Jestem Zofia. Byłam nikim

Na łamach Kuriera regularnie publikujemy cykl artykułów o ofiarach przemocy wśród kobiet. W numerze z grudnia 2017 roku przedstawiliśmy Zofię. Zofia przez kilkadziesiąt lat żyła u boku sprawcy przemocy. Jej historia to prawdziwy dramat, na szczęście z dobrym zakończeniem.

Zofia już z domu rodzinnego wyniosła przekonanie, że jest do niczego. Będąc małą dziewczynką słyszała, że jest nic nie warta, nie dorasta do pięt swoim koleżankom, a w dodatku nawet nie jest ładna. Tak jakby była to jej wina. Mała Zosia rosła w przekonaniu, że będąc brzydką i mało ciekawą dziewczyną, musi zasłużyć na miłość, a jej przyszły partner upokarzając ją będzie miał rację. Czasem dla taty Zosia była idiotką, bezmyślną kretynką, a nawet małym szmatławcem. Niestety mama jej nie umiała obronić. Była dla ojca Zosi jeszcze gorsza niż córka. Dostawała od niego za niesmaczny obiad, złą minę lub niedokładnie sprzątnięte mieszkanie. Zofia miała więc poukładany wzorzec rodziny. Nie miała pojęcia, że może być inaczej.

Był szarmancki, ale przed ślubem
Swojego męża poznała w pracy. Ujął ją inteligencją, był oczytany, szarmancki, gotowy do poświęceń. Prawił komplementy i obiecywał szczęście. Do ślubu. Po ślubie Zofia szybko odnalazła swoje miejsce w szeregu. Najczęściej było na podłodze, pod wysokim łóżkiem, gdzie wciskała się ze strachu, schodząc z oczu mężowi. Ciągle starała się aby ten się nie denerwował. Ale według niego była za głupia, aby pojąć jakie wymagania ma mężczyzna wobec swojej własności, kobiety. Dziś już wie, że była gwałcona. Wtedy robiła tylko to co pan i władca kazał. I tylko wtedy gdy on chciał. Dostawała za wszystko, jak jej matka. Za zły obiad, za małe porcje zupy, za źle położony przedmiot na stole. Najczęściej obrywała po głowie, ręką. I w twarz, z otwartej dłoni. To tak normalnie bez większych okazji. A gdy mąż naprawdę się wkurzył to w jej stronę leciało wszystko co miał pod ręką, żelazko, taboret, popielniczka. Czasem urozmaicał to kopaniem gdzie popadnie. Ślady? Owszem, ale kto miał je widzieć, przecież była zmuszona zrezygnować z pracy.

Mąż zaczął popijać i wtedy dopiero zaczęło się piekło. Topił ją w wannie, obciął jej włosy, przypalił rękę papierosem. Kazał pić na umór. Za co? Za to, że była.
Na szczęście nie mieli dzieci. Ale za to też dostawała. Kobieta, która nie może mieć dzieci to według męża Zofii kaleka. Ułomek. Tępaczka. Wszystko było jej winą, nawet jak padał deszcz albo telewizor źle odbierał.

Dobre chwile? Były
Zawsze po większej awanturze mąż przepraszał, płakał na kolanach, prosił, przynosił kwiaty lub czekoladki. Całował po ranach, rozciętych wargach, siniakach. Miodowy miesiąc trwał, a potem wszystko wracało do normy.

Miara się przebrała, gdy Zofia prawie nie wypadła z okna trzeciego piętra. Prawie, bo jej mąż w ostatniej chwili przemyślał sprawę i wciągnął ją z powrotem do mieszkania. Za głowę. Wyrwał jej przy tym kłęby włosów, ale co tam, nie wyrzucił jej przed blok, powinna mu dziękować. Nie podziękowała jak dotychczas. Na drugi dzień spakowała walizkę i wyszła z domu. Pojechała do kuzynki, która bez słowa ją przyjęła. Zofia tydzień siedziała skulona na łóżku bojąc się tego co zrobiła. Bała się też przyjazdu męża. Zbierała siły na rozmowę, w której się mu przeciwstawi, poinformuje o rozwodzie. Nie doczekała się tej rozmowy. Jej mąż powiesił się pijany w mieszkaniu, jakieś trzy dni po jej wyjściu.

Zofia dziś ma się dobrze. Odżyła. Nie wierzy, że dała się aż tak stłamsić. Żal jej męża, ale bardziej jej żal tych okropnych lat, gdy sama dla siebie była zerem. Dziś, już po wielu spotkaniach z terapeutą wie, że jest warta o wiele więcej niż sądziła. Wie, że można uwolnić się od koszmaru. Trzeba tylko zdecydować się na pierwszy krok i wyjść.

Jesteś ofiarą przemocy, przeżyłaś trudne chwile, napisz swoją historię na adres redakcja@kuriergmin.pl. Może wesprzesz inną kobietę szukająca pomocy.

Punkty pomocy dla ofiar przemocy w rodzinie
Czasem chwila, w której ofiara przemocy w rodzinie sięgnie po telefon może być przełomowa w jej życiu. Ważne, by wiedziała gdzie się zwrócić o pomoc.
Na naszym terenie funkcjonują placówki i instytucje zajmujące się wsparcie osób dotkniętych przemocą w rodzinie. W zależności od zadań ustawowych proponują pomoc prawną, psychologiczną, socjalną:
– Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Wołowie, ul. Inwalidów Wojennych 24, tel. 71 389 53 00
– Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Wołowie, ul. Trzebnicka 6, tel. 71 384 51 94
– Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Wiński, ul. Plac Wolności 13, tel. 71 738 24 64
– Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Brzegu Dolnym, ul. Rynek 18, tel. 71 319 56 62
– Prokuratura Rejonowa w Wołowie, ul. Wojska Polskiego 2, tel. 71 389 36 60
– Policja- 997
Ogólnopolskie telefony zaufania:
– Ogólnopolski Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy w Rodzinie 800 12 00 02
– Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123
Placówki we Wrocławiu:
– Fundacja NON LICET we Wrocławiu, ul Stalowa 6a, tel. 71 361 97 70
– Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie we Wrocławiu, ul. Gen. T. Bora Komorowskiego 31, tel. 71 352 94 03