Reklama
Reklama

klasa B(1)OLIMPIA GODZIĘCIN
– VICTORIA ORZESZKÓW 3-0 (1-0)
Bramki: K. Lipa (41’, 53’), Paweł Smoliński (75’);
Żółte kartki: A. Lewocki (2), R. Żak, Paweł Smoliński oraz A. Buzdygan, K. Rzeszowski;
Czerwona kartka: A. Lewocki (19’);
OLIMPIA: S. Strzyż – A. Lewocki, R. Żak, M. Faron, J. Lisowski (88’ D. Minorczyk), K. Mazur, D. Lipa, P. Katra (82’ K. Dmytrów), S. Skrzek, Paweł Smoliński (86’ J. Drężek), K. Lipa (80’ T. Borowski);
VICTORIA: G. Kochmański – A. Buzdygan, L. Jończyk, A. Łubkowski (55’ K. Rzeszowski), Ł. Bagiński (75’ K. Szwaj), A. Ulmaniec, T. Trześniowski, D. Bilski (46’ J. Sikorski), M. Czochara, K. Podbucki, K. Orniacki.

Przed pierwszym gwizdkiem arbitra trudno było wskazać zdecydowanego faworyta tego spotkania. Gospodarze wprawdzie są w futbolowym gazie i pewnie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, ale tym razem gościli na swoim boisku lidera. Orzeszkowianie zdają się bardzo poważnie myśleć o awansie, ale aby on był możliwy, wciąż muszą „uciekać” przed konkurentami z Korzeńska. Obie ekipy musiały więc grać o pełną pulę.
Godzięciczanie rozpoczęli niedzielne spotkanie mocno „elektryczni”, w uznaniu dla umiejętności rywala nie chcieli popełnić najmniejszego błędu, a jeśli te im się przydarzały – ratowali się faulami. W ich wyniku w nieco ponad kwadrans obejrzeli aż cztery kartoniki, z czego trzema ukarany został Adam Lewocki i jego drużyna większą część meczu musiała radzić sobie w osłabieniu. W takiej sytuacji wydawało się, że więcej atutów jest po stronie piłkarzy Victorii, którzy zresztą w tym okresie sprawiali nieco lepsze wrażenie. Czerwona kartka wpłynęła jednak na miejscowych bardzo motywująco i zawodnicy Olimpii nie tylko uszczelnili szyki obronne, ale z każdą kolejną minutą coraz dobitniej pokazywali, iż potrafią „ukąsić” szybką kontrą. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę gospodarzom udało się przejąć futbolówkę w środku pola, a potem dokładnym podaniem uruchomić Krzysztofa Lipę, który pomknął na bramkę rywali, a potem zwyciężył w pojedynku sam na sam z Grzegorzem Kochmańskim.
Po zmianie stron od początku do ataku ruszyli goście, którzy nie tylko chcieli odrobić stratę, ale i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Z całą pewnością rytm gry wyznaczali orzeszkowianie, ale fale ich ataków rozbijały się o dobrze funkcjonującą defensywę Olimpii i to w dość sporej odległości od bramki Sebastiana Strzyża. Nie tylko umiejętną grą w obronie gospodarze pracowali na końcowy sukces, gdyż w 53.min. po raz drugi na listę strzelców wpisał się K. Lipa i nad murawą boiska coraz mocniej zaczęło pachnieć kolejnym zwycięstwem godzięciczan. Wynik meczu efektownym, solowym rajdem ustalił na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra Paweł Smoliński i miejscowi mogli dopisać do swojego konta kolejny komplet „oczek”, który zbliżył ich do grona czołowych ekip ligowego rankingu.
– Obawialiśmy się tego meczu, gdyż jeśli dalibyśmy rywalom zbyt dużo swobody, to oni z całą pewnością wykorzystaliby swoje szanse – komentował po meczu opiekun Olimpii Arkadiusz Łuczak. – Od początku zagraliśmy więc zdecydowanym pressingiem, co jednak zaowocowało kartkami i wykluczeniem. Konieczność gry w osłabieniu nie odebrała jednak drużynie ducha walki, a wręcz spotęgowała chęć zwycięstwa, po które na koniec sięgnęliśmy. Goście pokazali się z dobrej strony, przez większą cześć spotkania prowadzili grę, ale mimo wszystko uważam, że nasze zwycięstwo jest w pełni zasłużone, a naszą passę będziemy chcieli kontynuować również w Urazie.

Więcej w aktualnym wydaniu Kuriera Gmin.
kurier_gmin_na_strone_d.a

Reklama
Reklama