?

Trzecioligowe rozgrywki stały się więc dla dolnobrzeżan historią, a najbliższa przyszłość to zmagania na poziomie klasy okręgowej. W tej chwili władze klubu nie chcą mówić o personaliach nowego szkoleniowca zespołu seniorów, lecz prezes Mikłos nie przeczy, iż wybrano już osobę, której powierzona zostanie misja odbudowy drużyny. – To człowiek mocno związany z KP i doskonale znany w lokalnym futbolowym środowisku. Ma bogate piłkarskie doświadczenie, charyzmę i jestem przekonany, że poradzi sobie z tym trudnym zadaniem. Ja w niego wierzę.

WYBIERAMY PRZYSZŁOŚĆ

Wydaje się, iż zaistniała sytuacja pozwoli także władzom klubu przewartościować nieco główne kierunki działalności. Od początku swojej prezesury M. Mikłos deklarował, iż w centrum zainteresowania powinny być grupy młodzieżowe i biorąc to pod uwagę, powstała sytuacja jest właściwie niczym dar Niebios. Oto bowiem klub nie musi już przejmować się dużymi wydatkami na zespół seniorów, a środki można inwestować w dofinansowanie działalności ekip trampkarzy czy młodzików. Widać już pierwsze skutki zmiany, gdyż drużyny juniorów, młodzików i żaków wzięły udział w prestiżowym Zimowym Turnieju we Wrocławiu. Stale rośnie także liczba młodych adeptów piłkarskiego rzemiosła, którzy swoje umiejętności chcą szlifować pod banderą KP. – Nie traktujemy działalności Akademii czy Olympicu w kategoriach niedobrej konkurencji. Wręcz przeciwnie, to dobrze że istnieją te szkoły i dzieciaki mają wybór. Jesteśmy gotowi nawet do najdalej idącej współpracy, gdyż wszyscy mamy wspólny cel – zainteresować futbolem jak najwięcej młodych ludzi, wyszkolić ich najlepiej, jak się da. Potem, w wieku seniora, większość z nich trafi przecież do KP – podkreśla prezes. W najbliższym czasie można więc spodziewać się szeregu posunięć, które powinny zachęcić do futbolu i trenowania w KP wielu młodych ludzi. Jedną z takich zachęt są z całą pewnością atrakcyjne wyjazdy, a pierwszym z nich jest planowany na nadchodzącą wiosnę start w belgijskim Hageland Cup w Westerloo, gdzie pojedzie juniorska drużyna U-19. Natomiast trampkarze KP w maju będą uczestniczyć w innym międzynarodowym turnieju – Dynamo Cup w Berlinie.

CZAS BESSY

Z jednej strony mamy więc w Brzegu Dolnym przysłowiową kałużę rozlanego mleka, ale bezsensownym wydaje się w tej chwili wskazywanie winnych zaistniałej sytuacji, a tym bardziej szukanie ich w obecnych władzach. Przypomnijmy, że zarząd klubu zmienił się w czerwcu ubiegłego roku i już po kliku miesiącach działalności musiał przełknąć gorycz rozpadu zespołu seniorskiego, który był przecież wizytówką klubu. To się już jednak stało i kibice będą musieli jakoś przeżyć półroczny rozbrat z „dorosłym” futbolem. Z tym nie powinno być kłopotu, gdyż jak już wspomniano wyżej zainteresowanie 3.ligowymi występami KP nie było oszałamiające. Teraz trzeba wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji i robić wszystko, aby szybko, a być może – nigdy, ona się już nie powtórzyła.

Reklama
Reklama
?