Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

archiwum (5)Marcin Such z Radecza opowiada, że ktoś zrobił mu psikusa. Ludzie pomylili go z kimś innym. Historia zaczęło się od tego, że po wypiciu kolejnego kieliszka wódki na imprezie urodzinowej mężczyzna stracił świadomość.

Kiedy przyjechała karetka, lekarze stwierdzili zgon i przewieźli go do kostnicy. Jednak mężczyzna obudził się niebawem i szybko wrócił na imprezę. – Wszyscy znajomi, myśleli, że to byłem ja. Teraz wszyscy traktują mnie jak zjawę i gdzie nie pójdę, to każdy zadaje mi pytanie, do której kostnicy trafiłem. A przecież ja nawet na tej imprezie nie byłem, a co dopiero żebym umierał – irytuje się pan Marcin Such, który tłumaczy, że wszystko przez jego żonę i jej “żarcik”.

– Ja tylko podlinkowałam czyjąś historię na Facebooku, żeby Marcinowi zrobić dowcip. Nie spodziewałam się, że to odbije się takim echem, ani tym bardziej, że ktoś uwierzy w zabranie Marcina do kostnicy – wyjaśnia pani Izabella Such.

Po podlinkowaniu “pożyczonej” historii na portalu społecznościowym na profilu pana Marcina, do pani Izabeli rozdzwoniły się telefony. Znajomi, rodzina pytała, jak to się stało, czy żyje, czy wynieśli go z tej kostnicy. – Nie wiedziałam, że to tak się skończy. Teraz się cały czas tłumaczymy – opowiada pani Izabella.

 

Reklama
Reklama