4. liga. Jak radzi sobie MKP Wołów?

Po 27.kolejce jasnym już było, że w czerwcowym barażu o 3.ligę walczyć będą rezerwy wrocławskiego Śląska. Lider jednak nie zwalniał tempa i w kolejnych dwóch pojedynkach zanotował komplety punktów, aplikując rywalom 19 trafień (średnio 9,5 gola na mecz), samemu tracąc zaledwie 3 bramki. Do pojedynku zamykającego sezon nasi piłkarze przystąpili ze zgoła odmiennej pozycji, gdyż – mimo triumfu w Bardzie, 29.seria spotkań przesądziła o ich degradacji. Konfrontacja z „Wojskowymi” była więc okazją jedynie do pokazania futbolowego charakteru, gdyż stawka meczu była żadna, a faworyt jeden i zdecydowany, który na domiar złego przed barażami nie zamierzał spuszczać z tonu.

LIDER DOJECHAŁ

PIŁKA NOŻNA – 4.LIGA

MKP WOŁOW

– Śląsk II Wrocław 1-4 (0-4)

Bramka: P. Janus (65′);

MKP: P. Harwat – D. Kamiński, D. Adamczak, M. Sikorski, K. Moskwa (46’ A. Judziński), K. Włodarczyk (75’ B. Gałecki), D. Szaciło (85’ P. Rąpała), K. Tabak, P. Hryszkiewicz (46’ K. Jasiński), K. Żbik (85’ K. Kowaluk), P. Janus.

Po osiągnięciu sportowego celu często bywa tak – i to wbrew publicznym deklaracjom oraz zapewnieniom, że adrenalina opada a powietrze schodzi i mimo tego, że ciągle jest chęć walki, to jednak głowa nie kieruje już tak sprawnie nogami, w czego rezultacie zespół opuszcza nieco loty. Wprawdzie bezpośrednio przed wizytą w Wołowie piłkarze Śląska pokazali, że na 4.ligowych boiskach świetnie sobie radzą bez ekstraklasowego desantu, ale przecież młodzi piłkarze mają to do siebie, że bywają bardzo nieregularni i często nie potrafią utrzymać wysokiej dyspozycji przez dłuższy czas. Na murawę wołowskiego boiska goście wybiegli w składzie, którego średnia wieku wyniosła poniżej 21 lat (dokładnie 20,72, przy średniej wyjściowej jedenastki MKP 27,72) więc po cichu można było liczyć, że wrocławska młodzież sportowo nie dojedzie, a atut piłkarskiego doświadczenia okaże się tym, co przechyli szalę zwycięstwa na stronę podopiecznych Piotra Bolkowskiego i na zakończenie rozgrywek będziemy mieli podnoszącą nieco na duchu futbolową niespodziankę.

Już pierwsze minuty tego mecz pokazały, że lider jednak przyjechał do Wołowa. Wrocławianie szybko zdominowali środek pola, gdzie z dużym polotem i w odpowiednio szybkim tempie rozgrywali składne akcje, po których raz po raz w polu karnym Przemysława Harwata robiło się gorąco. W pierwszej połowie centralną postacią 2.linii Wojskowych był doskonale znany kibicom MKP Grzegorz Kazimierowicz, który niejako stemplował każdą akcję gości. Wprawdzie przy pierwszym z bramkowych ataków zawodnikom Śląska pomogła trochę niedokładność wołowian, którzy zgubili futbolówkę na prawej flance, a to dało przyjezdnym możliwość rozegrania szybkiej kontry, po której mogli cieszyć się z prowadzenia. Na gola wrocławianie z pewnością w pełni zasłużyli, a jeśli pierwszy była nawet nieco na kredyt, to kolejne minuty pokazały, że rywale panują na wołowskiej murawie pod każdym względem. Z jednej strony wprawdzie nieco serce bolało, ale z dużą przyjemnością można było przyglądać się, jak młodzi zawodnicy Śląska wymieniają piłkę, wychodzą na pozycję, by po niewidocznej nici i bezbłędnym, szybkim rozegraniu znaleźć się z futbolówką w polu karnym MKP. Nie zawsze sprzyjało im szczęście, czasem zabrakło grama dokładności, ale w tej części meczu goście zdecydowanie dominowali na boisku i po koronkowej akcji z 29.min. podwyższyli rezultat meczu, a w chwilę później ponownie oszukali wołowską defensywę i praktycznie zamknęli mecz. Jeszcze przed zejściem do szatni nasz golkiper skapitulował po raz czwarty, więc przed drugą odsłoną nastroje w naszym futbolowym obozie nie były najweselsze.

W przerwie trener wrocławian dokonał aż 6 zmian, a i P. Bolkowski postanowił poprzestawiać trochę futbolowe klocki MKP. Po ich decyzjach ton wydarzeniom na murawie ciągle nadawali goście, ale i nasz zespół potrafił coś ugrać w nieco większej odległości od własnego przedpola. Nasz zespół potrafił dłuższymi momentami utrzymywać się przy piłce, nawet pod polem karnym wrocławian i chociaż na bramkę P. Harwata niezmiennie sunęły groźne ataki, to jednak w drugiej odsłonie swoimi kilkoma interwencjami golkiper MKP mocno zapracował na poprawę swojej meczowej noty. Zresztą – nie tylko on. Kilka razy z bardzo dobrej strony pokazał się Damian Szaciło, walkę z wrocławską młodzieżą z pełnym zaangażowaniem podjął Kamil Żbik, a na skrzydle Krystian Włodarczyk okazał się zdolnym do wygrywania biegowych pojedynków z rywalami. Zepchnięci wcześniej do głębokiej defensywy gospodarze odzyskali wreszcie rezon i potrafili zaatakować, co przyniosło efekt w 65.min. gry. Nieco wcześniej do pozycji strzeleckiej doszedł K. Włodarczyk, ale jego uderzenie nie sprawiło kłopotów bramkarzowi Śląska, ale po szybki rozegraniu piłki na prawym skrzydle przed swoją szansą stanął Paweł Janus i tym razem jego uderzeniu nie brakowało ani siły, ani precyzji. Honorowe trafienie z całą pewnością podniosło wołowian nieco na duchu i chociaż trudno stwierdzić, aby nasz zespół przejął inicjatywę, to jednak w końcowych minutach swoje okazje – co najmniej do oddania strzałów z dogodnych sytuacji, mieli jeszcze Bartosz Gałecki i Daniel Adamczak, ale obaj szukali innych rozwiązań prowadzonych akcji, co ostatecznie zakończyło się stratą piłki. Do końcowego gwizdka arbitra nie oglądaliśmy już trafień, więc druga odsłona zakończyła się minimalnym zwycięstwem gospodarzy, ale z całą pewnością na komplet rankingowych oczek w pełni zasłużyli wrocławianie.

Zespół Śląska pokazał, że nie są tylko „papierowym” liderem – komentował po spotkaniu szkoleniowiec wołowian. – W pierwszej odsłonie goście kompletnie nas zdominowali i w pełni panowali nad tym, co dzieje się na murawie, co znalazło odzwierciedlenie w rezultacie. W tym okresie nasz zespół miał bardzo małe pole ewentualnego manewru, ale po przerwie drużyna podjęła rękawicę i mimo rozstrzygniętego już wcześniej meczu nawiązała rywalizację. W drugiej odsłonie momentami nasza gra mogła się nawet podobać, a zawodnikom należą się słowa uznania za walkę o choćby honorowe trafienie, które ostatecznie udało się zdobyć.

Pozostałe wyniki: Zjednoczeni – Bielawianka 0-8; Mirków/Długołęka – Unia 7-3; Nysa – Polonia 2-6; Polonia-Stal – Piast Ż. 2-0; Sokół M. – Orzeł Z. 5-2; Górnik – Piast N.R. 2-0; Orzeł P. – Sokół W.L. 2-1.

4. LIGA – gr. 1

1.

Śląsk II Wrocław

30

84

122-18

2.

Górnik Wałbrzych

30

70

75-25

3.

Polonia-Stal Świdnica

30

65

56-25

4.

Orzeł Prusice

30

52

61-49

5.

Sokół Wielka Lipa

30

46

62-47

6.

Sokół Marcinkowice

30

46

64-55

7.

Bielawianka Bielawa

30

42

54-47

8.

GKS Mirków/Długołęka

30

40

66-77

9.

Piast Żerniki

30

39

54-48

10.

Polonia Trzebnica

30

39

48-61

11.

Unia Bardo

30

37

56-69

12.

Piast Nowa Ruda

30

34

42-66

13.

Orzeł Ząbkowice Śl.

30

32

43-68

14.

MKP WOŁÓW

30

31

42-65

15.

Zjednoczeni Żarów

30

18

29-97

16.

Nysa Kłodzko

30

14

44-101

Poprzedni sezon nasz zespół zakończył z dorobkiem 29 punktów, co dało podopiecznym trenera Artura Nahajły 13.pozycję, która mogła pozostawić w drużynie nadzieję na utrzymanie. W rozgrywkach 2017/18 bowiem dolnośląskie drużyny znakomicie spisały się na poziomie 3.ligi, co z kolei powodowało, że obie grupy 4.ligi opuścić miało tylko 7 ekip. Korespondencyjny pojedynek z zachodnim Górnikiem Złotoryja wołowianie przegrali, ale na początku lipca okazało się, że MKP zostaje na dotychczasowym szczeblu piłkarskich zmagań. Tegoroczny dorobek drużyny jest nieco lepszy jeśli chodzi o rankingowe punkty, ale lokata jest niższa, więc w ewentualnych misjach ratunkowych przy zielonym stoliku pierwsi do utrzymania będą inni.