Dawid z medalem

Przed rokiem młodzi piłkarze z Wołowa po raz pierwszy uczestniczyli w słubickim turnieju Colloseum CUP i mimo tremy debiutantów zaprezentowali się tam na tyle dobrze, że zakończyli imprezę na 3.pozycji, robiąc przy okazji tak duże wrażenie na organizatorach, iż ci natychmiast zaprosili futbolistów MKP na kolejną edycję tych rozgrywek. Swój drugi start nasz zespół zaliczył w miniony weekend i tym razem wymieniany był już w gronie głównych pretendentów do zwycięstwa, choć każda z 8 walczących drużyn miała taki piłkarski potencjał, iż spokojnie myśleć mogła o końcowym zwycięstwie.

Tegoroczne zmagania rozpoczęły się jak dreszczowce Hitchcoca, czyli od futbolowego trzęsienia ziemi, gdyż w meczu inaugurującym imprezę spotkali się dwaj medaliści sprzed roku. Pierwszy gwizdek lutowego turnieju w Słubicach rozpoczął konfrontację wołowskiego MKP ze zwycięzcami sprzed roku, czyli szczecińską Arkonią, której zawodnicy całkiem poważnie zamierzali obronić trofeum. Spotkanie to było wspaniałą zapowiedzią piłkarskiego święta, które trwać miało przez trzy kolejne dni. Obie ekipy stworzyły zacięte, pasjonujące widowisko, w którym skuteczniejsi byli jednak gracze z Pomorza i mimo dobrej gry naszego zespołu, udało im się dwukrotnie wymanewrować wołowską defensywę (0-2), dzięki czemu zrobili pierwszy i jak pokazały późniejsze spotkania – najważniejszy krok w stronę finału, do którego kwalifikowali się tylko zwycięzcy grup. Podopiecznym trenera Grzegorza Paczkowskiego nie udało się więc zrewanżować szczecinianom za imprezę sprzed roku, ale obie ekipy miały jeszcze do rozegrania jeszcze po 2 mecze, w których wydarzyć się mogło naprawdę wiele.
W drugiej konfrontacji naprzeciwko naszej drużyny stanęli młodzi piłkarze z berlińskiego Grün Weiss Neuköllen, którzy w pierwszym meczu uznać musieli wyższość swoich rówieśników z Rzepina (0-2). Aby ciągle myśleć o grze o najwyższe laury Niemcy musieli ten mecz wygrać, ale pod przysłowiową ścianą była i nasza drużyna, więc obie strony w tym pojedynku rzuciły na szalę wszystko, co miały najlepszego. W tym zaciętym, toczonym w szybkim tempie spotkaniu futbolowy fart uśmiechnął się do naszych piłkarzy (2-1), którzy jednak mogli już porzucić myśli o występie w finale, ponieważ w drugim spotkaniu grupy szczecinianie bezlitośnie ograli drużynę Ilanki (3-0), gwarantując sobie tym samym udział w grze o najwyższy laur imprezy. Po dwóch seriach spotkań jasnym więc się stało, że nasz zespół na pewno nie poprawi rezultatu sprzed roku, ale pozostało jeszcze udowodnić, iż tamten rezultat nie był dziełem przypadku. Aby tego dokonać wołowianie musieli wygrać pozostałe 2 pojedynki, a w pierwszym z nich ich przeciwnikiem byli gracze rzepińskiej Ilanki, którzy również liczyli na medal słubickich zmagań. Konfrontacja obu nieco rozczarowanych wcześniejszymi wynikami ekip była pojedynkiem dość jednostronnym, gdyż od samego początku ton wydarzeniom na boisku nadawała ekipa MKP. Podopieczni trenera Paczkowskiego dominowali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła i bezlitośnie punktowali najmniejszą słabość rywala, w efektowny sposób przyklepując swój udział w grze o brązowy medal (5-2).
Rywalem naszej ekipy w rozgrywce o 3.lokatę była drużyna Piotrcovii Piotrków Trybunalski, również nieco rozczarowana niepowodzeniem w grupowej rywalizacji. Miejsce na turniejowym podium dla obu ekip miało duże znaczenie, ale rywale szybko przekonali się o sile rażenia wołowskiego zespołu. Podopieczni trenera Paczkowskiego nie tylko od samego początku zdominowali to spotkanie, ale i grali niezwykle skutecznie, bardzo szybko dokumentując swoją wyższość zdobytymi bramkami, czym błyskawicznie wybili rywalom z głowy myśl o medalowej zdobyczy i ostatecznie pożegnali się ze Słubicami efektownym zwycięstwem (4-1).
Nasz zespół powtórzył więc sukces sprzed roku, co – biorąc pod uwagę klasę konkurentów, jest z całą pewnością sporym osiągnięciem, lecz chyba pozostawia pewien cień niedosytu. – Uważam, że turniej ten był znakomitym zamknięciem naszego obozu i na bieżąco mogliśmy sprawdzić stopień naszego przygotowania do sezonu – powiedział po słubickiej imprezie trener Paczkowski. – Trzecie miejsce to bardzo dobry rezultat, ale dla mnie o wiele ważniejsza jest sama gra, a ta pozwala myśleć o zbliżających się rozgrywkach z dużym optymizmem. Nawet w przegranym pojedynku z Arkonią potrafiliśmy stworzyć sobie tyle sytuacji, że i ten mecz mogliśmy wygrać. Zapłaciliśmy wysoką cenę za drobne niedopatrzenia w defensywie, które rywal wykorzystał z zimną krwią. Szkoda, że ta porażka ostatecznie zamknęła nam drogę do finału. Biorąc jednak pod uwagę fakt, z jakimi przeciwnikami przyszło nam się zmierzyć, to każdemu z zawodników należą się duże słowa uznania. Takie firmy jak Stilon Gorzów (zwycięzca turnieju), Arkonia Szczecin czy Piotrcovia są obecne na piłkarskiej mapie Polski od bardzo dawna i dysponują znacznie większym potencjałem od naszego klubu. Nam udało się pomiędzy nimi zaistnieć i to już jest sukces, a osiągnęliśmy go w otwartej grze, za co gratulacje należą się wszystkim zawodnikom. Wprawdzie już dawno przestaliśmy być futbolowym Dawidem, ale każde zwycięstwo nad różnych rozmiarów Goliatami wciąż cieszy.
Wołowski zespół juniorów młodszych na słubickiej imprezie zagrał w składzie: Miłosz Widziewicz – Bartosz Gałecki, Szymon Goles, Oskar Kołodziej, Hubert Rydzik, Adam Antochów, Oskar Juwa, Bartłomiej Kociołek, Jakub Stawiski, Paweł Leśniewski, Mikołaj Kasper, Kacper Kowaluk, Kacper Jelec, Marek Leśniewski oraz Kacper Staszków. Ich brązowy medal to nie tylko potwierdzenie znakomitego rezultatu sprzed roku, ale miejmy nadzieję, że jest to również dobra wróżba przed występem trampkarzy, którzy na słubickim obiekcie zaprezentują się w najbliższy weekend w równie mocno obsadzonym turnieju. Sami zaś juniorzy młodsi o kolejny sukces walczyć będą na początku marca, kiedy to staną do rywalizacji w łódzkim Hary CUP. Obu ekipom życzymy powodzenia i tylko zwycięskich konfrontacji.