Reklama
Reklama

Sobotnie doniesienia z Gaci co bardziej sceptyczni kibice mogli traktować jako prima aprilisowy żart, choć przyznać trzeba, że w wiosenne rozgrywki nasz zespół wszedł dość mocno i udanie. Mimo dwóch zwycięstw MKP zdecydowanym faworytem konfrontacji była ekipa Foto-Higieny, która do tej pory na swojej murawie punktowała ze 100-procentową skutecznością. Każda wiadomość z czasem podlega jednak weryfikacji i tym razem okazało się, iż nie mieliśmy do czynienia z kwietniowym kłamstewkiem, lecz futbolowym spektaklem najwyższej jakości.

<–Higiena Gać – MKP WOŁÓW 1-1 (0-1)
Bramka: A. Marcinkowski (42’);
Żółte kartki: K. Tabak, G. Kazimierowicz, T. Harwas;
MKP: A. Walczak – G. Urbaniak, D. Zalewski, D. Adamczak, S. Śniechowski, G. Kazimierowicz, K. Tabak, K. Ramiączek (73’ B. Bania), T. Harwas (77’ P. Hryszkiewicz), A. Marcinkowski (90’ P. Janus), J. Rosa (58’ M. Matković).

Pierwsze minuty sobotniego pojedynku upłynęły zgodnie z przewidywaną prognozą. Świadomi swojej klasy gospodarze ruszyli do zdecydowanego ataku i bardzo szybko zarysowała się ich przewaga, co skutkowało kilkoma groźnymi sytuacjami, z którymi uporał się jednak Artur Walczak, będący od samego początku jedną z głównych postaci tego piłkarskiego spektaklu. Zepchnięci do głębokiej defensywy wołowianie twardo bronili własnego przedpola i choć czasami dali się oszukiwać napastnikom Foto-Higieny, to jednak futbolowy fart był po ich stronie. Najdogodniejszą sytuację do zdobycia prowadzenia miejscowi mieli bodaj w 19.min., kiedy to strzał z bliskiej odległości instynktownie sparował golkiper MKP, ale po jego interwencji do odbitej futbolówki jako pierwszy dopadł napastnik rywali i kiedy wydawało się, że bez większych problemów skieruje ją do siatki, od utraty gola uratowała gości poprzeczka. Sytuacja ta była jednak niczym alarmowa syrena ogłaszająca, iż jeśli przyjezdni naprawdę chcą powalczyć o korzystny rezultat, to muszą jednak oddalić nieco grę od własnego pola karnego, co też nasi zawodnicy uczynili. Po okresie przygniatającej przewagi gacian obraz pojedynku wyrównał się i goście pokazali, że również potrafią zaatakować. Po raz pierwszy zagrozili oni bramce Foto-Higieny po akcji skrzydłem Kamila Ramiączka, który swój dynamiczny atak zakończył dokładnym dośrodkowaniem w pole karne, gdzie do futbolówki dopadł Janusz Rosa, lecz jego uderzenie minimalnie minęło cel. Na kilka chwil przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę trybuny stadionu w Gaci zamilkły, gdyż ku zaskoczeniu zgromadzonych kibiców na listę strzelców wpisał się Adrian Marcinkowski. Nasz zawodnik przejął w środku pola niedokładne podanie rywali, podciągnął z piłką kilka metrów i mocno uderzył z dystansu na tyle celnie, że interwencja golkipera miejscowych okazała się nieskuteczna i obie jedenastki schodziły na przerwę przy dość sensacyjnym rezultacie.
Od początku drugiej połowy spotkania gospodarze realizowali wprawdzie konsekwentnie swoje przedmeczowe plany, ale w ich poczynaniach widać już było pewien respekt dla rywala i obawę o końcowy wynik. Szczególnie, że w kilka chwil po wznowieniu gry wołowianie mieli szansę na podwyższenie prowadzenia, lecz po dośrodkowaniu K. Ramiączka paru centymetrów zabrakło Tomaszowi Harwasowi, aby skutecznie zamknąć składną akcję swojego zespołu. W chwilę później moment swojego szczęścia mieli wreszcie miejscowi, którzy wykorzystali niewielki błąd formacji defensywnej MKP, szybko rozegrali piłkę i doprowadzili do remisu. Choć do zakończenia pojedynku pozostawało wówczas wiele minut i obie strony miały jeszcze po kilka okazji, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, to jednak prawdziwe emocje rozegrały się dopiero w ostatniej minucie meczu. Wówczas dość kontrowersyjną decyzją arbiter przyznał rzut karny gospodarzom. Wysiłek wołowian mógł wówczas spełznąć na niczym, lecz górą w „wapiennym” pojedynku był A. Walczak, który nie tylko sparował strzał rywala, ale równie skutecznie interweniował przy jego dobitce i ostatecznie wynik pojedynku nie uległ już zmianie.
– Tak, jak się spodziewaliśmy, było to niezwykle trudne spotkanie, ale graliśmy przecież na boisku zdecydowanego lidera rozgrywek – powiedział po końcowym gwizdku arbitra trener Krzysztof Tabak. – Nie przyjechaliśmy jednak do Gaci po futbolową lekcję, ale walczyć o jak najlepszy rezultat i to się udało. Zawodnicy nie przestraszyli się rywali i od samego początku konsekwentnie realizowali na murawie nasze założenia, pokazując wielką ambicję, zaangażowanie i sportowy charakter. Wszystko to złożyło się na korzystny rezultat, za jaki należy uznać sobotni remis. Uważam ten wynik za sprawiedliwy, choć obie strony miały po kilka ciekawych sytuacji, aby sięgnąć po komplet punktów.
Piłkarscy kibice w Wołowie już jutro (5.kwietnia) będą mieli okazję zobaczyć swój zespół w akcji, gdyż na stadionie przy ulicy Trzebnickiej rozegrany zostanie półfinał strefowych zmagań o Puchar Polski, w którym wołowianie zmierzą się z Piastem Żmigród (godz.17.00), a potem w sobotę sympatyków futbolu zapraszamy na kolejną ligową konfrontację – tym razem z Bystrzycą Katy Wr. Miejmy nadzieję, że w spotkania tych nasi gracze podtrzymają udaną wiosenną serię, choć łatwo z całą pewnością nie będzie, więc wsparcie z trybun może dużo pomóc.

Pozostałe wyniki: Bielawianka – Victoria 6-0; Wiwa – Unia 1-2; Bystrzyca – Orzeł S. 3-1; Kobierzyce – Karolina 1-2; Polonia-Stal – Pogoń 0-2; Sokół M. – Piast 4-1; Sokół W.L. – Orzeł Z. 4-3.

1. Foto-Higiena Gać 18 50 51-17
2. Polonia-Stal Świdnica 18 35 30-18
3. Pogoń Oleśnica 18 31 32-25
4. Unia Bardo 18 30 41-32
5. Wiwa Goszcz 18 29 38-25
6. MKP WOŁÓW 18 28 31-28
7. Karolina Jaworzyna Śl. 18 26 27-35
8. Bielawianka Bielawa 18 26 33-24
9. Sokół Wielka Lipa 18 25 34-29
10. Orzeł Ząbkowice Śl. 18 24 26-28
11. Victoria Świebodzice 18 22 28-33
12. Bystrzyca Kąty Wr. 18 22 23-38
13. GKS Kobierzyce 18 21 34-29
14. Sokół Marcinkowice 18 15 21-33
15. Orzeł Sadowice 18 10 15-46
16. Piast Nowa Ruda 18 9 16-40

19.kolejka (8-9 kwietnia): MKP WOŁÓW – Bystrzyca Kąty Wr. (sobota, godz. 11.00), Sokół W.L. – Bielawianka, Orzeł Z. – Sokół M., Piast – Polonia-Stal, Pogoń – Kobierzyce, Karolina – Foto-Higiena, Orzeł S. – Wiwa, Unia – Victoria.

Reklama
Reklama