Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Europejskie salony

Mimo wakacji pracowicie ostatnie dni spędziła tenisistka stołowa dolnobrzeskiego Rokity Elżbieta Kwiatkowska. Zawodniczka niejednokrotnie potwierdziła swoją przynależność do krajowej czołówki w grupie kadetek, a w lipcu swój talent i umiejętności sprawdziła w znacznie bardziej wymagającym towarzystwie. Wychowanka trenera Marka Chrabąszcza była bowiem jedną z reprezentantek naszego kraju, które przy stołach w portugalskim Guimaraes walczyły o mistrzowskie tytuły na starym kontynencie w kategoriach juniorek i kadetek.
Swój udział w lipcowej imprezie dolnobrzeżanka rozpoczęła od występów w turnieju mikstowym, w którym tworzyła parę z Samuelem Kulczyckim (Olimpia-Unia Grudziądz) i w 1.rundzie ich największym sojusznikiem okazał się los, przyznając naszej parze wolny awans do kolejnej rundy rywalizacji. Na kolejnym etapie nie było już tak łatwo i nasza para stoczyła zacięty, choć przegrany po tie-breaku (2-3) pojedynek z parą estońsko-mołdawską. Konfrontacja ta rozpoczęła się znakomicie dla biało-czerwonego zespołu, ale po zwycięstwie w dwóch pierwszych partiach nastąpiło zbyt szybkie rozluźnienie, co w pełni wykorzystał zespół przeciwny, odwrócił losy meczu i nasz team pożegnał się z marzeniami o europejskim championacie.
W tym samym czasie przy portugalskich stolach rozpoczęły się turnieje singlowe i deblowe. Tenisistka Rokity w drugiej z rywalizacji parę tworzyła z doskonale sobie znaną Zuzanną Gawarską (AZS UE Wrocław), co dało się zauważyć w walce o turniejowe punkty. Pierwszą przeszkodą na drodze naszej pary był duet portugalski Ines Batista/Silvia Santos, a pojedynek ten swoje rozstrzygnięcie znalazł dopiero w piątym secie i na szczęście był to rezultat dający awans Polkom. W kolejnej rundzie los skojarzył naszą parę z Niemkami – Tu Wenna/Jana Kirner. W tę konfrontację lepiej weszły nasze reprezentantki i pierwszy set dość łatwo padł ich łupem (do 4), lecz były to dobre złego początki. W kolejnych partiach bowiem lepiej zagrywały rywalki i to one nadawały ton pojedynkowi, który ostatecznie zakończył się dość pewnym zwycięstwem Niemek (1-3), a dolnobrzeżance ostatnią europejską szansą pozostał turniej singlowy, w którym radziła sobie bardzo dobrze.
W 1.rundzie nasza zawodniczka dość łatwo poradziła sobie ze Słowenką Tarą Kobetić (4-0), a w kolejnym etapie do białości kibiców ping-ponga rozpalił jej pojedynek z Rebeccą Muskantor ze Szwecji. Mocniej konfrontację rozpoczęła wychowanka Rokity, której łupem padły dwie pierwsze partie, ale w kolejnych setach skandynawskiego zęba pokazała rywalka, doprowadzając stan pojedynku do remisu. Potem inicjatywa przechodziła to na jedną, to na drugą stronę stołu i ostatecznie o rozstrzygnięciu meczu musiał zadecydować siódmy set, który był najbardziej zaciętą i emocjonującą częścią spotkania. Walka o awans do kolejnej rundy toczyła się punkt za punkt, ale ostatecznie lepsza okazała się dolnobrzeżanka zwyciężając tę partię do 11. Kolejną rywalką Eli przy portugalskich stołach była Angielka Charlotte Bardsley, która szybko przekonała się o sile naszej reprezentantki, gdyż w pierwszych dwóch partiach była tylko tłem dla wychowanki trenera Chrabąszcza. W kolejnym secie rywalka „złapała” wprawdzie kontakt, ale kontrola nad spotkaniem ani na moment nie wymknęła się dolnobrzeżance i mecz zakończył się jej dość pewnym zwycięstwem (4-2). W lipcowych zawodach zawodniczka Rokity nie miała jednak szczęścia do rywalek zza naszej zachodniej granicy. Niemki wyrzuciły naszą parę najpierw z turnieju deblowego, a w pojedynku o ćwierćfinał zdecydowanie lepsza od naszej tenisistki okazała się Anastasia Bondareva (0-4).
– Portugalskiego występu Eli nie można traktować w innych kategoriach, jak wielki sukces. Wszyscy w sekcji jesteśmy z niej niezwykle dumni – powiedział nam trener M. Chrabąszcz. – Tym bardziej, że niedługo przed mistrzostwami zawodniczka doznała kontuzji i jej wyjazd stał pod dużym znakiem zapytania. Wówczas była naprawdę załamana, ale na szczęście wróciła do zdrowia, choć nie wiem, czy do pełni formy. W pierwszych rozmowach po powrocie do kraju miała do siebie trochę pretensji, gdyż we własnej ocenie w walce o ćwierćfinał nie dała z siebie wszystkiego. Pozycja w drugiej ósemce Europy to jednak wielkie osiągnięcie – najlepsza z Polek. W turnieju grała z zawodniczkami starszymi i znacznie wyżej notowanymi w rankingu, a jej zwycięstwa spowodują, że mocno w tej klasyfikacji awansuje. Cieszymy się wszyscy z jej sukcesu i wierzymy, że w przyszłości jej udziałem będą zwycięstwa jeszcze większego kalibru.
Lipcowe mistrzostwa nasza zawodniczka zakończyła na miejscach 9.-16., co biorąc pod uwagę poziom zawodów jest naprawdę znakomitym rezultatem. Tym bardziej, że w wielu pojedynkach dolnobrzeżanka pokazała wysokie umiejętności czym potwierdziła, że jej miejsce przy europejskich stołach nie jest dziełem przypadku. Z całą pewnością portugalski turniej był dla Eli przydatną lekcją tenisa, która zaprocentuje w przyszłości.

Reklama
Reklama