Reklama
Reklama

 

W miniony weekend niezwykle trudny egzamin ze sportowego rzemiosła czekał zapaśników Wiatru Wołów i dolnobrzeskiego Rokity. Na matach we Włodawie do rywalizacji w 1.Pucharze Polski juniorów młodszych, będącym jednoczenie eliminacją Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, spotkało się blisko 300 adeptów tej dyscypliny sportu, reprezentujących barwy 64 klubów. Zawody miały bardzo mocną obsadę, więc o każde zwycięstwo było niezwykle trudno, a niemal w każdej kategorii wagowej chętnych do końcowego zwycięstwa około 30. Poprzeczka sportowych wymagań zawieszona była bardzo wysoko, ale część z naszych reprezentantów dała radę.

Przynależność do krajowej czołówki po raz kolejny potwierdził dolnobrzeżanin Damian Wróbel (kat.100kg), choć i jemu w walkach eliminacyjnych powinęła się noga i zszedł z maty jako pokonany. Po tym zimnym prysznicu walczył jednak z ogromną ambicją, za którą nagrodzony została kolejnymi zwycięstwami, i w efekcie brązowym medalem. Jego krążek był jedynym zdobytym przez naszych reprezentantów, gdyż już w walkach eliminacyjnych przepadła reszta jego klubowych kolegów, którzy zawody kończyli na dalszych miejscach.

Choć miejsca na podium nie zajęli zapaśnicy wołowskiego Wiatru, to jednak ich występy zasługują na uznanie i ciepły komentarz. Po niedawnej kontuzji do pełni formy zdaje się wracać Dawid Dąbek (46), który był bardzo blisko brązowego medalu. W walce o miejsce na pudle jednak przegrał i ostatecznie włodawską imprezę zakończył na 5.pozycji, ale biorąc pod uwagę fakt, iż wciąż należy traktować go jako w pewnym sensie rekonwalescenta oraz klasę konkurentów, to jest to dobry wynik. Od kilku miesięcy duży zapaśniczy potencjał zdradza Krzysztof Cieślak (100), a swoje spore już umiejętności potwierdził również na pucharowej macie. Doświadczenia nie wystarczyło mu jednak na tyle, aby przebić się do strefy medalowej, ale 8.lokatę w pierwszym starcie na tak poważnej imprezie należy uznać jako dobre wejście w krajowe środowisko najzdolniejszych zawodników w tej dyscyplinie sportu.

Marcowy wyjazd do Włodawy można więc uznać za udany, choć apetyty z całą pewnością były większe. Tym razem jednak lepsi byli rywale, a o skali trudności tych zawodów niech świadczy fakt, że wszyscy zawodnicy z Dolnego Śląska zdobyli tylko 3 medale, a żaden z nich nie wywalczył miejsca w ścisłym finale. W tak mocnym towarzystwie odniesienie choćby jednego zwycięstwa nie jest rzeczą łatwą, ale miejmy nadzieję, że podczas kolejnej imprezy z pucharowego cyklu w Staszowie nasi reprezentanci walczyć będą z większym szczęściem i dostarczą nam znacznie więcej powodów do zadowolenia.

Reklama
Reklama