Przerwana seria MKP Wołów

MKP WOŁÓW – klasa okręgowa – WROCŁAW

MKP WOŁÓW

– WKS Wierzbice 1-2 (0-2)

Bramka: K. Włodarczyk (77’);

Żółte kartki: K. Moskwa (2), M. Gacek, M. Kamraj, S. Czyżowicz;

Czerwona kartka: K. Moskwa (85’);

MKP: M. Szaciłło – D. Kamiński, S. Czyżowicz, O. Juwa, K. Moskwa, S. Kościuk (65’ K. Tabak), M. Kamraj (86’ A. Judziński), K. Miłkowski, K. Jasiński (46’ K. Włodarczyk), K. Żbik, M. Gacek.

Pojedynek na rankingowym szczycie z całą pewnością nie rozczarował, choć jego rezultat ostatecznie nie był zadowalający dla kibiców wołowskiego MKP. Wydaje się, że nasz zespół stracił nieco pierwszą odsłonę konfrontacji, do której podszedł ze zbyt dużym respektem dla umiejętności konkurentów. Od pierwszego gwizdka arbitra – który potem okazał się najsłabszym aktorem tego futbolowego widowiska, mogliśmy oglądać wyrównany pojedynek, który toczył się głownie w środkowej strefie boiska. Gospodarze nie ruszyli do zdecydowanej ofensywy, chcąc za wszelką cenę przede wszystkim zabezpieczyć dostęp do własnego przedpola, a przyjezdni również okazali się ułożoną ekipą, która do Wołowa przyjechała z jasnym celem i pomysłem na jego realizację. Przez długie minuty oglądaliśmy więc wyrównaną walkę w środku pola, gdzie nieco więcej z gry wydawali się osiągać wierzbiczanie i to właśnie goście jako pierwsi stanęli przed okazją na otwarcie rezultatu. Dośrodkowanie z prawej flanki poszybowało nad polem karnym MKP oraz wszystkimi jego defensorami i choć futbolówka spadła na nogę zawodnika WKS, to ten jednak mocno przestrzelił. W kilka chwil później nasi obrońcy ponownie się zdrzemnęli i tym razem po rzucie rożnym z lewego narożnika boiska goście mogli zdobyć gola, ale i tym razem napastnik WKS nie oddał precyzyjnego strzału. W kolejnych minutach gospodarze próbowali przejąć inicjatywę, ale tak naprawdę ciągle nie mogli stworzyć naprawdę groźnej sytuacji pod bramką rywali, ci natomiast w 27.minucie wyszli z kontratakiem, wcale nie zapowiadającym się groźnie. Wprawdzie jednemu z wierzbiczan udało się opanować futbolówkę w polu karnym MKP, ale bardzo blisko rywala był Oskar Juwa, gotowy do skutecznej interwencji. Niestety, defensor w swojej szesnastce zawsze musi być nieco ostrożniejszy i ostatecznie nasz zawodnik przegrał przebitkę z rywalem, potem wprawdzie zepchnął go do linii końcowej, ale zawodnik gości oddał na tyle precyzyjne i mocne uderzenie, że mino ostrego konta i asysty piłkarzy MKP, futbolówka znalazła drogę do siatki. Po stracie gola gospodarze dość szybko stworzyli sobie okazje do wyrównania, ale najpierw po zagraniu Marka Gacka sytuacyjny strzał kolanem Mikołaja Kamraja minął cel, a później dopełnić formalności nie zdołał Krystian Jasiński, który wydawał sie najbardziej zaskoczony faktem, że oto znalazł się w czystej sytuacji strzeleckiej. Wyrównujący gol jeszcze przed przerwą wisiał więc w powietrzu, ale ostatecznie to goście powiększyli swoją przewagę. Ponownie niegroźne dośrodkowanie z lewej strony i brak zdecydowanej interwencji ze strony Daniela Kamińskiego sprawił, że futbolówkę z nogi defensora MKP zdjął jeden z rywali, by mocnym uderzeniem wpakować ją do satki, ustalając w ten sposób wynik pierwszej odsłony.

Po zmianie stron widać było, że w pierwszej połowie nasz zespół stracił sporo czasu. Kiedy bowiem wołowianie zaatakowali z dużo większym animuszem, defensywa gości zaczęła się gubić i pod bramką WKS zrobiło się bardzo gorąco. Z dystansu kontaktowego gola próbował zdobyć M. Gacek, ale po jego uderzeniu piłka poszybowała nad poprzeczką, potem przed kolejną szansą na wpisanie się na listę strzelców stanął M. Kamraj, ale nienajlepiej przyjął futbolówkę i jego uderzenie ostatecznie zostało zablokowane. Ten sam zawodnik był bohaterem najbardziej kontrowersyjnej sytuacji w meczu, kiedy to gospodarze próbowali szybko rozegrać rzut wolny, a wbiegającego w pole karne pomocnika MKP bez żadnego pardonu podciął defensor WKS. Brutalny faul bez piłki arbiter ocenił zaledwie żółtym kartonikiem i o ile wcześniejsze decyzje sędziego również mogły budzić pewne wątpliwości, to ta sytuacja zdecydowanie potwierdziła, że co najwyżej średnio panował nad sobotnim pojedynkiem. Mimo rosnącej przewago wołowian rezultat z 1.odsłony utrzymał się aż do 77.minuty, kiedy to długie zagranie opanował w polu karnym rywali M. Kamraj, odegrał do nadbiegającego Krystiana Włodarczyka, a ten precyzyjnym uderzeniem pokonał golkipera WKS. Do końcowego gwizdka arbitra pozostało jeszcze sporo czasu, więc gospodarze ruszyli do zdecydowanego ataku. Niestety, do rozegrania szybkiej i składnej kontry brakowało nieco precyzji, a kiedy nawet w dogodnej sytuacji znalazł się M. Gacek, to zbyt szybko zdecydował się na uderzenie i ostatecznie futbolówka minęła cel, a wynik nie uległ już zmianie do ostatniego gwizdka arbitra, którego dość przeciętna postawa nie wpłynęła chyba jednak na rezultat meczu. Nieco więcej szczęścia w sobotniej konfrontacji mieli wierzbiczanie, co przy zbyt zachowawczej grze naszego zespołu przez długie fragmenty tego futbolowego spektaklu, okazało się decydujące dla ostatecznego rozstrzygnięcia.

Pozostałe wyniki: Odra – Polonia 1-2; Orzeł P. – Barycz 1-4; Kobierzyce – Energetyk 0-0; Mechanik – Zachód 5-2; Żórawina – Czarni 1-7; Olimpia – Pogoń 0-3; Orzeł M. – Parasol 2-4.

KLASA OKRĘGOWA – Wrocław

1.

MKP WOŁÓW

11

30

38-5

2.

WKS Wierzbice

11

30

33-11

3.

Mechanik Brzezina

11

30

34-11

4.

Barycz Sułów

11

24

28-18

5.

Polonia Środa Śl.

11

18

32-24

6.

Orzeł Pawłowice

11

18

30-25

7.

Pogoń Oleśnica

11

17

23-13

8.

Orzeł Marszowice

11

16

31-28

9.

Odra Malczyce

11

13

23-22

10.

Czarni Jelcz-Lask.

11

13

25-29

11.

Olimpia Podgaj

11

10

20-37

12.

Parasol Wrocław

11

9

13-23

13.

GKS Kobierzyce

11

6

14-34

14.

Energetyk Siechnice

11

6

13-35

15.

Zachód Sobótka

11

6

13-34

16.

KS Żórawina

11

5

10-29