Medalowe żniwa

Niezwykle udanie ostatnie tygodnie mijającego roku spędził dolnobrzeżanin Łukasz Urbański, który swoją sportową pasję z dużymi sukcesami realizuje na matach brazylijskiej sztuki walki ju-jitsu. Jeszcze w listopadzie nasz reprezentant wziął udział w rozgrywanych w Amsterdamie Mistrzostwach Europy Federacji NAGA, gdzie udał się jako świeżo upieczony mistrz Polski, a po ten zaszczytny tytuł sięgnął na matach w Gnieźnie.

Sukcesy budują formę i pozwalają mocniej uwierzyć we własne umiejętności i to było widać po naszym zawodniku w holenderskim turnieju. To właśnie dolnobrzeżanin był jednym z tych, którzy wyznaczali wysoki poziom zmagań w kategorii 76kg w kimonach. Nasz zawodnik rozpoczął listopadową rywalizację bardzo efektownie i bez większych kłopotów przebił się do półfinału imprezy, w którym trafił jednak na renomowanego Hiszpana, a ich starcie było jedną z ozdób amsterdamskich zawodów. Niemal do samego końca ważyły się losy zwycięstwa, ale ostatecznie z tego pasjonującego pojedynku zwycięską ręką wyszedł fighter z Półwyspu Iberyjskiego. Znakomite występy na holenderskich matach mogły więc zakończyć się dla Łukasza bez krążka, gdyż o brąz również trzeba było ostro walczyć i to z reprezentantem gospodarzy. Mimo przychylności trybun to jednak dolnobrzeżanin nadawał ton rywalizacji, w czego rezultacie to on ostatecznie stanął na najniższym stopniu podium.

Nasz reprezentant nie odpoczywał długo po niderlandzkiej wyprawie i po raz kolejny swoje umiejętności zaprezentował w mistrzostwach Niemiec, które rozegrały się na matach w Berlinie. Do stolicy naszego zachodniego sąsiada zjechała się cała europejska czołówka, a zawodnik obornickiego Invictus BJJ ponownie stał się jedną z gwiazd zawodów, niepodzielnie rządząc w swojej kategorii wagowej. Krocząc pewnie drogą zwycięstw ostatecznie sięgnął po najwyższy laur berlińskiej imprezy, ale – jak sam twierdzi, obie imprezy to tylko przygotowania do zawodów, które na początku przyszłego roku rozegrają się w Lizbonie.

W styczniu do stolicy Portugalii zjadą się bowiem największe asy ju-jitsu, aby stanąć do rywalizacji o mistrzowskie tytuły na starym kontynencie przyznawane przez najbardziej renomowaną organizację IBJJF. Każde zwycięstwo w tych zawodach ważyć będzie naprawdę wiele, a naszemu reprezentantowi życzymy, aby w drodze powrotnej miał co dźwigać.