Karpie głosu nie mają…

Już za kilka dni Wigilia Bożego Narodzenia. Ponownie zasiądziemy do świątecznego stołu. Na początek modlitwa, potem łamanie się opłatkiem i świąteczna wieczerza, której nieodzownym składnikiem będą potrawy z karpia. Jak to jest z tradycją spożywania tej ryby podczas wieczoru wigilijnego?

Tradycja spożywania karpia podczas świąt Bożego Narodzenia sięga początków PRL. Obyczaj zakupu żywego karpia wiązał się z niedostatkami żywności w powojennej Polsce. Karp był wówczas jedyną świeżą rybą sprzedawaną w okresie przedświątecznym. Zapewnienie stałych dostaw świeżych ryb do sklepów w tamtych czasach było niewykonalne. Obywatele z braku jakichkolwiek innych perspektyw – cieszyli się z możliwości kupienia ryby przed świętami, a tym bardziej z premii w naturze w zakładach pracy. Stąd zresztą wzięła się kolejna “tradycja” – przynoszenia do domu żywej ryby, innej po prostu nie było.

Czasy PRL-u na szczęście minęły, nie minęła jednak tradycja targania do domów żywych karpi w foliowych workach bez wody, wpuszczanie ich do wanien lub misek, gdzie ryba dalej się męczy, aż w końcu zbijana jest i spożywana na kolacji Wigilijnej.

Pamiętajmy, że zgodnie z zapisami ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt karp, jak każde inne zwierze kręgowe, objęte jest ochroną prawną. Wątpliwości jak należy interpretować zapisy tej ustawy rozwiał wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 2016 r., zgodnie z którym: “Naturalnym środowiskiem ryb jest środowisko wodne, a więc zasadą winno być transportowanie, przetrzymywanie i przenoszenie ryb w środowisku wodnym, a więc takim, które zapewnia im właściwe warunki bytowania, czyli możliwość egzystencji, zgodnie z ich potrzebami gatunkowymi. O ile sprzedający w żadnym wypadku nie mogą odpowiadać za sposób przenoszenia przez klientów żywych ryb po opuszczeniu przez nich sklepu oraz nie mogą wpływać na czas ich przenoszenia, za co mogą z pewnością odpowiadać poszczególni klienci w ramach ewentualnie stawianych im zarzutów, o tyle każdy sprzedawca winien mieć wpływ na sposób pakowania żywych ryb w przypadku ich sprzedaży. Znęcaniem jest nie tylko zadawanie, ale również dopuszczenie do zadawania bólu lub cierpień zwierzętom (…)”. Z wyżej zacytowanego fragmentu orzecznictwa wynika, iż każdy z nas przenosząc żywego karpia w worku foliowym bez wody naraża się na konsekwencje prawne, a dokładnie możemy zostać oskarżeni o popełnienie przestępstwa polegającego na znęcaniu się nad zwierzętami na podstawie art. 6 ust. 2, który mówi: “przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności (…) pkt 18) transport żywych ryb lub ich przetrzymywanie w celu sprzedaży bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie“. Kara jaka może nas spotkać za ww. przestępstwo wynika z art. 35 ust.1 i 1a “Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów (…) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.”

Również z kulinarnego punktu widzenia kupno żywego karpia nie ma żadnego uzasadnienia, co potwierdza m.in. Robert Makłowicz. W sklepach bez problemu znajdziemy filety z karpia, dzwonka oraz całe tuszki. Pamiętajmy o tym i w święta dokonajmy świadomego wyboru.

Paweł Szewczyk Powiatowy Lekarz Weterynarii w Wołowie