Jak MKP Wołów poradził sobie w meczy z drużyną Pogoń Oleśnica?

GONILI POGOŃ

MKP WOŁÓW – klasa okręgowa – WROCŁAW

MKP WOŁÓW

– Pogoń Oleśnica 3-3 (1-3)

Bramki: K. Żbik (28’-karny), K. Miłkowski (62’), S. Czyżowicz (90’);

Żółte kartki: K. Jasiński, M. Kamraj, S. Kościuk;

MKP: M. Szaciłło – B. Gałecki (74’ D. Kamiński), S. Czyżowicz, S. Kościuk, K. Moskwa (89’ A. Judziński), M. Kamraj, K. Tabak, K. Miłkowski, K. Włodarczyk (25’ K. Jasiński), K. Żbik, M. Gacek.

W 13.kolejce wołowski lider klasy okręgowej podejmował na własnej murawie drużynę Pogoni Oleśnica. Rywale to z pewnością zespół z dużym potencjałem, ale do tej pory goście nie potrafili go w pełni uwolnić i w dotychczasowych spotkaniach prezentowali się co najwyżej przeciętnie. Wszystko przemawiało więc za tym, że kolejny komplet punktów pozostanie przy graczach MKP, którzy umocnią się w fotelu lidera. W futbolu niczego jednak nie można dzielić przed końcowym gwizdkiem arbitra, a tym razem 13 okazała się dla gospodarzy bardzo pechowa, szczególnie na początku pojedynku.

Nasz zespół miał ten mecz rozpocząć jak większość pozostałych, czyli z dużym spokojem i uważnie w defensywie. Tymczasem goście od samego początku przystąpili do walki z dużym zaangażowaniem i od pierwszej minuty mocno zaatakowali lidera. Ich postawa wprowadziła nieco zamieszania w szeregach wołowian, którzy nie ustrzegli się błędów, a za te przyszło zapłacić wysoką cenę. Jeszcze bowiem mecz na dobre się nie rozpoczął, a Maciej Szaciłło dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Szybka akcja oleśniczan lewą flanką zaskoczyła defensywę MKP i piłkarze Pogoni mogli cieszyć się z prowadzenia. Nasz zespół nie zdążył jeszcze oswoić się ze stratą, kiedy niemal kalka bramkowej akcji przyniosła przyjezdnym drugie trafienie. Taki bieg wydarzeń był niezwykle satysfakcjonujący dla oleśniczan, którzy szybko wypracowali korzystny wynik, więc w kolejnych minutach mogli skupić się na obronie własnego przedpola, pozostawiając gospodarzom nieco więcej przestrzeni do gry. Nasi zawodnicy po futbolowym knockdown’ie przez dłuższy czas uspokajali grę, ale rywale umiejętnie bronili własnego przedpola, więc na okazję do zdobycia kontaktowej bramki wołowscy kibice musieli trochę poczekać. W tym okresie nasz zespół nie forsował tempa, starając się osiągnąć cel wcześniej założonymi metodami. Taka taktyka przyniosła efekt w 28.minucie. Wówczas, w chwilę po pojawieniu się na placu gry, na skrzydle przedarł się Krystian Jasiński, dośrodkował w pole karne rywali, a tam jeden z defensorów Pogoni zagrał futbolówkę ręką, więc arbiter wskazał na wapno. Rzut karny na bramkę pewnym uderzeniem zamienił Kamil Żbik i wydawało się, że nasi zawodnicy odzyskują kontrolę nad pojedynkiem i kolejne trafienia są tylko kwestią czasu. Gospodarze chcieli wyrównać jeszcze przed przerwą, ale to stwarzało oleśniczanom okazje do kontrataków i po jednym z nich przyjezdni wywalczyli rzut wolny z około 20m od bramki MKP. Techniczne uderzenie nad murem zupełnie zaskoczyło naszego golkipera i piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce jego bramki. Pierwsza odsłona ułożyła się więc fatalnie dla wołowian, którzy w 2.połowie musieli mocno pracować na odrobienie strat.

Po zmianie stron piłkarze MKP zaatakowali z dużo większą determinacją, ale przez długi czas z ich atakami rywale radzili sobie koncertowo, nie dopuszczając do większych spięć na przedpolu własnej bramki. Wraz z upływem minut nasz zespół coraz mocniej angażował się w grę ofensywną, co wreszcie przyniosło efekt. Po ponad godzinie futbolowej walki dynamicznym rajdem na prawym skrzydle popisał się Bartosz Gałecki, dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie należyty użytek z dokładnego podania zrobił Kamil Miłkowski i nasz zespół ponownie złapał kontakt z przeciwnikiem. W kolejnych minutach oleśniczanom przyszło zapłacić rachunek za mocne otwarcie, gdyż niemal widać było, jak z każdą chwilą opadają na siłach. Przewaga gospodarzy rosła więc w oczach, co znalazło odzwierciedlenie w kilku doskonałych okazjach do wyrównania, których jednak nasz zespół nie potrafił zamienić na gola. Niespodzianka przez cały czas wisiała więc w powietrzu, ale na kilka chwil przed końcowym gwizdkiem arbitra najprzytomniej w polu karnym Pogoni zachował się Szymon Czyżowicz i ostatecznie uratował gospodarzom remis.

Jeśli sobotni podział punktów w starciu z Pogonią można traktować jako swoiste powinięcie nogi zawodników MKP, to kończyny na boisku w Żórawinie z całą pewnością połamali piłkarze z Wierzbic. Już po zwycięstwie w Wołowie zespół WKS miał być liderem rozgrywek i miejsca tego nikomu nie oddać. Tymczasem okazało się, że to prestiżowe zwycięstwo nie dało im prowadzenia w lidze, a potem przyszły remisy – o ile tego w domowym starciu z Mechanikiem Brzezina (2-2) można się było spodziewać, to starta punktów na żórawińskiej murawie z całą pewnością jest dużą niespodzianką. W jej rezultacie, mimo niezadawalającego rozstrzygnięcia konfrontacji z Pogonią, na pozycji lidera ligi cały czas pozostaje nasz zespół i miejmy nadzieję, że podopieczni trenera Piotra Bolkowskiego nie będą już gubić punktów.

Pozostałe wyniki: Mechanik – Polonia 4-2; Energetyk – Czarni 2-9; Kobierzyce – Zachód 2-5; Orzeł M. – Barycz 1-2; Żórawina – Wierzbice 2-2; Odra – Parasol 2-2; Olimpia – Orzeł P. 2-6.

KLASA OKRĘGOWA – Wrocław

1.

MKP WOŁÓW

13

34

43-9

2.

Mechanik Brzezina

13

34

40-15

3.

WKS Wierzbice

13

32

37-15

4.

Barycz Sułów

13

30

36-19

5.

Orzeł Pawłowice

13

24

40-29

6.

Pogoń Oleśnica

13

21

30-19

7.

Czarni Jelcz-Lask.

13

19

39-31

8.

Polonia Środa Śl.

13

18

35-30

9.

Orzeł Marszowice

13

16

34-34

10.

Odra Malczyce

13

14

28-28

11.

Olimpia Podgaj

13

13

26-43

12.

Zachód Sobótka

13

12

22-36

13.

Parasol Wrocław

13

10

15-29

14.

Energetyk Siechnice

13

6

15-50

15.

GKS Kobierzyce

13

6

16-44

16.

KS Żórawina

13

6

12-35