Reklama
Reklama
Nad Słuczą, czyli o otwarciu lapidarium w Bystrzycy i Jampolu

Grupa towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej udała się na Wołyń, gdzie trwają przygotowania do budowy lapidarium. Granicę przekroczyliśmy w Jagodzinie, przez który 21 kwietnia 1944 r. przebijały się na Polesie oddziały drugiego rzutu 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.
Następnie przez Kowel i Łuck skierowaliśmy się do Równego. Tam zakwaterowano nas w Domu Pielgrzyma Parafii Rzymskokatolickiej św. Ap. Piotra i Pawła, w której od 20 lat proboszczem jest ks. kan. Władysław Czajka. Ukraińskie samorządy współpracujące z Towarzystwem Miłośników Kultury Kresowej ustaliły z prezesem Ryszardem Marcinkowskim z TMKK i Tadeuszem Żygadło, że przedyskutują budowę Lapidarium w Bystrzycy. Tutaj konieczna jest zgoda Rady Gminy po ukraińskiej stronie, aby przystąpić do jak najszybszych prac. W Jampolu na przykład mamy odremontować grobowiec rodziny Strzemboszów i cmentarz i tam właśnie zwrócono nam uwagę na demontaż pomników UPA w Polsce. Okazuje się bowiem, że strona ukraińska łączy te historie z “polskimi aktami wandalizmu” ze zgodami ze swojej strony. Strony stanęły na stanowisku, że to nie przedstawiciele TMKK demontowali, usuwali bądź niszczyli ukraińskie miejsca pamięci. Są to tematy o tyle trudne, ponieważ TMKK często ma takie “wędrówki w politykę” ze strony ukraińskich gospodarzy danego terenu. Chcąc coś zrobić dla kresowej sprawy, omijamy sprawy tzw. rozbiórek, demontaży czy niszczenia ukraińskich miejsc pamięci.

W drodze

Przekazaliśmy też dary i leki dla parafii p.w. św. Antoniego w Korcu. Jest to niewielka parafia na byłych polskich Kresach II Rzeczpospolitej. Większość parafian to potomkowie polskich rodzin, które ocalały tylko dlatego, że zesłano ich na Syberię lub do Kazachstanu, tak jak p. Janinę Dąbrowską z byłej polskiej wioski Siwki (parafia Lewacze). W rozmowach z samorządowcami ukraińskimi nieoceniona była pomoc polskiego kapłana ks. Waldemara Szlachty, który poprowadził część tłumaczeń zaakceptowanych przez każdą ze stron.


W rejonie Bystrzyc odwiedziliśmy zbiorową mogiłę 365 mieszkańców wsi Jezierce spalonej i wymordowanej przez Niemców z udziałem policji ukraińskiej 16 grudnia 1942 r. Następnie samochodem terenowym przeprawiliśmy się przez Słucz do wymordowanej i spalonej przez nacjonalistów ukraińskich 24/25 maja 1943 r. wsi Niemila, zasadniczego celu naszej pielgrzymki. Na pomniku zbiorowej mogiły sprawdziliśmy poprawioną tablicę pamiątkową.
W Starej Hucie, zamieszkanej do ekspatriacji w roku 1945, z całą pewnością można ustalić jedynie miejsce kościoła, po którym pozostały betonowe schody wejścia głównego i bocznego. Teren wsi to obecnie pusta polana, a kiedyś było tam ponad 100 gospodarstw. W roku 1943 było to centrum polskiej samoobrony Zasłucza. W jej pobliżu od sierpnia do grudnia 1943 r. stacjonował OP “Wujka-Bomby”, który wspólnie z partyzantami radzieckimi ocalił Zasłucze podczas najazdu banderowców 16 listopada 1943r.

Przeprowadziliśmy zbiórkę pieniędzy na remonty i budowę lapidarium w Bystrzycy i Jampolu. Akcję można było zorganizować dzięki pomocy i wsparciu Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej przez ks. proboszcza Jacka Włostowskiego z kościoła pw. Parafia Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Brzegu Dolnym oraz ks. proboszcza Waldemara Szlachty z Kościoła św. Antoniego w Korcu.

 

Na cmentarzach żołnierzy Armii Krajowej

W Moczulance jest kilka zagród przy drodze, zwłaszcza jej odgałęzieniu do cmentarza, który znajduje się w wysokopiennym lesie. Pochowano na nim m.in. partyzantów “Wujka-Bomby” poległych pod Wilią podczas wyprawy po zboże na zaopatrzenie zgromadzonych na Zasłuczu Polaków z zagrożonych lub zniszczonych przez banderowców miejscowości. Cmentarz oczyszczony o odtworzony został w roku 2009.
Obecnie otoczenia krzyża i obelisków z nazwiskami pochowanych zostało wyłożone płytami chodnikowymi i ogrodzone sztachetami. Uczestnicy pielgrzymki na domniemanych mogiłach swoich bliskich postawili kolejne trzy krzyże i dwie tablice granitowe.

Reklama
Reklama