Reklama
Reklama
Luki w kadrze

Prognozowanie w żadnej dziedzinie nie jest sprawą łatwą. Szczególnie w sporcie, gdzie tak wiele zależy od dyspozycji dnia – swojej lub rywala, wahań formy, ewentualnych błędów arbitrów czy nawet kaprysów aury. Jednak w przypadku futbolowej ekipy z Warzęgowa pole niewiadomych zawężone jest do średnio pewnej pozycji w środkowej strefie rankingu klasy B. Przez całą ostatnią dekadę drużyna Ruchu nie wybiła się ponad ten szczebel piłkarskiej rywalizacji, choć zdarzały się lata, że nawet w tej ściśle określonej grupie zespołów notowania warzęgowian były wyższe.

SKALA SZAROŚCI
Na długo w pamięci kibiców tej ekipy zostanie sezon 2009/2010, w którym do samego końca ich pupile rywalizowali o awans, przegrywając go jednak z rywalami z Pogoni Wińsko o zaledwie „oczko”. We wcześniejszych latach Ruch wprawdzie nie liczył się w rywalizacji o najwyższe lokaty, ale można powiedzieć, iż wyznaczał tempo goniącego czołówkę peletonu. Po przegranej rywalizacji z wińszczanami powietrze z każdym kolejnym sezonem uchodziło z warzęgowskiej drużyny, aż wreszcie jesień sprzed roku zakończyła ona ze skromnym dorobkiem 7 punktów na ostatnim miejscu (14) ligowego rankingu. Najgorszy wynik w jednej rundzie nasza ekipa zanotowała w wiosennych rozgrywkach sezonu 2014/2015, kiedy to w 11 pojedynkach zdołała wywalczyć tylko 4 „oczka”.
W sumie przez ostatnią dekadę (od sezonu 2006/2007) zespół Ruchu rozegrał 245 spotkań, zdobywając w nich łącznie 372 punkty, co daje średnią 17,71 na rundę. Najlepszą pod tym względem była wiosna 2009 roku, kiedy to warzęgowianie zainkasowali 27 „oczek”. Po 112 konfrontacjach gracze Ruchu schodzili z murawy jako zwycięzcy, w 36 meczach dzielili się punktami z konkurencją, zaś w 97 przypadkach zmuszeni byli do uznania wyższość przeciwników. We wszystkich pojedynkach nasi gracze zdobyli 693 gole (średnia na mecz 2,82, a na rundę – 33,00). Rekord skuteczności nasz zespół wyśrubował w sezonie 2010/2011, kiedy to warzęgowianie trafiali do siatki bramki rywali 99 razy (3,80 gola w meczu), zaś dwa lata wcześniej popisowo grała defensywa Ruchu, zamykając sezon stratą zaledwie 25 bramek (1,04 straconego gola w meczu). W sumie zaś od jesieni roku 2006 nasz zespół stracił 611, co daje średnią 2,49 traconej bramki w spotkaniu. Najgorszym pod tym względem był miniony sezon (2015/2016), w którym defensywa Ruchu dała się oszukać aż 92 razy (3,53), ale jesienny rezultat trwających rozgrywek nie napawa optymizmem, gdyż na ich półmetku warzęgowianie mają już bardzo pokaźny worek strat – 57 bramek. Zapowiada się więc atak na rekord, choć z tego faktu sympatycy Ruchu nie są chyba zadowoleni.
Przyglądając się ostatnim latom historii wyrażonej statystyką występów naszego klubu w klasie B można zauważyć, że choć warzęgowianie tylko z rzadka wybijali się ponad ligową przeciętność, to jednak ich ostateczny bilans jest wciąż na plusie. Niestety, w ostatnich sezonach liczby dość szybko zmieniają się na niekorzyść, pogrążając Ruch w coraz ciemniejszym odcieniu ligowej szarzyzny. Tak też była ostatnia jesień.

BEZ LIDERA
Jak już stwierdzono wyżej, miniona jesień była niczym zapowiedź kolejnego nieudanego sezonu. Bywało jednak gorzej – choćby przed rokiem, kiedy to po pierwszej serii pojedynków gracze Ruchu mieli na swoim koncie zaledwie 7 punktów i z takim dorobkiem przez całą zimę pełnili rolę ligowej czerwonej latarni. Ostatni czas wprawdzie nie był dla kibiców tej drużyny diametralnie inny, ale końcowy wynik jest nieco lepszy. Na punktowym koncie zespół ma 2 „oczka” więcej i mimo słabej postawy – gorsi byli futboliści ze Strupiny (6-3) oraz Mojęcic (3-0) i nasza drużyna nie zamyka ligowego rankingu. Trzecie zwycięstwo ekipa odniosła nad ozorowicką Avią (4-1), ale ostatnie radosne chwile sympatycy Ruchu przeżywali na mojęcickiej murawie na początku października. Potem było już tylko źle, albo jeszcze gorzej. Upokarzającej porażki w tydzień później drużyna doznała w konfrontacji z borzęcickim Orkanem (0-9), potem zaliczyła całą serię niepowodzeń w starciach z lokalnymi rywalami (Olimpia Godzięcin 1-3, Odra Stary Dwór 2-4, Odra Lubiąż 0-7, MKP II Wołów 1-3), zamykając rundę fatalną w skutkach futbolową wycieczką do barkowskiego Lecha (2-8).
W jesiennych zmaganiach barw klubu z Warzęgowa broniło 27 piłkarzy, ale żaden z nich nie walczył o ligowe punkty w każdym spotkaniu. Najwięcej czasu na boisku spędził zajmując miejsce pomiędzy słupkami bramki Ruchu Adam Gwiazdowski, który rozegrał 10 pojedynków w pełnym wymiarze czasowym. Po 11 razy futbolową rękawicę podejmowało 4 zawodników i wydaje się, że w tym gronie należałoby szukać ewentualnego lidera warzęgowskiej ekipy, ale żaden z tych piłkarzy nie odcisnął wyraźnego piętna na grze, a właściwie wynikach zespołu. Natomiast kibice zespołu mogli liczyć na ciekawe zdarzenia w spotkaniach, w których w składzie pojawiał się Dariusz Małecki. Niestety, zawodnik rozegrał tylko 4 pojedynki, zdobył w nich tyleż samo goli i miał udział w zwycięstwach nad strupińskim LZS oraz Orkanem Mojęcice. Na finiszu natomiast grę warzęgowian z całych sił ciągnął do przodu 19-letni Ernest Uść, który zadebiutował meczem na mojęcickiej murawie, gdzie nie zanotował jednak spektakularnego występu, ale w kolejnych spotkaniach pokazał się z bardzo dobrej strony, choć jego gra nie przyniosła zespołowi punktów. Obaj wymienieni zawodnicy w swoich występach zdobyli po 4 gole, co jest najlepszym ofensywnym osiągnięciem warzęgowian. Triumwirat strzelców Ruchu uzupełnia jeszcze Rafał Sobotka, który także czterokrotnie trafił do siatki bramki przeciwnika.

PRAWEM SERII
Według porzekadła nieszczęścia chodzą parami, ale jesienny przypadek Ruchu zdaje się nie potwierdzać tej tezy. Wprawdzie rozgrywki drużyna rozpoczęła od 2 porażek, ale potem ich forma podryfowała w szkocką stronę i warzęgownianie kolejne porażki przeplatali zwycięstwami, by na koniec uznać wyższość konkurencji aż 6 razy z rzędu. Wprawdzie dłużej na zwycięstwo swoich pupili czekali kibice w Starym Dworze (7 kolejnych niepowodzeń, wliczając 2 walkowery), ale biorąc pod uwagę zimową przerwę, to najdalej od ligowego zwycięstwa są właśnie sympatycy Ruchu. W tym okresie nasz zespół zanotował dwie długi serie bez zdobytego gola, a czas jesiennej strzeleckiej indolencji trwał najdłużej przez 146 minut – po golu Piotra Miłucha w Mojęcicach warzęgowianom nie udało się pokonać golkipera borzęcickiego Orkanu, a ich niemoc w ofensywie przerwał dopiero E. Uść na boisku w Godzięcinie.
Tylko w jednym meczu bez większych zarzutów spisała się defensywa Ruchu, a A. Gwiazdowskiego nie udało się pokonać wyłącznie rywalom z Mojęcic. Warzęgowska seria bez straconego gola trwała jednak tylko 130 minut, a przerwali ją oczywiście borzęciczanie.

KADROWE ROTACJE
Po ostatnim – raczej słabym, sezonie trudno było przypuszczać, aby w trakcie letniej przerwy wyrósł nagle w Warzęgowie murowany kandydat do awansu. Tak dobrze nie dzieje się w większość zespołów z klasy B, ale nadzieję na solidny futbol kibice Ruchu mogli mieć, gdyż wiosną ich pupile radzili sobie bardzo dobrze. Zwycięski trend nie został jednak utrzymany i jesienią warzęgowianie ponownie stanowili ligowe tło. Choć nie można oczywiście pozytywnie ocenić ostatnich wyników, to jednak należy stwierdzić, iż były mecze, w których Ruch grał naprawdę fajną piłkę – nawet te przegrane. Tak niewiele korzystnych rozstrzygnięć to wynik braku jakości i zgrania poszczególnych zawodników, co było wynikiem ciągłych rotacji w składzie. Zespół tworzą futbolowi pasjonaci, którzy jednak oprócz piłki mają inne, ważniejsze obowiązki życiowe, często stojące wbrew terminarzowi rozgrywek. Dlatego w zasadzie co tydzień jakiś zawodnik wypadał z meczowej kadry, a czasem luk tych było tak dużo, iż nie udawało ich się skutecznie uszczelnić. Kiedy jednak warzęgowska drużyna przystępowała do walki silna personalnie, to za każdym razem jej piłkarze potrafili stworzyć ciekawe widowisko, choć nie zawsze zakończone pełnym sukcesem.
Z całą pewnością w zespole drzemie więc potencjał na wyższą pozycję w ligowym rankingu i z tą nadzieją jej sympatycy mogą czekać na wiosenne wznowienie rozgrywek.

Reklama
Reklama