Awans jak tornado – Herosi Stary Wołów

AWANS JAK TORNADO

KLASA B – HEROSI STARY WOŁÓW

Minione rozgrywki były 4.sezonem, w którym na boiskach klasy B mogliśmy oglądać starowołowskich Herosów. Zespół na początku zbierał spore cięgi, ale w poprzednich rozgrywkach udało się pozyskać na tyle wartościowych zawodników, że dali oni drużynie zwycięstwo w zmaganiach i prawo awansu. Przed historycznym sezonem w klasie A ekipa jednak rozeszła się w szwach i na wyższy szczebel praktycznie nie było się z czym wybierać, co zresztą potwierdziły 1.rozdział poprzedniego sezonu, w którym Herosom udało się wygrać zaledwie 2 konfrontacje (15%), w czego rezultacie w niespełna pół roku starowołowianie spadli ze szczytu rankingu na samo jego dno, ustępując jesienią nawet beniaminkowi z Krzydliny Mł. W zimowej przerwie było więc sporo do zrobienia.

W starciu inauguracyjnym zespół jednak nie odpalił, ale przyznać trzeba, że na boisku w Barkowie nie było to łatwe (0-2). Dużo poniżej oczekiwań Herosi wypadli również w remisowej konfrontacji z KS Piotrkowice (2-2), choć po niespełna kwadransie i dwóch trafieniach Ernesta Uścia gospodarze wyraźnie zaznaczyli chęć zwycięstwa, ale potem ich impet osłabł i ostatecznie przy Herosach pozostało jedynie oczko. Trudno było przypuszczać, że ligowy outsider (choć wówczas ekipa awansowała już na 13.pozycję) smak zwycięstwa poczuje na boisku lidera, ale jeśli nawet goście tak się łudzili, to trwało to około pół godziny, gdyż strzelecki popis Dominika Chylaka (hat-trick w 4 minuty) rozwiał ewentualne wątpliwości, a trafienie Marcina Dudka uratowało gościom tylko futbolowy honor (1-7). W połowie kwietnia udało się wreszcie sięgnąć po zwycięstwo, ale w minionych rozgrywkach (szczególnie wiosną) pokonanie krzydlińskich Strażaków nie stanowiło większego problemu (7-1), więc można stwierdzić, że gospodarze tylko spełnili swój obowiązek. Sporo strachu napędzili Herosi wiceliderom w Wielkiej Lipie, gdzie dopiero na niespełna kwadrans przed końcowym gwizdkiem arbitra graczom Sokoła udało się sforsować starowołowską defensywę, w czego rezultacie zainkasowali komplet punktów (0-1). Długo nie układał się gospodarzom mecz z głębowickim Zrywem, ale w 2.połowie na boisku pojawił się Marcin Berestecki i to właśnie jego trafienie w doliczonym czasie gry rozstrzygnęło rezultat meczu (2-1). Etatowy snajper zespołu z poprzednich sezonów na tyle wzmocnił siłę ognia ekipy, że z Kuraszkowa drużyna także wróciła z tarczą (4-1) i to już była prawdziwa zwycięska seria, która jednak skończyła się w Warzęgowie (4-6). W kolejnym gminnym derby Herosi nie wykorzystali atutu własnego boiska w konfrontacji z miłczańskimi Spartanami (1-5), ale serię wewnątrzwołowskich pojedynków zakończyli zwycięstwem w Mojęcicach (6-3). Tydzień później do Starego Wołowa przywiało borzęcicki Orkan, czyli konkurenta o wiele bardziej wymagającego. Na przerwę gospodarze schodzili z prowadzeniem, którego jednak nie udało się utrzymać do samego końca (1-1), a punkt zdobyty w tym meczu okazał się ostatnim dla Herosów. Na zakończenie rozgrywek nasz zespół bowiem poczuł gorzki smak porażki w Godzięcinie (2-5) i Urazie (1-8).

W porównaniu z sezonem 2017/2018 zespół zanotował więc spory regres, gdyż z 26 sezonowych spotkań wygrał zaledwie 6 (23% skuteczności przy 71% w poprzednich rozgrywkach), ale przy porównaniu jesień-wiosna sytuacja się trochę poprawiła, gdyż skuteczność Herosów wzrosła do 31%. Nie jest to wielki wynik, ale pamiętać trzeba, że drużyna przeszła sporą metamorfozę. Zniknęli z jej składu zawodnicy dający jakość, a pojawiła się cała grupa juniorów (6), którymi trzeba było łatać dziury w składzie. Trzon zespołu stanowili gracze pomiędzy 20. a 30. rokiem życia (14), ale większość z nich mieściła się w młodszej połówce, więc średnia wieku drużyny wyniosła zaledwie 22,8.

BRAMKARZE

Marek JAGUŚ

13

1.116’

Dawid KASPRZYK

3

98’

OBROŃCY

Daniel KASPRZYK

12

1.023’

1

2

Kamil DZIUBIŃSKI

13

1.050’

Krystian PRACZYK

10

900’

1

1

Miłosz DZIUBIŃSKI

11

798’

1

Marek IDCZAK

12

727’

Jan KORNAJ

5

450’

1

Bartosz GOCH

6

320’

1

POMOCNICY

Paweł IGNASIAK

12

1.080’

1

Ireneusz PAWŁOWSKI

12

967’

4

Marcin MALINOWSKI

7

575’

1

Damian KRAKOWIAK

4

360’

Robert PIETRALIK

3

250’

1

Piotr OLSZEWSKI

3

238’

Kamil IGNASIAK

1

90’

Adrian SMOLAREK

4

77’

1

NAPASTNICY

Ernest UŚĆ

11

929’

6

3

1

Marcin DUDEK

13

725’

4

Rafał ŻARCZYŃSKI

7

571’

7

Marcin BERESTECKI

6

480’

5

Adrian MIRECKI

3

30’

w tabeli: imię i nazwisko, ilość występów, minuty na boisku, gole, żółte i czerwone kartki.

Dość ciekawie minionej wiosny – przynajmniej na pewnym etapie rundy, przedstawiała się ofensywna formacja drużyny, w której zagrali trzej bardzo ciekawi zawodnicy. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać o klasie i umiejętnościach M. Beresteckiego, który wprawdzie dopiero wracał do gry i należytej dyspozycji, ale jako rekonwalescent dał ekipie 5 goli, trafiając średnio co 96 minut. Najskuteczniejszym graczem Herosów okazał się jednak Rafał Żarczyński, a najlepiej grało mu się przeciwko swoim byłym kolegom z Mojęcic, którym zaaplikował aż 4 bramki. W konfrontacji z krzydlińskimi Strażakami hat-trick’a ustrzelił natomiast E. Uść, który w przyszłości może być najważniejszym ogniwem w tej formacji. Choć wszyscy wymienieni zaprezentowali się wiosną co najmniej przyzwoicie, to jednak cały ofensywny dorobek starowołowian plasuje ich dopiero na 11.pozycji w lidze.

Dużo treningu i wzajemnego zgrania potrzebuje również defensywa, którą rywale oszukiwali średnio 3,31 razy w meczu, a to daje formacji obronnej dopiero 10.miejsce pod względem tego elementu piłkarskiego rzemiosła w klasie B.

Wyraźnie więc widać – choć zespół powoli zaczął już wychodzić z futbolowego dołka, że Herosi nie byli w poprzednich rozgrywkach w pełni piłkarskich sił. Po kadrowych przetasowaniach drużynę trzeba było budować od podstaw i miejmy nadzieję, że tym razem fundamenty będą już o wiele solidniejsze, co zawodnicy udowodnią już w nadchodzących rozgrywkach.