Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Pierwszy maratończyk – Filippides, swój wyczyn przypłacił życiem, ale jego bohaterski czyn nie tylko uratował wówczas Ateny, ale stworzył sportową dyscyplinę, która stała się prawdziwym wyzwaniem dla wielu entuzja-stów biegania. Oczywiście podziw budzą nie tylko ci, którzy walczą o medale na olimpijskich trasach, czy o pieniężne premie na metach komercyjnych biegów, ale każdy, kto podejmie wyzwania, a potem pokona mor-derczy dystans. Kiedy to się jednak już stanie, a jeszcze w zanadrzu znajdzie się troszeczkę sił – to czemu nie pobiec dalej.
Z takiego założenia zdają się wychodzić organizatorzy imprezy w Boguszowie Gorcach, gdzie rozegrano w czerwcu Sudecką 100-tkę. Jak sama nazwa wskazuje uczestnicy tego sportowego spotkania za jego cel po-stawili sobie pokonanie dystansu 100km i już tylko z tego powodu zawody te zaliczyć można do ekstremalnych, a przecież i wyznaczona trasa nie była prosta niczym kuchenny stół. Mając kilkadziesiąt kilometrów w nogach niewielki podbieg urasta do rozmiarów K-2, a stąpnięcie na wystający kamyczek może odebrać resztkę sił. Mimo to sudecką próbę podjęło w tym roku ponad 300 twardzieli, choć na linii mety zameldowało się niewielu ponad 200. W tej grupie byli również sportowcy z Brzegu Dolnego, którzy wprawdzie nie rywalizowali o osta-teczne zwycięstwo, ale nie dali się pokonać trudnej trasie i wyzwanie ukończyli we wcale nie najgorszej formie.
Paweł Lis 13:29:05s.
Rafał Woźniak 14:22:29s.
Łukasz Rakowski 14:22:30s.
Ireneusz Olbert 19:12:20s.
W relacjonowaniu takich ekstremalnych imprez z całą pewnością tak samo wielkie słowa uznania należą się zwycięzcy, jak i temu, który zamknął imprezę. Sport jednak polega na rywalizacji, a w niej zwycięzca może być tylko jeden. W Boguszowie Gorcach był nim Piotr Sawicki z Warszawy, który sudecką setkę łyknął w czasie 9:10:03s.

Reklama
Reklama