Najbliższa przyszłość wołowskiego MKP. Rozmowa z trenerem Piotrem Bolkowskim

CEL: STABILIZACJA

Trener Piotr Bolkowski obejmował drużynę, która na murawie nie utrzymała miejsca w gronie 4.ligowców, ale po całym szeregu poza sportowych perturbacji okazało się, że drużyna wołowskiego MKP pozostanie na dotychczasowym szczeblu futbolowej rywalizacji, a ponieważ w tak zwanym międzyczasie w kadrze zaszło już kilka istotnych zmian, niejako na ostatnią chwilę w drużynie pojawili się piłkarze, którzy mieli wzmocnić siłę ekipy. W takich okolicznościach zawsze pewne transfery okazują się przestrzelone, więc chociaż udany początek mógł nieco uśpić czujność, to jednak kolejne spotkania już w rundzie jesiennej pokazały, że w kolejnym sezonie nasza ekipa ponownie musi nerwowo walczyć o utrzymanie, co po fatalnym starcie wiosną okazało się ponad możliwości wołowskich zawodników. W rozmowie ze szkoleniowcem próbujemy znaleźć przyczyny kolejnego nieudanego sezonu oraz poznać plany na najbliższą przyszłość wołowskiego zespołu.

W którym momencie rundy nasz zespół przegrał ligowy byt? Czy był to pojedynczy mecz, czy raczej pewien fatalny okres i gdzie leży tego przyczyna?

– Wierzyliśmy w utrzymanie się i walczyliśmy o nie do samego końca rozgrywek. Trudno wskazać konkretny moment czy spotkanie. Myślę raczej, że szalę przeważyły porażki poniesione jedną bramką. Było ich aż sześć.

Najgorszy wiosenny występ zespołu?

– Najsłabszy mecz rozegraliśmy z drużyną Sokoła Marcinkowice na własnym boisku. Przegrany 1:3

Jakie były główne przyczyny spadku?

– Było ich kilka. Pierwsza to taka, że po utrzymaniu się w tamtym sezonie przy zielonym stoliku, byliśmy zmuszeni wraz z Zarządem Klubu budować na ostatnią chwilę nową drużynę. Nie wszyscy nowi zawodnicy się sprawdzili. Druga: po udanej rundzie jesiennej, znowu stanęliśmy przed tym samym zadaniem. Odeszli wyróżniający się zawodnicy: Oskar Majbroda (Lechia Dzierżoniów), Daniel Wałęga (kontuzja), Marek Gacek i Patryk Lofek (sprawy zawodowe), Grzegorz Wąsek (koniec wypożyczenia). Trudno było załatać te dziury, mimo że bramkarz Przemysław Harwat okazał się dużym wzmocnieniem. Trzecia: po perturbacjach organizacyjnych wszyscy zawodnicy wrócili do treningu dopiero na początku lutego, co niewątpliwie miało wpływ na wyniki w pierwszych meczach rundy rewanżowej. Czwarta wreszcie: większość drużyn walczących o utrzymanie poważnie się wzmocniła przed rundą rewanżową.

W porównaniu do rywali – czy nasz zespół zagrał na poziomie tkwiącego w nim potencjału?

– Myślę, że tak. Aczkolwiek duch zespołu narodził się dopiero po kilku porażkach. Wtedy było widać, że drużyna jest zdeterminowana i wspólnie walczy do końca o ligowy byt. Wcześniej różnie z tym było. Trzeba też pamiętać, że w drużynie grała duża liczba młodych zawodników (nawet juniorów) i nie zawsze oni radzili sobie z presją wyniku.

Które zespoły daleko nam uciekły, a które – przynajmniej w teorii, były w naszym zasięgu?

– Poza naszym zasięgiem w rundzie wiosennej były trzy najlepsze zespoły ligi: Śląsk Wrocław, Górnik Wałbrzych i Polonia-Stal Świdnica. Z resztą graliśmy jak równy z równym. Szkoda zwłaszcza porażek z Mirkowem, Prusicami i Wielką Lipą, ponieważ w meczach z tymi rywalami byliśmy co najmniej równorzędnym przeciwnikiem.

Czy drużyna potrzebuje kadrowej rewolucji? Czy raczej tylko kosmetycznych zmian – jeśli tak, to w jakich formacjach potrzeba najwięcej świeżej krwi?

– Wszystko zależy od celów postawionych przez Zarząd Klubu w nowym sezonie. Zespół ten na pewno potrzebuje stabilizacji.

Czy zespół w tym składzie jest w stanie skutecznie walczyć o powrót do 4.ligi?

– Podstawowym warunkiem jest pozostanie najlepszych zawodników, a to po spadku nigdy nie jest łatwe. Myślę, że bez wzmocnień jest to bardzo trudne zadanie, co pokazały zimowe sparingi z czołowymi drużynami ligi okręgowej.

Proszę wskazać najmocniejsze i najsłabsze strony zespołu.

– Siłą tego zespół był kolektyw. Trudno doszukać się w nim gwiazd ligi. Kiedy realizowaliśmy założenia taktyczne grając z pełnym zaangażowaniem stać nas było na zdobycie punktów. Kiedy brakowało tego elementu, nie było zawodnika, który w pojedynkę zapewniłby nam zwycięstwo. Myślę, że niektórych stać na jeszcze lepszą grę, ale muszą sobie uzmysłowić, że na to trzeba ciężko pracować na każdym treningu.

Ewentualne kadrowe wzmocnienia i rozstania z zawodnikami.

– Na pewno trudno będzie nam zatrzymać Michała Sikorskiego, podobnie jak Daniela Kamińskiego, którzy chcą dalej grać w 4.lidze. Prezes Robert Sadowski rozmawiał z zawodnikami i mieli oni zdecydować do końca poprzedniego miesiąca czy dalej chcą grać w Wołowie. Klub rozmawia też z wyróżniającymi się zawodnikami z niższych lig. Zobaczymy na pierwszym treningu – 16 lipca, na który serdecznie zapraszam wszystkich, którzy chcą spróbować swych sił w lidze okręgowej w barwach MKP.