Mezo gościem konkursu piosenki w Lubiążu. Rozmowa z raperem

Rozmowa z Jackiem “Mezo” Mejerem, gościem specjalnym VI Dolnośląskiego Konkursu Piosenki Polskiej „Piosenka Zmieniająca Życie” w Lubiążu.
– Panie Jacku, podczas przeglądu, widziałam na Pana twarzy niejednokrotnie wzruszenie… Proszę się podzielić swoimi wrażeniami z udziału w naszym wielkim szkolnym wydarzeniu.
– Wrażenia z konkursu mam fantastyczne i na pewno niezapomniane. Wyjątkowe miejsce, wyjątkowi ludzie… Czas tutaj spędzony to bardzo ważne 6 godzin w moim życiu. Na scenie wartościowa młodzież , szczytny cel, wspaniała organizacja.
– Był Pan członkiem jury. Jak ocenia Pan występy artystów – amatorów?
– Byłem zaskoczony poziomem. Słuchałem, no właśnie amatorów, a chwilami wydawało mi się, że są to już profesjonaliści. Pięknie interpretowali teksty, wzruszali… Jestem bardzo zadowolony z naszego wyboru, utwierdziła mnie w tym Gala Laureatów – same perełki. Wiadomo, że nie wszyscy uczestnicy byli doskonali, ale przecież najważniejsza jest dobra zabawa, a nie tylko rywalizacja. Naprawdę bardzo miło spędziłem czas i kolejny raz przekonałem się, że piosenka może zmienić życie.
Trzeba tylko pamiętać , że w życiu nic nie dzieje się samo. Jeśli czegoś pragniemy, musimy ciężko pracować, dążyć wytrwale do celu – wtedy satysfakcja jest największa.
– Teksty, których jest Pan autorem, w większości, napawają optymizmem. Pan tryska energią, zaraża nią wszystkich wokół. Tak było zawsze? Skąd w Panu tyle pozytywnej energii?
– Myślę, że mam w sobie taką naturalną dawkę optymizmu. Jak wspominam swoje dzieciństwo, zabawy na podwórku, to pamiętam, że umiałem cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami. Dzisiaj się może komuś wydawać, że żyję „po gwiazdorsku”, a ja żyję tak jak dawniej. Mam swoje pasje – muzykę i sport, a optymizmem staram się zarażać innych – głównie poprzez teksty moich piosenek, chcę, by dawały impuls do pozytywnego myślenia.
Wiadomo jednak, że w życiu nie da się być uśmiechniętym 24 godziny na dobę. Bywam zmęczony, smutny, sfrustrowany. Staram się wtedy znaleźć pozytywne strony danej sytuacji i to na nich skupiam swoją uwagę.
– Wielu uczestników dzisiejszego Konkursu to osoby, które jak Pan to powiedział miały „szorstkie życie”. Co by Pan chciał im przekazać?
– Przede wszystkim apelowałbym do nich , żeby docenili pracę ludzi, którzy ich otaczają – wychowawców, nauczycieli, terapeutów. Dostrzegli tą wyciągniętą do nich rękę. Powinni się postarać wrócić do społeczeństwa i być jego pełnoprawnymi członkami. Zacząć cieszyć się życiem, czerpać z niego całymi garściami, bo wszystko jest możliwe, wszystko można naprawić, zmienić. Trzeba tylko bardzo tego chcieć. Pomóc w tym może pasja, nowe cele np. muzyka lub sport.
– Oprócz tego, że jest Pan muzykiem od dawna bardzo intensywnie realizuje Pan swoje sportowe pasje . O bieganiu mówi Pan „metafora życia”, a może antidotum na duże i mniejsze problemy?
– Oczywiście, że tak. Bieganie to bardzo dobry sposób, by wejść na właściwą ścieżkę. Znam wiele osób, którym przewróciło życie do góry nogami ( w tym pozytywnym znaczeniu). Jest to sport, który umożliwia zdrową rywalizację, przełamanie swoich barier lub przesuwanie ich. Dlatego dzisiaj dużo biegam. Ale to wcale nie musi być sport. Najważniejsze, aby obrać sobie cel i konsekwentnie do niego dążyć. Może się okazać nietrafiony, ale warto zając czymś umysł. Szczególnie kiedy życie nie rozpieszcza należy znajdować przyjemności i szczęście w błahostkach. Dążenie do jakiegokolwiek celu sprawia, że kształtujemy swój charakter i na kolejnych etapach życia łatwiej nam będzie osiągnąć sukces także w innych dziedzinach.
Wśród uczestników, ale także na widowni były osoby, które leczą się z uzależnień. Jak Pan sobie poradził z zagrożeniami płynącymi ze współczesnego świata?
– Jak wielu młodych ludzi byłem ciekawy życia. Zdarzyło mi się spróbować tego, czego nie powinienem. Na szczęście, szybko się zorientowałem, że sięganie po substancje, które zniewalają , to droga na skróty. Zażywanie narkotyków, spożywanie alkoholu to okazanie swojej słabości, tego, że nie potrafi się sobie poradzić z rzeczywistością. Może się komuś wydawać, że jest lepiej, ale to chwilowe i złudne wrażenie, po którym ogarnia człowiek podwójny smutek. Świadomość braku kontroli nad swoim życiem sprawia, że człowiek jest jeszcze bardziej przygnębiony. Trzeba też pamiętać o tym, jak niszczący wpływ używki mają na nasz organizm, wyrządzają w nim nieodwracalne szkody, a przecież życie i zdrowie mamy tylko jedno. Zdrowy rozsądek powinien nam towarzyszyć przez całe życie, wtedy będziemy mieli szansę, aby wygrać.
– Bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas.
– A ja dziękuję za zaproszenie i życzę organizatorom kolejnych, wspaniałych edycji. To wyjątkowa inicjatywa i trzeba ją kontynuować.

Z Jackiem „Mezo” Mejerem rozmawiała nauczycielka Zespołu Szkół Specjalnych w Lubiążu. W aktualnym wydaniu Kuriera przeczytacie relację z tegorocznej edycji konkursu. Znajdziecie tam też listę laureatów z naszego powiatu.