Reklama
Reklama
Sesja wyjazdowa

 

22.kolejka – 24 maja

Unia Bardo

– MKP WOŁÓW 1-0 (1-0)

MKP: A. Walczak – G. Urbaniak, D. Zalewski, S. Czyżowicz, P. Lofek, G. Kazimierowicz, P. Hryszkiewicz (60′ P. Janus), I. Shevchenko (46′ S. Śniechowski), T. Harwas, A. Marcinkowski, K. Ramiączek.

27.kolejka – 27 maja

Piast Nowa Ruda

– MKP WOŁÓW 2-4 (1-2)

Bramki: G. Kazimierowicz (11′, 84′), P. Lofek (36′), A. Marcinkowski (71′);

Żółte kartki: G. Kazimierowicz, M. Matković;

MKP: A. Walczak – T. Harwas, D. Zalewski, S. Czyżowicz (20′ G. Urbaniak), P. Lofek, K. Kowaluk (46′ S. Śniechowski), B. Bania (80′ J. Rosa), G. Kazimierowicz (88′ I. Shevchenko), M. Matković (75′ P. Hryszkiewicz), P. Janus (46′ A. Marcinkowski), K. Ramiączek.

W minionym tygodniu piłkarze wołowskiego MKP musieli zaliczyć dwa wyjazdowe pojedynki, z których nieporównywalnie większy ciężar gatunkowy miała środowa konfrontacja w Bardzie. Na boisku Unii spotkały się bowiem dwie ekipy z czołówki ligowego rankingu i można było przypuszczać, że wspólnie stworzą ciekawy futbolowy spektakl. Oczekiwania zostały spełnione w pełni i choć w pojedynku tym padła zaledwie jednak bramka, to mecz toczony był w żywym tempie, nie brakowało w nim emocjonujących momentów i widowiskowych pojedynków.

Od samego początku środowy pojedynek toczył się w żywym tempie, choć podbramkowych spięć było niewiele. Obie ekipy prowadziły twardą grę, której główną areną był środek pola, i to właśnie zdominowanie tej strefy boiska wydawało się być kluczem do zwycięstwa. W pierwszej odsłonie minimalnie lepsi wydawali się być wołowianie, którzy w tym okresie mieli również dogodną sytuację do zdobycia prowadzenia. Serca miejscowych kibiców mocniej zabiły po około pół godzinie gry, kiedy to z narożnika pola karnego mocno huknął Adrian Marcinkowski. Po jego strzale futbolówka wydawała się nieuchronnie zmierzać do siatki bramki Unii, lecz ostatecznie jej lot zakończył się na słupku. Była to najdogodniejsza sytuacja to otwarcia wyniku spotkania, na którego przerwę obie ekipy schodziły z czystym kontem.

Po zmianie stron wciąż byliśmy świadkami wyrównanej konfrontacji, a jej ton jakby minimalnie głośniej nadawali wołowianie. Cóż jednak z tego, kiedy zawodnikom MKP wciąż brakowało skuteczności, a futbolowy los szeroko uśmiechnął się do gospodarzy po około godzinie gry, kiedy to piłkarzom Unii udało się zaskoczyć defensywę gości i po skutecznym uderzeniu wysunąć się na prowadzenie. Niemal do samego końca spotkania nasz zespół dążył do wyrównania i były po temu okazje, ale z każdego zagrożenia defensywa bardzian wychodziła obronną ręką, choć momentami wyglądało to bardzo chaotycznie. Przyznać również trzeba, że gospodarzom do samego końca sprzyjało futbolowe szczęście, gdyż w zasadzie tylko tym elementem można wytłumaczyć fakt, iż obrońcy Unii zdołali dwukrotnie wyekspediować piłkę nieuchronnie zmierzającą do siatki bramki. Choć nasz zespół do samego końca próbował odwrócić losy spotkania, to w Bardzie wołowianie zanotowali na swoim koncie pierwszą wiosenną porażkę, która jednak w żadnym stopniu nie była powodem do wstydu, ponieważ nasi gracze pokazali dobrą grę i tylko skuteczności zabrakło do pełnego sukcesu.

Znacznie mniejszy emocjonalny ładunek miał sobotni mecz w Nowej Rudzie, ale sportowe wyzwanie w pojedynku z Piastem było również spore. – Wiedzieliśmy, że o korzystny rezultat w tym meczu nie będzie łatwo – powiedział szkoleniowiec MKP Krzysztof Tabak. – Gospodarze bowiem wciąż mieli jeszcze szansę na uratowanie 4.ligowego bytu, ale aby wciąż o tym realnie myśleć, musieli wygrać sobotnią konfrontację. Od pierwszego gwizdka arbitra noworudzianie ruszyli więc do zdecydowanego ataku i to oni byli stroną dyktującą warunki gry. Nasz zespół umiejętnie bronił jednak dostępu do własnego przedpola i dość szybko boleśnie skontrował odważnie grającego Piasta. Już na początku meczu rzut wolny egzekwował Kamil Ramiączek, który uderzył na tyle mocno, iż jego strzał wprawdzie sparował golkiper gospodarzy, ale po interwencji do „wyplutej” futbolówki dopadł Grzegorz Kazimierowicz i bez większych problemów umieścił ją w siatce. Wydarzenie to tylko na chwilę odebrało miejscowym rezon, którzy jednak już po kilku minutach mogli cieszyć się z wyrównania. Niegroźne dośrodkowanie z lewej flanki trafiło do napastnika Piasta, który nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Artura Walczaka i na tablicy wyników ponownie pojawił się remis. Ostatnie słowo w tej części gry należało jednak do wołowian, a konkretnie do Patryka Lofka, wykorzystującego dokładne wrzucenie piłki z autu i precyzyjnym strzałem głową zawodnik ten ustalił wynik pierwszej odsłony.

Choć sytuacja, mimo dobrej gry, nie układała się po myśli gospodarzy, to drugą połowę rozpoczęli oni z jeszcze większym animuszem i zdecydowali się wyżej i mocniej zaatakować przeciwnika, co dość szybko przyniosło im kolejne wyrównanie. Kolejne minuty pokazały jednak, że siły noworudzian nie są niespożyte i tempo ich ataków zaczęło słabnąć, co skrzętnie wykorzystali wołowianie, którzy praktycznie przez całe spotkanie ograniczali się do parowania ataków rywala. Kiedy ci opadli jednak nieco z sił, gracze MKP zadali ciosy rozstrzygające losy meczu. W 70.min. Do zagranej za plecy obrońców piłki doskonale wystartował A. Marcinkowski i będąc w sytuacji sam na sam z golkiperem Piasta do końca zachował zimną krew i pewnym strzałem ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W samej końcówce mieliśmy natomiast powtórkę z pierwszych minut meczu, kiedy to rzut wolny egzekwował K. Ramiączek. I tym razem golkiper Piasta odbił piłkę na tyle niefortunnie, iż ta ponownie znalazła się pod nogami G. Kazimierowicza, któremu nie pozostało nic innego, jak ustalenie wyniku spotkania.

-To nie był nasz najlepszy występ – podsumował wyjazd do Nowej Rudy trener K. Tabak. – Gospodarze pokazali, że do samego końca chcą walczyć o utrzymanie, a ponieważ mają w swoich szeregach kilku naprawdę wartościowych piłkarzy, to oni byli stroną dominującą. Nie ustrzegli się jednak błędów w defensywie, a my potrafiliśmy je wykorzystać. Naszą nieco słabszą postawę w tym meczu można tłumaczyć środową potyczką w Bardzie, ale również i zmęczeniem wynikającym ze zbliżającego się końca rozgrywek. W tym okresie swoją wagę mają rotację w składzie i w tym miejscu chciałbym pochwalić za ich sobotni występ Kacpra Kowaluka i Błażeja Banię, którzy w moim przekonaniu wykorzystali daną im szansę i potwierdzili na boisku, że są ważną częścią tej drużyny. Być może w konfrontacji z Unią bardziej zasłużyliśmy na punkty, ale cieszą nas i te z Nowej Rudy, choć w grze były spore mankamenty.

Pozostałe wyniki: Foto-Higiena – Bielawianka 1-1; Kobierzyce – Bystrzyca 3-1; Polonia-Stal – Wiwa 1-0; Sokół M. – Victoria 3-0; Sokół W.L. – Unia 1-1; Orzeł Z. – Orzeł S. 3-0 (vo.); Pogoń – Karolina 6-0.

TABELA 4.LIGI

1.

Foto-Higiena Gać

27

67

73-25

2.

Polonia-Stal Świdnica

27

55

46-25

3.

MKP WOŁÓW

27

52

59-41

4.

Unia Bardo

26

50

58-34

5.

Pogoń Oleśnica

27

43

52-41

6.

Orzeł Ząbkowice Śl.

26

40

42-35

7.

Karolina Jaworzyna Śl.

27

39

46-53

8.

Bielawianka Bielawa

27

39

48-36

9.

Wiwa Goszcz

27

39

51-45

10.

Sokół Wielka Lipa

27

32

42-41

11.

Sokół Marcinkowice

27

31

42-43

12.

Bystrzyca Kąty Wr.

27

30

34-58

13.

GKS Kobierzyce

27

30

43-47

14.

Victoria Świebodzice

27

23

35-65

15.

Piast Nowa Ruda

27

22

33-61

16.

Orzeł Sadowice

27

11

26-80

28.kolejka (3 czerwca): MKP WOŁÓW Orzeł Ząbkowice Śl. (g.17.00), Bielawianka – Pogoń, Karolina – Piast, Orzeł S. – Sokół W.L., Unia – Sokół M., Victoria – Polonia-Stal, Wiwa – Kobierzyce, Bystrzyca – Foto-Higiena.

Reklama
Reklama