Brakło mocy

Na początku sierpnia imprezą, która budziła największe emocje sportowych kibiców, z całą pewnością były londyńskie Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce. Szczególnie, że w zawodach tych z bardzo dobrej strony pokazali się nasi reprezentanci, zdobywając wcale pokaźny worek medali. Zanim jednak najlepsi lekkoatleci globu podzielili pomiędzy sobą medalową pulę światowego championatu mieliśmy w tej dziedzinie sportu wielkie emocje na krajowej arenie w wydaniu młodzieżowym, gdyż w pierwszych dniach miesiąca na obiektach w Warszawie rozegrano finały Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, które zgromadziły na swoim starcie najzdolniejszych „poddanych” Królowej Sportu. Poziom zawodów z całą pewnością nie rozczarował, a kilka uzyskanych wyników pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość tej dyscypliny sportu w naszym kraju.
To bardzo cieszy, ale nasi powiatowi kibice mogą mieć również inny powód do satysfakcji, gdyż w tym elitarnym gronie o jak najlepszy wynik walczyła lubiążanka Magdalena Kusz, która od dłuższego czasu swój nieprzeciętny lekkoatletyczny talent szlifuje pod banderą wrocławskiego MKS MOS. Nasza zawodniczka wystartowała w biegu na dystansie 1.500m (U-18) i przez długi czas można było liczyć na jej bardzo dobry rezultat. Do walki o zwycięstwo w tej konkurencji stanęło ponad 20 bardzo utytułowanych zawodniczek, z których właściwie każda mogła sięgnąć po zwycięstwo. Ze względu na liczebność stawkę podzielono więc na dwie grupy, a Magda znalazła się w drugiej z nich. Lekkoatletki, które pobiegły w pierwszej ze stawek, zawiesiły poprzeczkę wymagań na bardzo wysokim poziomie, gdyż bieg z wynikiem 4:29,52s.wygrała zawodniczka LKS Vectra Włocławek Klaudia Kazimierska. Po nich na warszawską bieżnie wybiegły pozostałe i od samego startu postanowiły walczyć o najwyższe laury, gdyż tempo biegu było naprawdę wysokie. Co ciekawe, od samego startu nadawała je lubiążanka, która przewodziła stawce niemal przez cały bieg. Przed zawodami nasza reprezentantka z życiowym wynikiem delikatnie poniżej 5 minut z całą pewnością nie należała do faworytek, ale nie pojechała przecież do stolicy tylko statystować w rywalizacji. Lubiążanka podjęła więc wyzwanie i swoją olimpijską chwilę postanowiła wykorzystać jak najmocniej i najpełniej. Bieg układał się pod jej dyktando przez większą część dystansu, ale do finiszu nasza reprezentantka przystępowała już z kompletnie rozładowanym akumulatorem i odciętym prądem. Znacznie więcej siły zachowały konkurentki, które na ostatnich metrach mijały lubiążankę zbyt szybko. – Dałam w tym biegu tyle, na ile było mnie stać – powiedziała nam zawodniczka. – Niestety, na ostatnich metrach zabrakło mi siły i skończyło się na odległej pozycji. Pod względem wyniku nie można być w pełni usatysfakcjonowanym, ale w zasadzie ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Pobiegłam na tyle, na ile było mnie na tą chwilę stać.

[reklama]
Lubiążanka na linii mety uzyskała rezultat 5:02,18s. i to dało jej dość odległą pozycję w końcowym rankingu konkurencji, ale trzeba pamiętać, z kim zawodniczka walczyła. OOM to bowiem impreza, w trakcie które sportową rywalizację podejmują ze sobą najlepsi. Zwycięstwo czy porażka często jest kwestią dyspozycji dnia, trafienia z formą w ten konkretny start. Już sama przynależność do tego grona jest potwierdzeniem talentu i efektów szkoleniowej pracy. W tym roku Magda pokazała charakter fighterki i mimo nienajlepszego rekordu życiowego na szalę walki o najwyższe laury rzuciła maksimum swoich sił. W tym roku nieco się przeliczyła i skończyło się na dalszej pozycji, ale dla tych kilku długich chwil na czele stawki warto było ponieść ten wysiłek.