Reklama

zapasy

Coraz więcej sportowych przyjaciół poza granicami naszego kraju mają młodzi zapaśnicy wołowskiego Wiatru. Przed tygodniem informowaliśmy o udanych występach naszych reprezentantek na niemieckich matach, zaś w miniony weekend ich klubowi koledzy wzięli udział w zawodach w Słowacji, a konkretnie w Bratysławie. Przedstawiciele naszego klubu udali się tam w ramach rewizyty, gdyż jakiś czas temu gościliśmy słowackich zapaśników w Wołowie i podobnie jak wówczas goście z południa byli zadowoleni, tak i wołowianie wracali pełni chęci na kontynuowanie wspólnej znajomości.
Styczniową okazją do zacieśnienia wzajemnej współpracy były międzynarodowe zawody, na których obsadę złożyło się blisko 200 zawodników. Oprócz gospodarzy i Polaków do słowackiej stolicy przyjechali także zapaśnicy z Ukrainy, Austrii, Węgier Czech oraz Słowenii. Sportowa rywalizacja toczyła się w trzech kategoriach wiekowych (dzieci, młodzicy, kadeci), a nasz klub reprezentowała trójka młodzików. Już tylko rzut oka na wielość reprezentowanych nacji może dawać wyobrażenie o poziomie sportowej rywalizacji, a dodatkową komplikacją zmagań na macie był także system rozgrywania zawodów – FILA, czyli każda porażka praktycznie eliminowała zawodnika z zawodów, chyba że jego pogromca wywalczy miejsce w ścisłym finale. Margines ewentualnego błędu był więc praktycznie zerowy i szybko przekonał się o tym wołowianin Mateusz Oberg (kategoria 66kg), który nieudanie wszedł do walki i po inauguracyjnej porażce pożegnał się z możliwością dalszej rywalizacji. Nieco więcej czasu na słowackich matach spędził Szymon Wijatyk (48), który przez większą część swojej walki prowadził na punkty, lecz chwilę jego nieuwagi w pełni wykorzystał konkurent i w wyniku skutecznego ataku położył naszego reprezentanta na łopatki. Honoru wołowskich zapasów skutecznie bronił Dawid Dąbek (38), znakomicie punktując w dwóch pierwszych pojedynkach i w efektowny sposób zapewniając sobie miejsce w ścisłym finale kategorii wagowej. W konfrontacji o bratysławskie złoto po drugiej stronie maty stanął reprezentant Austrii i pojedynek ten toczony był niestety w rytmie walca, a nie poloneza. Mimo porażki w finałowym starciu zawodnik Wiatru może być zadowolony ze swojego występu, gdyż po raz kolejny potwierdził swoje nieprzeciętne umiejętności i w żadnym elemencie zapaśniczego rzemiosła nie ustępował europejskim konkurentom.
Słowacka rewizyta być może nie wypadła zbyt okazale, ale zawodnicy Wiatru nie odstawali znacząco od konkurencji z innych krajów i przy większej odrobinie szczęścia ich wyniki z całą pewnością byłyby znacznie lepsze.

Reklama
Reklama
?