Reklama
Reklama
Reklama
Advertisement
Reklama
Reklama
Reklama

Wiosenne występy wołowian musiały rzeczywiście zrobić na rywalach wrażenie i w bieżących rozgrywkach każdy z nich podchodzi do konfrontacji z MKP na maksymalnej koncentracji. Z całą pewnością sympatycy futbolowych „rycerzy wiosny” liczyli na bardziej efektowne otwarcie, ale jak na razie nasi zawodnicy mogą cieszyć się zaledwie z jednego punktu w trzech pojedynkach, gdyż ze Świdnicy wołowianie również wrócili na tarczy. Wydaje się więc, że choć nasi futbolowi rycerze przyoblekli już się w sportową zbroję, to stając w szranki piłkarskiej rywalizacji dysponują nieco dziurawą tarczą i niepewnie władają mieczem.

Polonia-Stal Świdnica

– MKP WOŁÓW 4-0 (0-0)

Żółte kartki: T. Harwas – 2, K. Tabak, D. Adamczak, I. Shevchenko, K. Belica;

Czerwona kartka: T. Harwas (60’);

MKP: A. Walczak – D. Adamczak (75’ S. Kościuk), T. Harwas, D. Zalewski, P. Lofek, J. Małecki, K. Tabak (72’ I. Shevchenko), D. Maziarz, M. Matković (82’ K. Konopski), K. Belica, K. Ramiączek (59’ S. Śniechowski).

Pierwsze jesienne spotkania nieco rozczarowują wołowskich kibiców, ale przyznać trzeba, że punkty z Marcinkowic i stracone w meczu z żernickim Piastem uciekły graczom MKP nieco pechowo. Okazją do przerwania tej niedobrej passy była wizyta w Świdnicy, ale drużyna Polonii-Stal nie wydawała się najlepszym konkurentem, aby na jego plecach odbudować prestiż i wiarę we własne siły. Nasz zespół podjął jednak taką próbę, ale jej końcowy skutek z całą pewnością daleki był od oczekiwań.

Sobotni mecz gospodarze rozpoczęli z dużym respektem dla rywali i przede wszystkim skupiali się na obronie własnego przedpola. Czynili to nie tylko skutecznie, ale i po każdym udanym odbiorze potrafili natychmiast inicjować ataki, z których wprawdzie dużego pożytku nie mieli, ale wciąż nękali nimi wołowską defensywę. Ta jednak w tym okresie spisywała się bez zarzutu, a jej bardzo mocnym punktem był Artur Walczak, radząc sobie z każdym uderzeniem świdniczan. W pierwszej odsłonie więc więcej w posiadaniu piłki zdawali się być miejscowi, ale bardziej konkretne z nią rzeczy robili przyjezdni, których ataki nie tylko były płynniejsze, ale i stwarzały większe zagrożenie na przedpolu przeciwnika. O palpitację serca świdnickich kibiców przyprawić mogła w tym okresie akcja Mateusza Matkovicia, który urwał się rywalom na skrzydle, wszedł dynamicznie w pole karne, lecz zbyt lekko dogrywał piłkę do znajdującego się w czystej sytuacji strzeleckiej Jakuba Małeckiego i ostatecznie jego podanie przecięła skuteczna interwencja bramkarza Polonii-Stal.

Druga połowa rozpoczęła się dla wołowian dość niefortunnie, gdyż na skrzydle dał sie ograć jeden z defensorów MKP, w czego konsekwencji zawodnik gospodarzy posłał dośrodkowanie w pole karne, które zakończyło się celnym uderzeniem i kapitulacją naszego golkipera. Sytuacja jeszcze bardziej skomplikowała się w 60.min., kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Tomasz Harwas. Grający w osłabieniu zespół gości nie zamierzał jednak rezygnować z walki o korzystny wynik i bardzo szybko mógł zdobyć wyrównanie, gdyż gola mogła przynieść odważna szarża w polu karnym Sebastiana Śniechowskiego, który jednak został powstrzymany przez rywala, lecz uczynił to on nie koniecznie w sposób zgodny z przepisami, na co jednak nie zwrócił uwagi arbiter spotkania. Mający korzystny wynik i grający w przewadze gospodarze nie mieli jednak zamiaru ryzykować otwartej rywalizacji, bardziej pilnując skromnego prowadzenia, niż walcząc o jego podwyższenie. Pomysł ten okazał się jednak bardzo skuteczny, gdyż dwa szybkie kontrataki przyniosły gospodarzom kolejne trafienia i było praktycznie po meczu. Jeszcze w ostatnich sekundach świdniczanie rozegrali skuteczny atak i ich udziałem stało się efektowne zwycięstwo.

Jeśli ktoś po pierwszej połowie powiedziałby mi, iż przegramy to spotkanie i to w tak sporych rozmiarach, uznałbym to za dość kiepski żart – komentował po końcowym gwizdku arbitra trener MKP Paweł Tronina. – Patrząc bowiem na przebieg całego meczu nie byliśmy stroną gorszą. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że w swoich poczynaniach to my byliśmy bardziej konkretni. W tak mocnej lidze i przy tak wyrównanych rywalach nie można pozwolić jednak sobie na tak duże błędy w defensywie i tak nieskuteczną grę w ataku. Już w pierwszej połowie mieliśmy co najmniej 2-3 groźne sytuacje i powinniśmy przynajmniej jedną z nich zamienić na gola. Zabrakło jednak skuteczności, co zemściło się na nas w drugiej połowie. Niestety, przegrywamy kolejne spotkanie i choć z tego powodu nie można jeszcze rozdzierać szat, to atmosfera w zespole robi się dość nerwowa. Według mnie dobre wyniki są jednak kwestią czasu i lepszego zgrania drużyny, gdyż z całą pewnością jest w niej duży potencjał. Mam nadzieję, że pucharowa konfrontacja w Krzelowie ułoży się już dla nas dużo korzystniej, a później wreszcie pokażemy skuteczną grę o ligowe punkty w konfrontacji z jaworzyńską Karoliną.

Pozostałe wyniki: Polonia – Unia 1-3; Orzeł – Nysa 5-1; Sokół W.L. – Foto-Higiena 2-3; Sokół M. – Górnik 1-0; Piast – Pogoń 1-0; Karolina – Bielawianka 0-2; Wiwa – Śląsk II 0-7.

TABELA 4.LIGI

1.

Sokół Marcinkowice

3

9

6-2

2.

Bielawianka Bielawa

3

9

5-1

3.

Polonia-Stal Świdnica

3

6

7-2

4.

Foto-Higiena Gać

3

6

7-6

5.

Śląsk II Wrocław

3

6

11-2

6.

Orzeł Ząbkowice Śl.

3

4

9-6

7.

Nysa Kłodzko

3

4

8-8

8.

Górnik Wałbrzych

3

4

4-4

9.

Piast Żerniki

3

4

2-2

10.

Polonia Trzebnica

3

4

6-7

11.

Wiwa Goszcz

3

4

5-11

12.

Sokół Wielka Lipa

3

3

4-5

13.

Unia Bardo

3

3

6-9

14.

MKP WOŁÓW

3

1

2-7

15.

Karolina Jaworzyna Śl.

3

1

1-7

16.

Pogoń Oleśnica

3

0

1-5

4.kolejka (2/3 września): MKP WOŁÓW – Karolina Jaworzyna Śl. (sobota, godz. 17.00), Unia – Śląsk II, Bielawianka – Wiwa, Pogoń – Polonia-Stal, Górnik – Piast, Foto-Higiena – Sokół M., Nysa – Sokół W.L., Polonia – Orzeł.

Reklama
Reklama