Druga degradacja. MKP Wołów – Podsumowanie rundy wiosennej sezonu 2018/2019

Wiosną na piłkarską murawę nasz zespół wychodził 14 razy, ale tylko w 4 przypadkach schodził z niej jako zwycięski.

DRUGA DEGRADACJA

4.LIGA MKP WOŁÓW – Podsumowanie rundy wiosennej sezonu 2018/2019

Sezon 2018/2019 piłkarze wołowskiego MKP rozpoczęli od 3 kolejnych zwycięstw i mimo tego, że w kolejnych jesiennych spotkaniach nie grali już z taką skutecznością, to jednak można było przypuszczać, że nasz zespół wykorzysta szansę daną przy zielonym stoliku i tym razem trzymał się będzie daleko od strefy spadkowej tym bardziej, że poziom niektórych rywali był naprawdę – delikatnie stwierdzając – mocno średni. Niestety, początek rewanżowej rundy okazał się w wykonaniu podopiecznych trenera Piotra Bolkowskiego mocno dramatyczny i tym razem w 2.część zmagań nasi futboliści weszli serią 6 niepowodzeń, a wliczając do tego listopadową porażkę w Kłodzku (2-5) – fatalny bilans otwarcia wiosny nasza ekipa zakończyła dopiero w 23.kolejce w Trzebnicy (2-0), ale w wyniku kolejnych 7 porażek zespół MKP zanotował rankingowy spadek o 5 szczebli i wylądował pod degradacyjną kreską na 14.pozycji i wówczas rozpoczęła się dramatyczna walka o utrzymanie, ale o ligowe punkty wcale nie było łatwo.

UPUST KRWI

Jak zawsze w zimowej przerwie w większość ligowych drużyn następują kadrowe przetasowania. Jeszcze jesienią z kadry MKP wypadł Daniel Wałęga, który do meczu z wałbrzyskim Górnikiem (0-1) pełnił rolę snajpera, mając na koncie 4 trafienia. Potem jego miejsce starali się zająć inni gracze, ale chyba najlepiej z roli strzelca wywiązywał się Oskar Majbroda, ale i on w zimowej przerwie postanowił kontynuować grę w dzierżoniowskiej Lechii. Przed startem wiosennej rundy do treningów z zespołem nie powrócił również waleczny i twardy defensor Patryk Lofek, co także było jakościowym osłabieniem kadry drużyny. Formy sprzed lat nie odnalazł także Marek Gacek, który w koszulce MKP jesienią zagrał krótkie epizody, a wiosną nie pojawił się na boisku wcale. Przed rozpoczęciem wiosennej rundy pojedynków wołowską ekipę opuściło w sumie 7 w większości doświadczonych zawodników (średnia wieku 24,4 lat), którzy w swoich występach dali zespołowi 11 goli. W ich miejsce w drużynie pojawiło się 4 nowych graczy – w większości na dorobku (średnia wieku 21 lat) i mimo futbolowego talentu nie zdołali odcisnąć mocniejszego piętna na grze zespołu – może poza Przemysławem Harwatem, który wywalczył sobie pozycje 1.golkipera, a to było szczególnie potrzebne już na początku wiosennych starć.

NA BOISKACH OUTSIDERÓW

Jak po swoje do Kłodzka po zwycięstwo jeździło większość 4.ligowców, ale nasz zespół z nyskiej wyprawy wrócił na tarczy. To działo się jednak jeszcze jesienią i można było mieć nadzieję, że marcowe starcie z GKS Mirków/Długołęka (plasującego się wówczas na 15.pozycji) przyniesie zespołowi MKP pierwsze wiosenne punkty. Gospodarze pokazali jednak, że mają zamiar wykorzystać atut własnego boiska (aż 12 spotkań przed własną publicznością) i chociaż wynik meczu otworzył Paweł Janus, to później inicjatywę przejęli gracze GKS i potrafili odpowiedzieć na tyle skutecznie, że komplet punktów pozostał przy nich (2-3). Trzecia próba wypadła w Żarowie, ale i tam wołowianom nie udało się przełamać (0-1), a potem było już tylko gorzej.

KTO ZLEKCEWAŻY?

Bardzo blisko co najmniej remisu nasz zespół był w Prusicach, ale w doliczonym czasie gry doskonale znany kibicom Krzysztof Ostrowski strzałem w doliczonym czasie gry dał zwycięstwo tamtejszemu Orłowi, który choć wiosną mocno obniżył loty, to potrafił jednak ograć ciągle szukających swojego rytmu piłkarzy MKP. Później miejsce w ligowym szeregu naszej drużynie wskazały ekipy Sokoła Marcinkowice (1-3), Górnika Wałbrzych (1-6) oraz świdnickiej Polonii-Stal (0-4) i bilans wiosennego otwarcia zamknął się zerową zdobyczą punktową, przy 5 strzelonych golach (średnio 0,83 na mecz) i 19 straconych (3,16). Gorzej w rundę weszli tylko piłkarze z Trzebnicy (0 punktów; bramki 3-23) i właśnie do starcia z Polonią zawodnicy i kibice MKP musieli czekać na przełamanie fatalnej passy (2-0). Był to bardzo dobry prognostyk przed kolejnymi pojedynkami, gdyż od konfrontacji z 4.ligowymi Piastami zależało sporo, gdyż do tego z Nowej Rudy nasza ekipa traciła zaledwie 2 oczka, zaś do zespołu z Żernik – 7pkt.

Z NOŻEM NA GARDLE

Starcie z drugą z wymienionych drużyn nasz zespół rozpoczął bardzo elektrycznie i chociaż bój toczył się na płycie wołowskiego boiska, to jednak szybciej sytuację rozczytali goście, którzy zdobyli 2 gole i chociaż przed przerwą trafił jeszcze P. Janus, to po przerwie nie udało się już odwrócić losów meczu (1-2). Bez szczęścia i pomysłu na zwycięstwo nasz zespół pojechał później do Nowej Rudy i gracze Piasta już do przerwy zrobili dwa ważne kroki w stronę końcowego sukcesu chociaż w 2.odsłonie do siatki bramki rywala trafił Daniel Kamiński, a nasz zespół miał jeszcze kilka ciekawych sytuacji, to rezultat nie uległ już zmianie (1-2). Po tych porażkach lokata wołowian w ligowym rankingu nie zmieniła się (14.), ale dystans do bezpiecznej strefy zwiększył się do 5.punktów, a do końca rywalizacji pozostało jeszcze 5 spotkań, a wśród rywali byli również piłkarze wrocławskiego Śląska, którzy wiosną nie zwykli przegrywać. Ostatni etap walki o utrzymanie nasi gracze toczyli więc z przysłowiowym nożem na gardle, ale w konfrontacji z ząbkowickim Orłem zmobilizowało to naszych piłkarzy na tyle, aby tym razem wykorzystać atut własnego boiska i – choć w dość dramatycznych okolicznościach (zwycięska bramka w 87.min.), to jednak sięgnąć po zwycięstwo (2-1). Dobrą passę trzeba było jednak podtrzymać w Wielkiej Lipie, a tam niestety nasz zespół poległ po raz 9. (1-2) i szanse na zachowanie 4.ligowego bytu były już tylko teoretyczne. Wówczas naszej drużynie przytrafiła się seria zwycięstw: z Bielawianką (1-0) oraz Unią (2-0), ale z Barda podopieczni trenera P. Bolkowskiego wracali już jako ekipa z okręgówki. Dla formalności więc nasz zespół rozegrał jeszcze mecz ze Śląskiem, w którego 1.odsłonie wrocławianie pokazali, jak duża różnica dzieli obie drużyny i chociaż po przerwie wołowianie potrafili wreszcie nawiązać walkę, to jednak końcowy wynik nie pozostawił wątpliwości (1-4).

MOMENTY BYŁY

Drugi sezon z rzędu nasz zespół zakończył więc pod degradacyjną kreską, a swój ligowy byt przegrał w rundzie wiosennej, w której gra wołowian mogła się podobać tylko sporadycznie. Dopiero pod koniec rozgrywek, kiedy w zasadzie na wszystkie pytania były już odpowiedzi, ekipa MKP zaczęła wygrywać, i zanotowała nawet okres 235.min bez straconego gola. W 14 rozegranych pojedynkach nasi gracze zdobyli 16 goli (1,14 trafienia na spotkanie), tracąc niemal 2 razy więcej (30 – średnio 2,14). W 5 pojedynkach to nasz zespół jako pierwszy obejmował prowadzenie, ale korzystny rezultat udało się naszym zawodnikom dowieść tylko w 3 konfrontacjach, w których rywale nie byli w stanie w żaden sposób odpowiedzieć do końcowego gwizdka arbitra pozostając z zerowym dorobkiem. Dziewięć razy zespół MKP tracił gola jako pierwszy, a pogoń za wynikiem okazała się skuteczna tylko domowym w starciu z ząbkowiczanami.

Jeśli chodzi o zdobywanie goli, to trudno stwierdzić, aby nasi napastnicy mieli jakiś ulubiony okres meczu, gdyż bramkowa zdobyć rozłożyła się dość proporcjonalnie. Swoje słabsze okresy mieli natomiast defensorzy, którzy w miarę dobrze wytrzymywali początkowy kwadrans (4 stracone gole), ale kolejne pół godziny (pomiędzy 16. a 45.min.) piłkarskich spektakli rywale zdobyli 15 goli, czyli aż 50% z całej puli. Sporo do życzenia pozostawiał również pierwszy kwadrans po przerwie (6), ale bilans późniejszego okresu – aż do końcowego gwizdka arbitra, jest nawet korzystny dla wołowian (6-5).

Wynika to z faktu, że mając korzystny rezultat rywale często oddawali inicjatywę, chowając się za podwójną gardą, pozwalając naszym piłkarzom na gonienie wyniku. W takiej sytuacji – czyli próbując odrobić stratę, nasz zespół rozegrał 641min. (51%), przy identycznej zdobyczy bramkowej drużyna MKP rozegrała 382min. (30%), zaś w sumie na prowadzeniu wołowianie przebywali przez 237min. (19%).

(ZDJĘCIE 2)

Najlepszym strzelcem naszej drużyny okazał się wiosną P. Janus, ale jego 5.bramkowy dorobek klasyfikuje go dopiero na pozycjach 17-24 spośród ligowych snajperów, a ponieważ każdy zdobyty przez zawodników MKP gol przekładał się na 0,75 rankingowego oczka, to z dużą rezerwą można stwierdzić, że trafienia tego napastnika dały drużynie 3,75 pkt., czyli 31% dorobku. Autorami pozostałych 11 goli było 7 zawodników, więc przynajmniej raz na listę strzelców wpisało się 40% zespołu. Dwa celne uderzenia na bramkę wiosną oddał Sebastian Kościuk, ale pierwszym z nich zaskoczył Macieja Szaciłłę (vs. Polonia-Stal Świdnica), a we właściwą siatkę trafił dopiero w Bardzie.

Najwięcej minut w rundzie rewanżowej spędził na 4.ligowych boiskach najbardziej doświadczony piłkarz w składzie MKP – Konrad Tabak (41 lata), który ze względu na czerwoną kartkę pauzował tylko w spotkaniu z żernickim Piastem, a w pozostałych był ważnym ogniwem zespołu, wpisując się również na listę strzelców (vs. Polonia Trzebnica).

(ZDJĘCIE 3)

Dwa krótkie epizody zaliczył natomiast Kacper Kowaluk, ale ten młody pomocnik już niedługo może częściej gościć na futbolowej murawie, dając zespołowi znacznie więcej, niż do tej pory. Kłopotów ze zbieraniem futbolowego doświadczenia nie miał natomiast najmłodszy w drużynie Adam Judziński (17 lat), który wystąpił w 13 wiosennych konfrontacjach i choć pełnił w nich rolę piłkarskiego czeladnika, to we współczesnej piłce czas nauki nie może być zbyt długi i w kolejnym sezonie zarówno po nim – jak i po pozostałych młodych zawodnikach trener i kibice powinni spodziewać się znacznie więcej.

BRAMKARZE

Przemysław HARWAT

12

1.080’

3

Maciej SZACIŁŁO

2

180’

OBROŃCY

Michał SIKORSKI

12

1.080’

1

4

1

Szymon CZYŻOWICZ

11

960’

5

1

Adam JUDZIŃSKI

13

768’

1

Kamil MOSKWA

12

683’

1

Sebastian KOŚCIUK

8

577’

1/1

2

1

Daniel ADAMCZAK

8

443’

2

Bartosz GAŁECKI

9

293’

Przemysław RĄPAŁA

5

126’

1

POMOCNICY

Konrad TABAK

13

1.148’

1

4

1

Kamil ŻBIK

13

1.088’

2

5

1

Daniel KAMIŃSKI

11

928’

1

4

Damian SZACIŁO

10

815’

1

5

1

Krystian WŁODARCZYK

12

698’

4

3

Piotr HRYSZKIEWICZ

11

662’

Krystian JASIŃSKI

12

545’

4

Jakub KAZANECKI

8

472’

1

Kacper KOWALUK

2

9’

NAPASTNICY

Paweł JANUS

13

1.108’

5

2

w tabeli: imię i nazwisko, ilość występów, minuty na boisku, gole, żółte i czerwone kartki.

Bez wątpienia w wiosennych spotkaniach były momenty, w których gra wołowian mogła się podobać. Byli też piłkarze, którzy mają pewien futbolowy potencjał, ale wszystko to na murawie pojawiło się w tak skromnej dawce, że można bez ryzyka stwierdzić, że nasza drużyna w pełni zasłużenie opuściła szereg 4.ligowców. Miejmy nadzieję, że to tylko krótki antrakt i trenerowi P. Bolkowskiemu na fundamencie spadkowicza uda się zbudować zespół, który za niespełna rok gorycz degradacji zamieni na radość awansu.