Reklama
Reklama

Mamo dlaczego mnie bijesz?

Dzieci to najbardziej bezbronne istoty, które także doświadczają fizycznej i psychicznej krzywdy od swoich rodziców czy opiekunów. Czy można wychować bez bicia? Zapraszamy na rozmowę z psychologiem Anną Derejczyk.
Scena z lokalnego marketu: matka przyszła na zakupy z dzieckiem, około czteroletnim. Dziecko jak to dziecko, tu pobiegnie, tam po coś sięgnie, zada trzy takie same pytania. Matka na nie nie odpowiada, za to krzyczy do synka “Nie biegaj”, “Nie dotykaj”, “Nie zadawaj głupich pytań”, “Jesteś niegrzeczny”, “Zaraz pan cię zabierze”, “Dostaniesz w tyłek”. W końcu dziecko dostaje klapsa w tyłek. Nawet dwa. W markecie, przy innych klientach sklepu. Gdy jedna osoba zwraca uwagę mamie, słyszy, że ma się nie wtrącać, bo to nie jej niedobre dziecko. A dziecko? Chlipie w rękaw, ale już nie biega, nie krzyczy, nie odkrywa świata pytaniami. Przykład zwyczajny, tak jak zwyczajny dla wielu z nas jest klaps. Czy można wychowywać bez bicia?

Bicie dzieci jako forma dyscypliny nadal praktykowane jest w wielu domach. Dlaczego? Skąd przekonanie o słuszności tej metody w nas, dorosłych?
– Rodzice mówią o tym w dwojaki sposób, albo jako o metodzie wychowawczej, która w ich przekonaniu może przynieść oczekiwany skutek (poprawa zachowania dziecka) albo jako o efekcie ich bezradności i formie odreagowania napięcia emocjonalnego. Pomimo coraz większej świadomości negatywnych skutków stosowania przemocy niektórzy rodzice nadal wyrażają przekonanie, iż oni byli bici i im pomogło. Zatem możemy powiedzieć, że jedna grupa rodziców na bazie modelowania powiela zachowanie swoich rodziców. Druga grupa racjonalnie zgadza się, że bicie jest niewłaściwe ale nie wytrzymuje napięcia emocjonalnego lub nie wie w jaki inny sposób zareagować w sytuacji trudnej wychowawczo.

Czy rodzice, którzy biją swoje dzieci byli bici w dzieciństwie?
– Tak, są rodzice, którzy bezpośrednio powielają wzorce z dzieciństwa na tej samej zasadzie jak dzieci uczą się od rodziców wartości, codziennych obowiązków czy nawyków żywieniowych. Jest też wielu rodziców, którzy wspominając swoje własne dzieciństwo dostrzegają nadmierną dyscyplinę i agresję, wchodzą w niewypowiedziany dialog ze swoimi rodzicami, czy raczej stoją w opozycji do nich i jako rodzice chcą postępować dokładnie odwrotnie. Czyli nadmierna surowość jest zamieniana w nadmierną uległość- takie zachowanie uniemożliwia podjęcie refleksji nad własną postawą wychowawczą, gdyż założenie jest takie “nie będę jak moja matka”. W skrajnej formie pojawia się nadmiernie liberalna, pobłażliwa a co za tym idzie zaniedbująca postawa wychowawcza. A zaniedbanie to taka subtelna forma przemocy. Oczywiście to co się dzieje w procesie wychowawczym między rodzicami a dzieckiem jest również uwarunkowane kondycją psychiczną rodziców, relacją między nimi a także obiektywną sytuacją bytową, zawodową.

Co zamiast bicia?

-…

Więcej informacji znajdziecie na łamach gazety Kurier Gmin! Oraz na eprasa.pl

 

 

Reklama
Reklama