Status quo w czołówce

Klasa B

Lech Barkowo

– VICTORIA ORZESZKÓW 1-7 (1-3)

Bramki: K. Miłkowski (17’, 51’), L. Jończyk (27’-karny), K. Orniacki (35’), A. Ulmaniec (62’), K. Mucha (70’), K. Kuliński (78’);

VICTORIA: A. Manuił – A. Łubkowski, P. Pająk, L. Jończyk, A. Buzdygan, T. Płonka, A. Ulmaniec, K. Miłkowski, K. Orniacki, K. Mucha, K. Kuliński.

Do Barkowa futboliści orzeszowskiej Victorii jechali jak po swoje, choć gołą jedenastką. Na miejscu okazało się, że barkowianie mają o wiele większe problemy kadrowe i od pierwszego gwizdka arbitra musieli walczyć z liderem w okrojonym składzie. W tej sytuacji dość szybko stało się jasne, iż zwycięzca tego pojedynku może być tylko jeden. Cała spotkanie toczyło się pod dyktando gości, którzy za sprawą trafienia Kamila Miłkowskiego w nieco ponad kwadrans udokumentowali swoją wyższość, a potem ich przewaga tylko rosła. Być może nadzieję w serca kibiców Lecha wlał nieco przypadkowy strzał z dystansu i honorowy gol, ale druga odsłona rozwiała resztkę wątpliwości i komplet punktów pojechał do Orzeszkowa.

ODRA LUBIĄŻ

– Albatros Lubiel 6-0 (1-0)

Bramki: K. Kasina (3′-karny, 62′-karny), Ł. Piskorski (54′), P. Główka (74′), K. Sołowski (78′), K. Kupiec (82′);

Żółta kartka: J. Szuszfalak;

ODRA: D. Posacki – J. Szuszfalak (60′ K. Romanowicz), N. Romanowicz, K. Rutowicz (55′ G. Gryzan), G. Połetek, M. Rewak, P. Główka, K. Kasina (70′ P. Ryba), Ł. Piskorski (77′ K. Sołowski), K. Kupiec, G. Słonecki.

Z walki o awans z całą pewnością do samego końca nie zrezygnują gracze lubiąskiej Odry, którzy w ostatniej kolejce dość mocno potraktowali rywali z Lubiela. Już kilka minut wystarczyło, aby gospodarze objęli prowadzenie. Szarżującego w polu karnym Krystiana Kasinę nieprawidłowo powstrzymał golkiper przyjezdnych, a w chwilę później sam poszkodowany bezlitośnie wymierzył sprawiedliwość z rzutu karnego. Kolejne minuty meczu wciąż upływały pod znakiem przewagi lubiążan, lecz nie była ona na tyle konkretna, aby nie tylko nieść za sobą kolejne trafienia, ale nawet czyste okazje do nich. W tym okresie bowiem przyjezdni pokazali, iż w piłkę grać potrafią i nie przyjechali wyłącznie po solidny bagaż straconych goli. Póki mieli siły piłkarze Albatrosa nie rezygnowali z walki o korzystny wynik, choć ani na moment przysłowiowych kart rozdawać nie przestali zawodnicy Odry, schodzący jednak na przerwę z tylko minimalną przewagą.

Z każdą minutą drugiej odsłony z gości uchodziły siły, co w chwilę po wznowieniu gry wykorzystał Łukasz Piskorski podwyższając rezultat pojedynku. Największe znaczenie dla dalszych losów konfrontacji miała jednak sytuacja z 62.min., kiedy to piłkę nieuchronnie zmierzającą do siatki po uderzeniu Kamila Kupca ręką z bramki wybił defensor gości. Zawodnik ten za swoje zagranie zobaczył czerwony kartonik, a drużyny od utraty gola i tak nie uratował, gdyż po raz kolejny „wapno” na trafienie zamienił niezawodny K. Kasina. Od tego momentu na murawie boiska w Lubiążu oglądaliśmy już tylko cień Albartosa, który do końca spotkania nie tylko nie rozwinął skrzydeł, ale jeszcze oberwał w kuper i wyjechał z bagażem sześciu goli.

HEROSI STARY WOŁÓW

– Avia Ozorowice 6-5 (4-4)

Bramki: Przemysław Ignasiak (7′,+90′), E. Uść (11′), M. Berestecki (39′, 67′), K. Praczyk (43′);

Żółte kartki: E. Uść, M. Jaguś;

Czerwona kartka: M. Berestecki (89′);

HEROSI: M. Jaguś – D. Uść, K. Praczyk (71′ T. Zabłocki), I. Cybulski, A. Korzeniowski, D. Krakowiak (90′ K. Ignasiak), P. Olszewski (82′ P. Fałat), J. Wójcik, Przemysław Ignasiak, E. Uść (87′ I. Pawłowski), W. Czapluk (38′ M. Berestecki).

Konfrontacje z ozorowicką Avią nigdy nie są dla rywali łatwą przeprawą, choć nie zawsze w wymiarze czysto sportowym. W ostatnią niedzielę Herosi udźwignęli jednak ten ciężar, choć łatwo nie było i za zwycięstwo przyszło zapłacić sporą cenę. Początek meczu nie zapowiadał jednak emocji, gdyż niespełna kwadrans zajęło gospodarzą wysforowanie się na dwubramkowe prowadzenie, a na murawie nie pojawił się jeszcze wówczas etatowy starowołowski snajper Marcin Berestecki. W pewne i efektowne zwycięstwo najszybciej uwierzyli chyba sami piłkarze, gdyż w kolejnych minutach dali się gościom rozbujać tak mocno, iż ci nie tylko szybko odrobili stratę, ale sprawili, że w końcówce pierwszej części to miejscowi musieli gonić wynik, który nie wiadomo kiedy odjechał im na dystans dwóch goli. Na szczęście Herosi nie stracili rezonu i jeszcze przed przerwą odrobili stratę, ale w drugiej połowie zafundowali swoim kibicom niespodziewany, futbolowy thriller.

Po zmianie stron widać wprawdzie było, iż z każdą kolejną minutą ozorowiczanie tracą siły, ale zanim niemal całkowicie z nich opadli, zdołali skutecznie ukąsić i ponownie wysunęli się na prowadzenie. Nie trwało ono wprawdzie długo, gdyż na listę strzelców wpisał się niezawodny M. Berestecki, ale potem do samego końca Herosi nie potrafili zadać rozstrzygającego ciosu. Na domiar złego w dyskusję z arbitrem wdał się strzelec piątego gola, dla którego mecz zakończył się na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem. Grający ostatnie minuty w osłabieniu starowołowianie nie cofnęli się jednak do głębokiej defensywy, za co spotkała ich nagroda w postaci rozstrzygającego trafienia Przemysława Ignasiaka.

MKP II WOŁÓW

– LZS Strupina (vo.) 3-0

Trudno było przypuszczać, aby w tym spotkaniu wydarzyły się jakieś nieprzewidywalne rzeczy, a nie wydarzyło się praktycznie nic, ponieważ strupinianie w ogóle nie pojawili się w Wołowie, więc nasz zespół zainkasował darmowy komplet punktów.

ODRA STARY DWÓR

– RUCH WARZĘGOWO 4-1

W powiatowym derby ich tempo zdecydowanie wyznaczali gospodarze, którzy wprawdzie nie forsowali tempa, ale ich skuteczna gra zapewniła drużynie Odry komplet punktów. Warzegowianie próbowali się odgryzać, ale ich skuteczność szwankuje od samego początku rozgrywek i nie inaczej było w Starym Dworze.

[reklama]

OLIMPIA GODZIĘCIN

– Rosa Rościsławice 2-0 (2-0)

Bramki: M. Igierski (24′), K. Lipa (39′);

Żółta kartka: A. Gregoraszczuk;

OLIMPIA: S. Strzyż – S. Skrzek, P. Smoliński, M. Faron, D. Minorczyk, M. Bolek, M. Igierski (65′ N. Nauruzjan), S. Gruchała (72′ M. Grocholski), A. Gregoraszczuk, K. Lipa, P. Jurków (80′ D. Bodzioch).

W niedzielnym spotkaniu godzięciczanie potwierdzili, iż są solidnym zespołem i choć mijającego sezonu z całą pewnością nie da się zaliczyć do najbardziej udanych w historii Olimpii, to jednak jej zawodnicy w konfrontacji z Rosą byli od samego początku stroną dominującą, co również znalazło potwierdzenie w rezultacie. Wynik meczu otworzył w 24.min. Miłosz Igierski, który po składnej akcji całego zespolu znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rościsławiczan i swojej okazji nie zmarnował. W kilka chwil później w środku pola futbolówkę wywalczył Piotr Smoliński, podciągnął z nią kilkadziesiąt metrów, a później precyzyjnie wyłożył na strzał Krzysztofowi Lipie, a ten celnym uderzeniem ustalił wynik pierwszej odsłony.

W drugiej odsłonie piętno na grze obu drużyn odcisnęła upalna aura i widać było, iż żadna ze stron nie jest już w stanie mocniej podkręcić tempa, choć nieco lepsze wrażenie sprawiali w tym okresie spotkania jednak goście. Cóż jednak z tego skoro ich ataki skutecznie rozbijała defensywa Olimpii, której poczynaniami znakomicie kierował Sebastian Skrzek, będący jednym z architektów niedzielnego triumfu.

Na odnotowanie zasługuje jeszcze fakt, iż w pojedynku z Rosą w barwach zespołu z Godzięcina zadebiutował futbolista rodem z Uzbekistanu – Narmatar Nauruzjan, który w niedzielnym meczu rozegrał niespełna pół godziny.

Orkan Borzęcin

– ORKAN MOJĘCICE 9-2 (3-0)

Bramki: H. Sieradzki (56′), D. Giryń (73′);

Żółta kartka: K. Sułek;

MOJĘCICE: R. Sadowski – K. Sadowski, A. Sadowski, D. Sieradzki (46′ J .Szymoniak), H. Sieradzki, K. Muzyczka (65′ D. Wróbel), M. Wróbel, M. Maćkowiak (60′ D. Giryń), P. Wielowski, M. Jędrycha, K. Sułek (46′ D. Cyrankowski).

Tylko niepoprawni optymiści mogli przypuszczać, że mojęcicki Orkan może cokolwiek ugrać na murawie boiska w Borzęcina. Futbol jest wprawdzie nieprzewidywalny, ale okazało się, że jednak nie do takiego stopnia. Od samego początku pojedynek toczył się pod wyraźne dyktando gospodarzy, a ich przewaga – od początku wyraźna, wzrastała z każdą kolejną minutą. Honor mojęciczan w drugiej odsłonie uratowali Henryk Sieradzki i Dominik Giryń, ale ich trafienia w żadnym stopniu nie mogły zaważyć na rezultacie pojedynku, który zakończył się efektownym zwycięstwem gospodarzy.

1.

VICTORIA ORZESZKÓW

23

60

117-29

2.

ODRA LUBIĄŻ

23

58

88-16

3.

Orkan Borzęcin

23

55

92-40

4.

HEROSI ST.WOŁÓW

23

43

77-60

5.

Rosa Rościsławice

23

37

53-36

6.

ODRA ST.DWÓR

23

35

63-76

7.

MKP II WOŁÓW

23

32

70-68

8.

Avia Ozorowice

23

30

82-68

9.

OLIMPIA GODZIĘCIN

23

30

57-63

10.

Albatros Lubiel

23

28

56-66

11.

Lech Barkowo

23

28

65-81

12.

RUCH WARZĘGOWO

23

15

40-97

13.

ORKAN MOJĘCICE

23

14

33-85

14.

LZS Strupina

23

7

33-141

24.kolejka (4 czerwca): VICTORIAHEROSI (14.00), RUCHLUBIĄŻ (14.00), Rosa – STARY DWÓR (16.00), Albatros – MKP (14.00), MOJĘCICE OLIMPIA (14.00), Avia – Borzęcin, Strupina – Lech.