Piłka nożna 4.liga. Zespoły zacięcie walczą o rankingowe punkty

W wiosennej rundzie rywalizacji żaden z sobotnich rywali nie pokazał na tyle skutecznego futbolu, aby zdobyć choćby jeden rankingowy punkt. Obie drużyny mocno obniżyły więc loty, ale jak to w sytuacjach kryzysu bywa – zanim bogaty schudnie, to biedny umrze z głodu. Trzebniczanie i owszem – obniżają swoją pozycję w 4.ligowej klasyfikacji, ale to wołowianie od paru tygodni znaleźli się pod degradacyjną kreską i aby jeszcze zachować jakąkolwiek nadzieję na utrzymanie, na boisku Polonii musieli walczyć o pełną pulę.

NA FUTBOLOWE NOŻE

PIŁKA NOŻNA – 4.LIGA

Polonia Trzebnica

– MKP WOŁÓW 0-2 (0-1)

Bramki: K. Tabak (6’), P. Janus (55’);

Żółte kartki: P. Harwat, K. Tabak (2), K. Jasiński, J. Kazanecki;

Czerwone kartki: D. Szaciło (33’), K. Tabak (68’);

MKP: P. Harwat – K. Moskwa, S. Czyżowicz, M. Sikorski, A. Judziński, K. Tabak, D. Kamiński, K. Jasiński (71’ D. Adamczak), D. Szaciło, J. Kazanecki, P. Janus (85’ S. Kościuk).

W sobotę do dzielenia ligowych punktów przystąpiły zespoły, których wiosenne konta są puściutkie. Sytuacja ta miała zmienić się po tej konfrontacji, lecz żaden z rywali nie brał pod uwagę połowicznej zdobyczy i obaj chcieli grać o zwycięstwo, co pokazały już pierwsze minuty. Obie drużyny chciały od samego początku mocniej zaatakować, ale znacznie lepiej w tę konfrontację weszli goście. Już w 6.minucie bowiem na skrzydle rywalom urwał się Paweł Janus, dośrodkował w pole karne, a tam do piłki dopadł doświadczony Konrad Tabak i precyzyjnym uderzeniem pokonał golkipera Polonii. Nasz zespół szybko uzyskał więc prowadzenie, ale po tym wydarzeniu nie zamierzał jeszcze bronić rezultatu, a stracona bramka mocno zdeprymowała gospodarzy, sprawiających wrażenie mocno zagubionych. Kiedy trzebniczanie próbowali uporządkować szyki, na ich przedpolu działy się rzeczy, które mogły przynieść przyjezdnym kolejne trafienia. W chwilę później bowiem do podania ze środkowej strefy ponownie zgłosił się K. Tabak, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Polonii, ale tym razem jego uderzenie nie było już tak precyzyjne i ostatecznie futbolówka nie zatrzepotała w siatce trzebnickiej bramki. W tym okresie to wołowianie dominowali na boisku, zaś gospodarze wciąż dochodzili do siebie, a jeśli nawet udawało im sie stworzyć zagrożenie pod bramką MKP, to były to tylko stałe fragmenty gry, z którymi sprawnie radził sobie Przemysław Harwat lub jego koledzy z linii defensywnej. Do pełnej kontroli nad boiskowymi wydarzeniami gościom ciągle brakowało jednak goli, więc nie ustawali oni w powiększeniu swojego dorobku i mieli po temu jeszcze kilka okazji, z których najlepszą bodaj zaprzepaścił P. Janus, który jednak przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem trzebniczan. Mimo paru niewykorzystanych okazji nie podlegało dyskusji, że w tym okresie pojedynku na murawie zdecydowanie dominowali goście, a ich skromne prowadzenie było tylko najmniejszym wymiarem futbolowej kary. Kontrola nad pojedynkiem wymknęła się wołowianom jednak w końcówce pierwszej odsłony, kiedy to już rywale grali z przewagę jednego zawodnika. Za nadmierną agresję w walce o futbolówkę czerwonym kartonikiem ukarany został Damian Szaciło i to wydarzenie zmieniło nieco optykę gry. Goście zagęścili obronne szyki bliżej przedpola własnej bramki, a miejscowi jeszcze przed przerwą chcieli nie tylko przejąć kontrolę nad pojedynkiem, ale i wyrównać jego rezultat, czego jednak mimo rosnącej przewagi nie udało im się osiągnąć.

Od początku drugiej odsłony znacznie śmielej do ataku ruszyli gospodarze, ale dość szybko nadziali się na kontratak. Futbolówkę w środku pola otrzymał Jakub Kazanecki, przytomnym i dokładnym podaniem uruchomił P. Janusa, który tym razem wykazał się większym futbolowym sprytem niż golkiper Polonistów i precyzyjnym uderzeniem podwyższył rezultat meczu. Sytuacja ta na chwilę mocno podcięła skrzydła gospodarzom, ale trochę w sukurs przyszli im wówczas wołowianie, a właściwie K. Tabak, który grając z żółtym kartonikiem na koncie nie zamierzał odstawiać nogi i jedna z jego trochę spóźnionych interwencji zaowocowała kolejnymi upomnieniami, gdyż nasz pomocnik zobaczył drugą żółtą i czerwoną kartkę. Tak istotna przewaga ludzka w polu, kiedy do końca meczu pozostawało jeszcze sporo czasu powodowała, że kwestia ostatecznego rezultatu ponownie stała się otwarta, gdyż coraz wyraźniej na pełnej przestrzeni boiska panowali gospodarze, zaś nasz zespół zmuszony był do kurczowej obrony własnego przedpola, zapominając nawet o sporadycznych kontratakach. Na szczęście w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła defensorzy MKP okazali się w kwietniową sobotę bardzo mocni i wytrzymali rosnący napór Polonistów do samego końca.

Mam nadzieję, że ten mecz wreszcie odmieni naszą wiosenną passę – powiedział po końcowym gwizdku arbitra szkoleniowiec wołowian Piotr Bolkowski. – Oczywiście to zwycięstwo nie zmienia naszego rankingowego położenia, ale w Trzebnicy zespół pokazał charakter i chęć walki o pozostanie w 4.lidze. Zawodnicy udowodnili, że zależy im na drużynie i ciągle nie tracą nadziei na lepsze wyniki. Mecz z Polonią ułożył się zdecydowanie po naszej myśli, ale były w nim również trudne momenty, które jednak piłkarze wytrzymali i potrafili dostosować taktykę do sytuacji na boisku.

Ostatnie dni mogą być kluczowe dla walki naszego zespołu o ligowy byt. Udało się wywieźć komplet punktów z Trzebnicy, wczoraj przed własną publicznością nasi piłkarze rywalizowali z żernickim Piastem, a w najbliższą sobotę podejmą futbolową walkę na noworudzkiej murawie. Wyniki tym pojedynków mogą być kluczowe dla czerwcowych rozstrzygnięć, więc miejmy nadzieję, że w tym momencie sezonu karta odwróci się na korzyść naszej drużyny i jednak jako rankingowy biedak MKP szybko nie umrze.

Pozostałe wyniki: Mirków/Długołęka – Polonia-Stal 1-1; Sokół W.L. – Nysa 3-0; Piast Ż. – Śląsk II 1-2; Sokół M. – Orzeł P. 1-2; Unia – Piast N.R. 4-2; Zjednoczeni – Górnik 0-4; Orzeł Z. – Bielawianka 1-1.

4. LIGA – gr. 1

1.

Śląsk II Wrocław

23

63

80-13

2.

Górnik Wałbrzych

23

56

59-20

3.

Polonia-Stal Świdnica

23

47

44-22

4.

Orzeł Prusice

23

44

52-37

5.

Sokół Wielka Lipa

23

38

54-36

6.

Sokół Marcinkowice

23

34

47-34

7.

Bielawianka Bielawa

23

33

37-36

8.

Polonia Trzebnica

23

30

35-51

9.

Piast Żerniki

23

29

37-36

10.

Unia Bardo

23

28

40-48

11.

Orzeł Ząbkowice Śl.

23

28

37-43

12.

Piast Nowa Ruda

23

24

32-49

13.

GKS Mirków/Długołęka

23

23

39-68

14.

MKP WOŁÓW

23

22

33-54

15.

Zjednoczeni Żarów

23

17

25-75

16.

Nysa Kłodzko

23

13

34-63

25.kolejka (4 maja, sobota): Piast Nowa Ruda – MKP (g.17.00); Górnik – Sokół M.; Unia – Sokół W.L.; Orzeł Z. – Śląsk II; Bielawianka – Nysa; Polonia-Stal – Orzeł P.; Zjednoczeni – Polonia; Piast Ż. – Mirków/Długołęka.

W jednej z głównych ról w sobotnim spektaklu na trzebnickiej murawie wystąpił Konrad Tabak, który najpierw otworzył rezultat meczu, a później z czerwonym kartonikiem na koncie zostawił swoich kolegów w walce o utrzymanie korzystnego rezultatu. Konfrontacja z Polonią przyniosła naszej drużynie komplet punktów, ale do skutecznej walki o utrzymanie wciąż jeszcze potrzeba wielu oczek.