Reklama
Reklama

Początek maja to dla naszych młodych zapaśników czas wielkiej próby. W tych dniach bowiem na matach w Drzonkowie rozegrana zostanie najważniejsza impreza sezonu, a mianowicie finały Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Na tych elitarnych zawodach swoich reprezentantów będą miały oczywiście nasze kluby, z których występami wszyscy wiążemy duże nadzieje.

Wiadomo, że formy na imprezę takiej kategorii nie zbuduje się w kilka dni, ale warto na bieżąco sprawdzać, w którą stronę zmierza dyspozycja zawodnika. Im wyżej zawieszona poprzeczka wymagań, im godniejszy przeciwnik, tym obraz własnego potencjału wyraźniejszy. Przed paroma dniami ważny sprawdzian zaliczyli zawodnicy wołowskiego Wiatru, którzy stanęli do rywalizacji w 14.Międzynarodowym Turnieju o Puchar Mazowsza w kategorii młodzików i juniorów młodszych. Oprócz krajowej czołówki w tych grupach wiekowych na zaproszenie z Teresina odpowiedzieli również Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Słowacy i Niemcy, przysyłając na imprezę naprawdę mocnych zawodników. W gronie tak znakomitych przeciwników kolejnych zapaśniczych szlifów szukali dwaj wołowianie – Dawid Dąbek (kat.47kg) oraz Krzysztof Cieślak (100), którzy wprawdzie nie należeli do głównych faworytów imprezy, ale obaj niejednokrotnie udowadniali, że zdolni są do sprawienia największego kalibru niespodzianki. Niestety, tym razem nie wyszło, choć właściwie nie do końca…


Trudno mówić o rozczarowaniu, kiedy nasz zawodnik musiał rywalizować z naprawdę mocno doświadczonymi konkurentami i choć D. Dąbek w poprzednich tygodniach przyzwyczaił nas do zwycięstw, to tym razem poprzeczka zawieszona była zbyt wysoko, a jego walki na teresińskich matach pokazały, że aby myśleć o poważnej olimpijskiej niespodziance, to ostatnie dni przed wyjazdem do Drzonkowa trzeba porządnie przepracować.
Coraz śmielej na krajowych matach poczyna sobie natomiast K. Cieślak, w którego zapaśniczym arsenale brakuje jeszcze wprawdzie jakiś wyrafinowanych technicznych akcji, ale na samym talencie prochowiczanin potrafi naprawdę daleko zajechać. Kwietniową imprezę zawodnik Wiatru rozpoczął od zwycięstwa, ale potem mimo wyraźnego prowadzenia (4-0) uległ jednak rywalowi z Litwy, by w kolejnym pojedynku udanie powrócić na drogę zwycięstw i po triumfie nad konkurentem ze Słowacji ostatecznie sięgnąć po brązowy medal.
Trudno na podstawie teresińskich zawodów stawiać tarota odnośnie występów wołowian na olimpijskich matach, ale wydaje się, iż sympatycy Wiatru mogą być umiarkowanym optymistami. Wszystkie prognozy zweryfikuje jednak rzeczywistość maty w Drzonkowie.

Reklama
Reklama