Reklama
Reklama
Reklama

Sromotna przegrana w Kopenhadze na chwilę sprowadziła na ziemię marzenia biało-czerwonych kibiców. Nasza kadra zagrała słabo i to na tle Duńczyków, którzy prezentowali prosty, a nawet prymitywny futbol. Robili to jednak z wielkim zaangażowaniem i bardzo dobrze, a jak powiedział Johan Cruyff – piłka to prosta gra, ale zagrać dobrze prosty futbol jest bardzo trudno. W piątek udało się to rywalom Polaków, a dzień później nie pokazując niczego wielkiego komplet punktów z Wołowa wywieźli gracze Karoliny Jaworzyna Śl.

MKP WOŁÓW- Karolina Jaworzyna Śl. 1-2 (1-0)
Bramka: K. Ramiączek (26’-karny);
Żółte kartki: M. Matković, D. Maziarz, J. Małecki;
MKP: A. Walczak – T. Harwas, S. Czyżowicz, D. Zalewski, P. Lofek (46’ J. Małecki), D. Maziarz (68’ S. Kościuk), S. Śniechowski, G. Urbaniak, M. Matković, K. Belica (62’ P. Janus), K. Ramiączek.

Sobotni pojedynek był konfrontacją sąsiadów z dołów ligowego rankingu, więc był niejako pojedynkiem po-dwójnej wagi. Tym bardziej, że otwarcie bieżących rozgrywek nie wychodzi wołowianom najlepiej i po pewnym pucharowym zwycięstwie w Krzelowie można było liczyć, że los wreszcie się odmieni, gdyż strzelecką formę zdawał się odzyskać najlepszy 4.ligowy snajper poprzednich rozgrywek Kamil Ramiączek, który w konfrontacji z Kometą na listę strzelców wpisał się 4 razy. Przed pierwszym gwizdkiem arbitra sobotniego spotkania można więc było być optymistą – co najmniej umiarkowanym.
Gospodarze rozpoczęli mecz z pozycji zespołu, który wydaje się mieć w ręku wszystkie atuty, ale przyjezdni już w pierwszych minutach pokazali, że potrafią wyprowadzić szybką kontrę, a pierwsza z nich nie okazała się zabójcza tylko dlatego, że napastnik Karoliny nie trafił czysto w piłkę. W kolejnych etapach gry nieznaczną przewagę na murawie wydawali się mieć gospodarze, ale optycznie lepiej gra wydawała się układać jaworz-nianom. Goście dość umiejętnie bronili własnego przedpola i widać było, że mają pomysł na wyprowadzanie szybkich kontrataków, które choć nie były częste, to w przeciwieństwie do gry MKP, miały w sobie zamysł oraz odpowiednie tempo. W pierwszej odsłonie jednak gracze Karoliny nie wywołali na przedpolu bramki Artura Walczaka większego zamieszania, a w grze defensywnej nie ustrzegli się fatalnego błędu. Przydarzył on się obrońcy gości w 25.min., kiedy to we własnym polu karnym próbował powstrzymać dryblującego K. Ramiącz-ka. W tej sytuacji napastnik MKP okazał się szybszy od rywala, którego interwencja zakończyła się głupim fau-lem i arbiter wskazał na „wapno”, które w chwilę później na prowadzenie dla miejscowych zamienił sam po-szkodowany. Jeszcze w pierwszej odsłonie etatowy strzelec wołowian mógł podwyższyć wynik, gdyż po jed-nym z długich podań za plecy obrońców rywali, wychodził on na czystą pozycję, ale tuż przed polem karnym został powalony przez jednego z przeciwników, który za swoje zagranie obejrzał żółty kartonik. Owocem tego szybkiego ataku dla naszego zespołu był rzut wolny z bardzo korzystnego miejsca, ale po jego egzekucji rezul-tat nie uległ zmianie i gracze MKP schodzili na przerwę z minimalną, ale raczej w pełni zasłużoną zaliczką.
W drugiej połowie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, ale ich gra wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Choć optyczna przewaga rzeczywiście była po stronie gospodarzy, ale ich akcje utrzymywały płynność i sens tylko do pewnego momentu, a potem – im bliżej pola karnego rywali, wołowianie zbyt wielką ufność zdawali się pokładać w udziale przypadku i piłkarskiego fartu. Ich zagrania były bowiem spóźnione i niedokładne, w czego wyniku nie tylko pozwalały przeciwnikom na łatwe powstrzymywanie ofensywnych działań gospodarzy, ale i szybkie wyprowadzanie kontrataków. Jeden z nich przyniósł skutek w chwilę po wznowieniu gry, kiedy to na lewej flance dynamicznie przedarł się skrzydłowy jaworzynian, który potem dokładnie dograł w pole karne, a jego kolega dopełnił tylko formalności, posyłając futbolówkę obok bezradnego golkipera MKP. Widmo kolej-nych straconych punktów podziałało na wołowian niby zimny prysznic i ich gra ofensywna nabrała rumieńców. Ożywili się skrzydłowi, którzy zaczęli być nową alternatywą w grze ofensywnej, gdyż do tej pory ataki gospoda-rzy opierały się na długich piłkach na K. Ramiączka. Jednak to właśnie po takim zagraniu nasz napastnik szyb-ko stanął przed szansą na zdobycie gola ponownie dającego prowadzenie miejscowym, ale przegrał pojedy-nek z bramkarzem Karoliny. W chwilę potem próbował wprowadzony na boisko Paweł Janus, ale jego ude-rzenie zablokował jeden z defensorów przeciwnika. W tym okresie na wyróżnienie zasłużyli również Mateusz Matković i Sebastian Śniechowski, którzy mocno umęczyli jaworzynian na skrzydłach i często posyłali do-środkowania w pole karne rywala. Przez pół godziny nasz zespół zdecydowanie dominował i nie tylko powi-nien, ale w tym okresie po prostu musiał zdobyć gola. Niestety, wszystkie niewykorzystane sytuacje zemściły się w końcówce, kiedy to arbiter dopatrzył się po jednym z dośrodkowań gości przytrzymywania przez Jakuba Małeckiego i wskazał na rzut karny. Również tym razem jego egzekutor popisał się pewnością siebie oraz stoickim spokojem, dzięki czemu z prowadzenia w meczu mogli cieszyć się piłkarze Karoliny. Jeszcze w koń-cówce nasz zespół przeprowadził kilka groźnych ataków, a najbliżej zdobycia wyrównującego gola był M. Mat-ković. Zarówno on, jak i jego koledzy przegrywali jednak pojedynki z defensywą i bramkarzem gości, a ci po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z kompletu punktów, na który solidnie zapracowali.
– Po raz kolejny zabrakło nam jakości – podsumował spotkanie trener Paweł Tronina. – Nie uważam, aby nasz zespół był gorszy od rywali. Przez większość meczu to my byliśmy stroną dominującą, ale w decydujących mo-mentach zabrakło nam skuteczności. To nasza kolejna porażka i biorąc za nią odpowiedzialność postanowili-śmy z trenerem Krzysztofem Tabakiem oddać się do dyspozycji Zarządu.

Pozostałe wyniki: Unia – Śląsk II 0-3; Bielawianka – Wiwa 1-1; Pogoń – Polonia-Stal 0-0; Górnik – Piast 4-3; Foto-Higiena – Sokół M. 2-1; Nysa – Sokół W.L. 3-3; Polonia – Orzeł 1-1.

5.kolejka (9/10 września): Wiwa Goszcz – MKP WOŁÓW (sobota, godz. 15.00), Orzeł – Unia, Sokół W.L. – Polo-nia, Sokół M. – Nysa, Piast – Foto-Higiena, Polonia-Stal – Górnik, Karolina – Pogoń, Śląsk II – Bielawianka.

Reklama
Reklama