Leszczyński finał. Żużel – 3.runda Kaczmarek Electric Speedway CUP

LESZCZYŃSKI FINAŁ

ŻUŻEL – 3.runda Kaczmarek Electric Speedway CUP

Już po raz trzeci w tym sezonie na żużlowy tor wyjechali amatorzy, którzy w tym roku rywalizują w kolejnej edycji Kaczmarek Electric Speedway CUP. Miejscem ich czerwcowego spotkania było Leszno, a na tor wyjechało 24 zawodników, którzy ścigali się podzieleni na trzy grupy. W gronie żużlowców znalazł się także wołowski Banita Wojciech Marciniak, rywalizujący o punkty w grupie BRONZE.

Przy słonecznej pogodzie, po wcześniejszej próbie toru i uroczystym otwarciu zawodów na leszczyński tor wyjechała pierwsza trójka zawodników, wśród której znalazł się nasz reprezentant. Już od samego startu całej stawce mocno odjechał Hubert Cieński (Wataha Gorzów), ale tuż za nim pewnie jechał nasz reprezentant i z bezpieczną przewagą dowiózł 2 punkty do szachownicy. Wołowski Banita po raz kolejny wyjechał na tor w 7.biegu i chociaż nieco spóźnił start, to już na pierwszym łuku wygrał żużlowy pojedynek z Andrzejem Wieczorkiem (AKŻ Speedway Ostrów), a potem bezbłędnie pilnował swojej pozycji i po finiszu mógł dopisać do swojego konta komplet oczek. Wysoką czerwcową formę nasz zawodnik potwierdził również w 13.wyścigu, rozpędzając się po zewnętrznej na tyle mocno, że po starcie rywale oglądali tył jego plastronu i tak było do samej mety. W swoim kolejnym występie (19.bieg) na leszczyńskim torze obok Banity pojawił się jeszcze raz H. Cieński i żużlowiec z gorzowskiej Watahy jeszcze raz pokazał, że z całej stawki najlepiej przygotował maszynę do czerwcowych zawodów. Wołowianin jechał za jego plecami mocno naciskany przez Pawła Ignaszaka (AKŻ Rawicz), ale z tego zaciętego pojedynku to nasz zawodnik dojechał z 2.pozycją i mógł już myśleć o brązowym finale, którego skład wyglądał następująco:

KESC Leszno ‘2019

finał BRONZE

Michał Pawłowski

Grudziądz

Paweł Ignaszak

AKŻ Rawicz

Hubert Cieński

Wataha Gorzów

Wojciech Marciniak

Banici Wołów

Faworytem wyścigu mógł wydawać się gorzowianin, który na Smoczyku nie miał sobie sobie równych, dlatego nie było zaskoczenia, kiedy tuż po starcie wyraźnie odjechał reszcie stawki i pewnie zmierzał po zwycięstwo. Jednak radość z niego rozpoczął zbyt wcześnie i po 2.okrążeniu puścił manetkę, co bezbłędnie wykorzystała reszta stawki bezwzględnie objeżdżając lidera na początku finałowej rundy. Zaciętą walkę o 2.miejsce wołowianin stoczył z Michałem Pawłowskim, który jednak okazał się lepszy o błysk szprychy, zaś pierwszy linię mety minął P. Ignaszak, który w finale znalazł się trochę przypadkowo – czy raczej szczęśliwie, gdyż po zasadniczej części wyścigów miał na koncie identyczny dorobek jak Krzysztof Urban (Old Boys Bydgoszcz), a ponieważ obaj żużlowcy nie mieli okazji stoczyć na leszczyńskim torze bezpośredniego pojedynku, o obsadzie finałowego miejsca zadecydowało losowanie, w którym więcej szczęścia miał rawiczanin, a potem jeszcze szerzej uśmiechnęło się ono do niego w brązowym finale.

Wracając jednak do ridera z plastronem wołowskich Banitów to można stwierdzić, że czerwcowe zawody może on zaliczyć do udanych. Nasz zawodnik wygrał 2 wyścigi w sesji zasadniczej, potem bardzo przyzwoicie pojechał w finale i w stawce bardzo wymagających rywali w całych zawodach uplasował się na 9.pozycji, z końcowym dorobkiem 11pkt.

fot. Barbara Wiśniewska