17-latka z Brzegu Dolnego pojechała do Ghany. Aby pomagać

 Po co 17-latce takie wrażenia? Pojechałaś do Afryki, gdzie jest problem z wodą, jedzeniem, a biedę widać na każdym rogu ulicy?

– Aby pomagać innym. A dokładnie opiekować się ghanijskimi dziećmi na półkolonii – prowadzić z nimi warsztaty tańca, rysunku, grać z nimi w piłkę. I uczyć się od nich.

– Czego można nauczyć się od 5-7 letnich dzieci?

– Pokory, walki o każdy dzień. Tam dziecko nie wie, kiedy zostanie sprzedane czy oddane przez rodziców do obcego domu, albo do cioci, która rzekomo ma nim się zająć. W konsekwencji, każde z nich może trafić na ulice jako prostytutka, czy zostać sprzedanym w handlu żywymi towarem. Nigdy nie spotkałam tak dojrzałych dzieci, tak doświadczonych przez życie, które od maleńkości uczą się, jak samemu sobie radzić w życiu.

Poznałam tam np. dwie bliźniaczki. Jedna z nich lepiej posługiwała się angielskim. Kiedy tylko widziała, że jej siostra nic nie rozumie, szybko do niej biegła, tłumaczyła siostrze, cały czas o nią dbała. Były też dzieci z bogatszych rodzin. Miałam okazję odwiedzić taki dom, odgrodzony wysokim murem od ulicy. Kiedy tam weszłam, czułam się jak w luksusowym hotelu… Pięknie ubrani rodzice, czekali na nasze przyjście. Przyprowadziłam ich córeczkę, która rozcięła sobie nagę na zajęciach. Rodzice nie mieli pretensji, że coś się stało, byli uśmiechnięci i dziękowali mi, że ją przyprowadziłam.

– Spotkałaś tam dzieci, które przeżyły traumatyczne chwile?

– Poznałam jedną z dziewczyn, która w wieku 9 lat została oddano ciotce na wychowanie. Rodzice myśleli, że ta ją wykształci. Ciotka wysłała ją jednak na ulicę, aby pracowała jako prostytutka. Później była wykorzystywana seksualnie przez swojego trenera, któremu ufała, bo dawał jej dach nad głową i pozwalał rozwijać pasje. Inna została zgwałcona i zaszła w ciążę. Kiedy jej ojciec się o tym dowiedział, pobił ją. Inny chłopak wychowywał się na ulicy, bo uciekł z domu. Wszyscy odnaleźli swój ratunek u księży, polskich misjonarzy, którzy wyciągnęli ich z ulicy. Razem z nim pracowaliśmy na półkolonii.

–  Co czułaś słuchając ich historii?

– Każdy może pojechać na taki wolontariat?

– Na półkoloniach były dzieci nie tylko z rodzin katolickich.

– W jakich warunkach mieszkaliście. Byłaś tam w sierpniu, czyli kiedy w Polsce trwają w pełni wakacje.

Odpowiedzi na te i inne pytania w ostatnim numerze Kuriera lub na eprasa.pl