Nie wiedziałam, że żyję ze sprawcą przemocy

Brzeg Dolny: Przemoc wobec kobiet niejedno ma imię

Dziś kolejna historia kobiety zmagającej się z agresją swojego partnera. Poświęć chwilę jej zwierzeniom, być może ty jesteś w podobnej sytuacji. Być może twoja mama, siostra, córka, przyjaciółka odnajdą w tej historii wspólny pierwiastek i zrobią krok do przodu, aby zmienić swoje życie.

Natalia jest wykształconą, pewną siebie kobietą. Zadbana, z nienaganną figurą, dobrze zarabia w korporacji. Jeździ niezłym samochodem, zna trzy języki. Wraz z mężem posiada grono znajomych, którym także w życiu się poszczęściło. Wspólne wakacje, ferie, święta, zazwyczaj w drogich kurortach na całym świecie. Bajka. Tak też Natalia myślała o swoim życiu. Coś jednak nurtowało ją, szczególnie gdy znajoma, podczas imprezy, po kilku drinkach zapytała Natalię, czy lubi być tak poniżana przez męża. Sęk w tym, że Natalia nie czuła się poniżana. No, czasem mąż przy znajomych nazwał ją kretynką lub wywracał oczami gdy o czymś opowiadała. Często też przerywał, chyba specjalnie, aby nie była w centrum zainteresowania. I tak Natalia zaczęła analizować pewne sytuacje.

Znajoma w przypływie szczerości zapytała, czy Tomasz ją bije. Zaprzeczyła. Ale przed oczami zaraz przeleciały jej chwile, gdy mąż uderzył ją, kilkanaście razy w ciągu trwania małżeństwa. Ot, zwykłe kłótnie- tak Natalia zwykle tłumaczyła te zachowania. Tomasz jest czasem nerwowy, choć w towarzystwie tego nie pokazuje. Wygadany, uśmiechnięty, rozrywkowy. A te chwile kiedy ją bił? Najczęściej zdarzały się podczas kłótni, wymiany zdań, w której Natalia chciała przedstawić swoje racje. Tomasz wtedy nie krzyczał, patrzył tymi zimnymi, stalowymi oczyma i uderzał. Potem mówił, że ma zapamiętać, iż z nim nie ma dyskusji.

Kiedyś zamknął ją w domu, ponoć przypadkiem

Na trzy dni. A jej klucze zabrał, niby niechcący. Nie tłumaczył się jej z tego za bardzo, ot, zapomniał, a że wyleciał na konferencję to przecież nie mógł nic zrobić.
Kiedyś, gdy wracali od znajomych, posprzeczali się o to, że Natalia przy nich nie chciała zgodzić się z mężem, a nawet lekko go ośmieszyła. Tomasz był z tego powodu bardzo zły, więc ją musiał ukarać. Zatrzymał się na jezdni, daleko od jakiejkolwiek miejscowości, wśród lasów, zgasił światła w aucie i swoim spokojnym głosem poinformował Natalię, że teraz będą czekać na jakieś auto, które nie zauważy ich tak szybko. Natalia dostała ataku histerii, prosiła, błagała, krzyczała. Mąż włączył silnik i ruszył gdy przeprosiła go za swoje zachowanie i obiecała poprawę. Jeszcze po tym zdarzeniu nie myślała o sobie, jako o ofierze przemocy. Przecież takie rzeczy nie zdarzają się u nich codziennie. Poza tym ona z Tomaszem nie są patologią. Mają super stanowiska, robią karierę, nie mają nałogów. Po prostu mąż czasem ma gorszy dzień, a ona go prowokuje.
Słowa koleżanki na imprezie zasiały w niej ziarno niepokoju. Zaczęła czytać o przemocy. Zaczęła odczuwać dyskomfort, gdy mąż ośmieszał ją przy ludziach, chciała stawiać mu granice, ale nie potrafiła mu się całkiem przeciwstawić.
W Internecie znalazła numer do psychoterapeuty, zadzwoniła, umówiła się na spotkanie. Na początku milczała, zastanawiała się co w ogóle przyszło jej do głowy, przecież jej małżeństwo ma tylko jakąś tam wadę.
Potem było jeszcze kilka spotkań. O żadnym nie powiedziała mężowi. Zaufała specjaliście, uwierzyła, że to nie z nią jest problem. Chciała ratować swoje małżeństwo, a jednocześnie chciała uciekać jak najdalej.
Przeprowadziła z mężem poważną rozmowę, powiedziała o swoich odczuciach, o strachu. O tym, że nigdy więcej nie pozwoli sobie na upokarzanie, bicie, zastraszanie. Mąż początkowo milczał, pierwszy raz widział ją taką zdecydowaną, mocną. Potem zaczął krzyczeć, spakował się i wyszedł. Nie było go kilka dni. Wrócił i prosił o wybaczenie. Zdecydował się na terapię indywidualną, a następnie na terapię dla małżeństw.
Natalia dała mężowi szansę, oboje są pod opieką terapeutyczną.

 

PORADA SPECJALISTY

Ofiara przemocy często ma zaburzone spostrzeżenie rzeczywistości związanej z relacją partnerską. Tkwi w sytuacji jej znanej, choć bardzo toksycznej, ale niejako “bezpiecznej” bo już przewidywalnej. Nowa sytuacja, np. odejście, życie bez partnera który stosuje przemocy, wywołuje paradoksalnie większy lęk. Ważne jest wsparcie otoczenia, potwierdzenie, że to jak partner się zachowuje nie jest rzeczą zwykłą i “normalną”. Pani Natalii pomogła uwaga znajomej, która wprost nazwała problem, następnie aktywność pani Natalii w szukaniu specjalistycznego wsparcia a ostatecznie już pomoc psychoterapeutyczna. 
Warto podkreślić, iż to, czy przetrwa związek, małżeństwo jest sprawą drugorzędną. Najważniejsze jest wzmocnienie psychiczne ofiary przemocy, jej wewnętrzna przemiana i wiara w to, że zasługuje na szacunek i życie bez przemocy.