Reklama
Reklama
Reklama
Trudny powrót

Klub Piłkarski z Brzegu Dolnego ma bogatą tradycję i jeszcze do niedawana jego sympatycy mogli oglądać swoich pupili w pojedynkach na poziomie 3.ligi. Niestety, przygoda z tym szczeblem rozgrywek zakończyła się dla naszych piłkarzy przedwcześnie, w czego efekcie zespół wycofał się ze zmagań i kolejny sezon rozpoczął w klasie okręgowej. Proces odbudowy drużyny seniorskiej rozpoczął się przed rokiem, a nadzór nad nim objął trener Grzegorz Szewczyk.

Nieco wcześniej spore zmiany zaszły również w zarządzie klubu, a nowe władze wyznaczyły sobie zupełnie inne priorytety. Z centrum działalności wypadła drużyna seniorów, a znacznie mocniej postawiono na szkolenie młodzieży. Oczywiście miało to swoje konsekwencje w kompletowaniu zespołu, który miał odzyskać znaczące miejsce dla dolnobrzeskiej piłki na futbolowej mapie regionu. – Przed rokiem umówiliśmy się z prezesem, że naszym wspólnym celem jest odbudowa zespołu seniorów, ale pod pewnymi warunkami – powiedział nam trener G. Szewczyk. – Drużyna miała opierać się na wychowankach klubu lub osobach z okolic, dla których piłka nożna jest prawdziwą pasją. Klub nie miał do zaoferowania jakichś wybitnych warunków finansowych, ale mimo to udało nam się stworzyć przyzwoity zespół, wypełniając przy tym przedsezonowe założenia. W poprzednich rozgrywkach nasz wynik wprawdzie nie był rewelacyjny, ale co najmniej przyzwoity, a za swoją grę drużyna zbierała pochlebne opinie ze strony konkurentów.

Pierwszy krok na drodze do odbudowy prestiżu dolnobrzeskiej piłki został więc wykonany, ale wieść gminna niosła, że nie wszyscy podzielali optymizm i ocenę trenera. – Nie uważam, że jestem nieomylny – komentuje szkoleniowiec KP. – Nie zamierzam również zajmować swojego stanowiska wbrew dobru drużyny. Jeśli ktoś potrafi wykonać postawione przede mną zadanie lepiej, to z mojej strony może liczyć na współpracę. Problem jednak w tym, że krytycy unikają bezpośredniej rozmowy. Jestem otwarty na każde, nawet najgorsze opinie, ale powinny one być tematem dyskusji, z której można wyciągnąć konstruktywne wnioski. Cieszę się, że takiego samego zdania jest zarząd klubu, który podziela moją wizję zespołu i wciąż mogę kontynuować swoją pracę z drużyną.

KOLEJNY ETAP

Poprzednich rozgrywek dolnobrzescy kibice oczekiwali z pewnymi obawami, gdyż drużyna rodziła się z popiołów, a ze względu na uszczuplenie nakładów finansowych, gra w barwach KP nie była dla nawet okolicznych zawodników łakomym kąskiem. Mimo tych komplikacji udało się skompletować dość ciekawy zespół, który poradził sobie w zmaganiach na poziomie klasy okręgowej. Można więc uznać, że pierwszy etap budowy drużyna pod wodzą trenera Szewczyka zaliczyła. Przed nami jednak kolejny sezon i trudno przypuszczać, aby ekipa z Brzegu Dolnego urosła do miana jednego z faworytów rozgrywek. – Uważam, że udało nam się wykonać dobrą pracę. Cały czas zespół się krystalizuje i konsekwentnie podnosi swój poziom. W poprzednich rozgrywkach głupio traciliśmy punkty w ostatnich minutach meczów i gdyby udało nam się uniknąć tamtych błędów, wynik byłby dużo lepszy.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra nasz zespół został poważnie osłabiony. Ze względu na uraz na długi czas ze składu drużyny wypadł Paweł Włodarczewski, którego w najbliższych tygodniach czeka zabieg, a potem dość długa rehabilitacja, więc zawodnik ten wybiegnie na murawę raczej dopiero wiosną. Jesienią trener Szewczyk nie będzie mógł skorzystać również z talentu i umiejętności Jakuba Mazura, odsuniętego decyzją DZPN od gry na 6 miesięcy ze względu na czerwonokartkową recydywę. W najbliższych dniach ważył się będzie los, a raczej klubowa przynależność jeszcze kilku piłkarzy, którzy w trakcie letniej przerwy spróbowali poszukać swoich szans w wyżej notowanych zespołach. – Czekamy jeszcze na konkretne deklaracje ze strony paru graczy, ale z sytuacją personalną nie powinno być źle – tłumaczy szkoleniowiec. – Właściwie z testów w innych klubach wrócili już wszyscy zawodnicy i wydaje się, że tylko Rafał Kalisz pozostanie w Wielkiej Lipie. Z drugiej strony wszystkich, którzy oczekiwali spektakularnych transferów do klubu muszę rozczarować. Kwestia braku większego zainteresowania ze strony ewentualnych nowych graczy jest z jednej strony konsekwencją skromnych funduszy, a z drugiej ograniczeniami – że się tak wyrażę – terytorialnymi. Pomysł budowy drużyny w oparciu o wychowanków i piłkarzy z okolicy Brzegu Dolnego nie przestał być bowiem aktualny.

NIECHCIANE DZIECKO?

Jak już wyżej wspomniano, oczkiem klubowych władz jest szkolenie młodzieży, w czego rezultacie zespół seniorów zszedł na nieco dalszy plan. Czy drużyna prowadzona przez G. Szewczyka jest więc trochę jak niechciane dziecko? – Nie jestem przeciwnikiem takiej koncepcji. Wydaje mi się ona jak najbardziej słuszna, ale musi być w pełni przemyślana. Wydaje się, że wcześniej brakowało spójnej koncepcji i teraz, mimo dużego zaangażowania w ten sektor klubowej działalności, młodzieżowe grupy nieco kuleją. Nie mam wprawdzie całościowego oglądu w tej kwestii, więc mój osąd może być błędny, ale oceniam to po fakcie, że w ostatnich miesiącach z grupy juniorów do pierwszej drużyny trafił tylko jeden zawodnik, na którego mogę stawiać bez większych obaw. W wiosennych spotkaniach Michał Racki pokazał się z bardzo dobrej strony i wiem, że w nadchodzącej rundzie również będę mógł na niego liczyć.

Skromny dopływ świeżej, młodej krwi do drużyny jest faktem, ale być może najbliższe lata zmienią nieco obraz sytuacji. W ostatnim czasie, zarówno w ligowych rozgrywkach jak i lipcowym turnieju Wrocław Trophy, dolnobrzeska młodzież udowodniła, że drzemie w niej spory futbolowy potencjał i część z tych chłopaków już niedługo powinna zapukać do drzwi pierwszej drużyny. Do tego potrzeba jednak odrobiny cierpliwości.

Z rozmów z władzami klubu wynika, że każdy zdaje sobie sprawę, że zespół seniorski jest wizytówką klubu i wszyscy chcieliby, aby świadczyła ona o jak najlepszej marce. Nie może to być jednak marka tylko na pokaz, lecz obrazująca całościowy stan szkolenia w klubie, w którym każda grupa zawodników – od bambinosów po dorosłych zawodników traktowana jest z należytą dbałością. Zresztą, gra w futbol na seniorskim szczeblu jest przecież zwieńczeniem całego szkolenia.

PLUSY i MINUSY

Zeszłorocznych wyników naszego klubu nie można oceniać przez pryzmat wyłącznie uzyskanych rezultatów. Oczywiście, jest to wyznacznik najważniejszy, ale trzeba traktować je uwzględniając także szersze okoliczności. Przed wszystkim dolnobrzeski klub przestał się kojarzyć z wysokimi stypendiami i presją na seniorskie awanse, w czego wyniku zainteresowanie nim w piłkarskim środowisku nieco spadło. Poza tym, środowisko to zostało również mocno ograniczone. Budowanie drużyny jest wiec siłą rzeczy trudniejsze oraz rozciągnięte w czasie, co z całą pewnością musi budzić – nie tylko wśród kibiców, pewne emocje, a nawet niecierpliwość. Nawet najwięksi krytycy muszą jednak przyznać, że w ciągu ostatnich miesięcy zespół zrobił postęp, choć w jego grze wciąż widoczne są spore mankamenty. – Naszą achillesową piętą była skuteczność – ocenia trener. – W kilku spotkaniach mieliśmy sporo okazji, aby rozstrzygnąć mecze na swoją korzyść, ale zabrakło doświadczenia, zimnej krwi albo po prostu szczęścia. Nad tym musimy popracować i z tego względu martwi fakt, że w nadchodzącej rundzie ze składu wypadło nam dwóch ofensywnych piłkarzy (P. Włodarczewski, J. Mazur). Na plus z całą pewnością zaliczyć mogę funkcjonowanie formacji defensywnej i grę w destrukcji.

Według włoskiego pomysłu na futbol – budowę drużyny powinno rozpoczynać się od skompletowania szczelnego i zgranego bloku obronnego. Wydaje się, że w poprzednim okresie dolnobrzeskiej ekipie udało się stworzyć taką formację, która powinna stanowić opokę zespołu w nadchodzących zmaganiach. Czy jednak tę drużynę stać na zauważalne poprawienie własnej gry i wyników? – Jestem pełen optymizmu, choć oczywiście nie brakuje nam problemów. Nie chodzi mi nawet o brak personalnych wzmocnień, gdyż jestem zdania, że z tymi piłkarzami, których mam do dyspozycji, drużyna spokojnie poradzi sobie na tym szczeblu rozgrywek. Wydaje mi się, że budowie atmosfery w drużynie nie sprzyjają zakulisowe, personalne rozgrywki – to od strony mentalnej. Problemem jest również krótki czas na przygotowanie formy na klubowych obiektach, gdyż w związku z pracami remontowymi treningi na nich zaczniemy dopiero w tym tygodniu, a już 15 zaczynamy rozgrywki meczem w Pucharze Polski. Wszystko to nie wpływa pozytywnie na przygotowania do sezonu, ale jestem przekonany, że ten zespół stać na miejsce w czołówce – planem minimum jest górna połówka rankingu, a przy odrobinie szczęścia możemy zająć pozycję nawet w pierwszej piątce.

Na transferowym rynku, a właściwie powiatowym ryneczku, dolnobrzeżanie nie poczynili spektakularnych wzmocnień, ale i na ten moment nikt definitywnie nie pożegnał się z drużyną. Są jeszcze tacy gracze, którzy próbują swoich sił w innych klubach, ale wciąż pozostają oni w składzie kadrowym KP. Mimo ograniczeń finansowych jesienią w składzie drużyny zobaczymy również co najmniej dwie nowe twarze – pozyskanego z krzelowskiej Komety Pawła Bicza oraz młodego wychowanka MKP Wołów Pawła Kozaka. Zobaczymy, jak ci zawodnicy wpłyną na grę zespołu i czy ich postawa mocno przyczyni się do zrealizowania optymistycznego planu trenera Szewczyka – czego oczywiście całej ekipie serdecznie życzymy.

Bez względu na ocenę poprzedniego sezonu w wykonaniu dolnobrzeskiego zespołu sytuacja panująca obecnie w KP potwierdza tezę, iż nie ma łatwych powrotów. Tym bardziej, że tradycja i oczekiwania kibiców bardzo zobowiązują, a z ich cierpliwością bywa różnie. Tymczasem futbolowy krawiec w osobie trenera Szewczyka wydaje się w miarę sprawnie kroić z materiału, jaki ma do dyspozycji. Być może w swoich wyborach bywa omylny, ale na razie nasz klub nie zapłacił za to wygórowanej ceny. Miejmy nadzieję, że w nadchodzących rozgrywkach piłkarze potwierdzą swoje atuty i mocno poprawią funkcjonowanie ekipy w tych elementach gry, które do tej pory nie były ich atutami. Z całą pewnością znacznie większa część kibiców tego właśnie życzy szkoleniowcowi i jego drużynie.

 

Reklama
Reklama