Zamknięcie sezonu w Wołowie. Po raz drugi wygrał zespół Pewniaczki

DO MINUTY OSTATNIEJ (artykuł z 7 lutego 2019 roku)

W ostatni weekend na parkiecie wołowskiej hali królowali futboliści. Sobota przyniosła piłkarskim kibicom finał ligowych emocji, zaś w niedzielę 8 ekip rywalizowało w Pucharze Ligi. Oba wydarzenia nie rozczarowały i z całą pewnością na długo zostaną w pamięci sympatyków piłki nożnej – przynajmniej do następnego sezonu halowych zmagań.

Do ligowej rywalizacji w grudniu poprzedniego roku stanęło zaledwie 7 drużyn, a ponieważ frekwencja nie była najwyższa, więc każdy z zespołów zagrał ze sobą 2 spotkania. Tuż przed finiszem zmagań z uczestnictwa w rywalizacji zrezygnowali dolnobrzeżanie Zpowyłamywanymi nogami oddając swoje ostatnie pojedynki walkowerem. Drużyna do porażki z Pewniaczkami (4-10) prezentowała się zupełnie przyzwoicie i mogła jeszcze trochę namieszać w ligowym rankingu, ale jej zawodnicy zdecydowali się jednak na rzucenie ręcznika. Uprościli w ten sposób nieco zadanie zespołowi Everybody, który niemal od samego startu przewodził rozgrywkom, ale aby ostatecznie sięgnąć po zwycięstwo musiał jeszcze w sobotę zdobyć co najmniej oczko w starciu z Pewniaczkami, których na zakończenie 1.rundy pokonał dość wyraźnie (6-2). Obrońcy ligowego tytułu musieli więc gonić, ale większość atutów po swojej stronie zdawali się mieć pretendenci. Sobotnie starcie obu ekip było prawdziwym futbolowym spektaklem, pełnym wielkich emocje oraz niespodziewanych zwrotów akcji, po których ligowy tytuł przechodził to na jedną, to na drugą stronę. Rozpoczęło się pomyślnie dla zawodników Everybody, którzy nieco lepiej zbadali rywali, a prawidłową diagnozę potwierdziło trafienie Patryka Lofka. Choć obrońcy ligowego mistrzostwa nie ustępowali konkurencji, to jednak trudno im było przeprowadzić składną akcję i poważniej zagrozić bramce rywali, ale jeszcze przed przerwą receptę na skomasowaną i uważną defensywę przeciwnika znalazł Oskar Juwa, który precyzyjnym uderzeniem z dystansu doprowadził do wyrównania. Rezultat pierwszej odsłony pozostawiał ligowe zwycięstwo przy zespole Everybody, ale jednocześnie nie pozbawiał Pewniaczków szans na obronę trofeum, a po trafieniu Kacpra Kowaluka mistrzowskie wahadło wychyliło się na stronę właśnie tej ekipy. Wówczas jednak znacznie śmielej po inicjatywę sięgnęli zawodnicy lidera i najpierw stan meczu wyrównał Maciej Kaniecki, a potem prowadzenie dla drużyny Everyboby odzyskał Marcin Malinowski. Piłkarze tego team’u byli także autorami kolejnego trafienia w sobotnim spektaklu, ale gola, który mógł ostatecznie rozstrzygnąć losy tej zaciętej i emocjonującej konfrontacji nie uznał arbiter. Pewniaczki dostały więc niejako drugie życie i z szansy tej zawodnicy w pełni skorzystali. Najpierw szybką akcję drużyny celnym uderzeniem zakończył Adam Judziński, ale remis nie dawał jeszcze jemu i kolegom ostatecznego sukcesu. Do zakończenia meczu pozostawało już niewiele czasu, kiedy prowadzenie i mistrzowski tytuł swojej ekipie dał Adam Antochów, który w chwilę później przypieczętował losy spotkania kolejnym trafieniem.

Na ostatniej prostej rozgrywek futboliści obu ekip zafundowali nam więc widowisko pełną gębą, które może posłużyć jako reklama kolejnego sezonu w wołowskiej lidze i miejmy nadzieję, że za tych kilka miesięcy ponownie przeżywać będziemy tak wielkie emocje, jak podczas sobotniej konfrontacji.

EVERYBODY

3

PEWNIACZKI

5

Bramki: P. Lofek, M. Kaniecki, M. Malinowski oraz A. Antochów (2), O. Juwa, K. Kowaluk, A. Judziński.

Kiedy kurz po mistrzowskich zmaganiach nieco już opadł, na wołowski parkiet wybiegły ekipy Ramie w Ramie i Mlekołaków. Ich starcie ostatecznie zamykało sezon i także miało swoją wagę – nawet podwójna. W przypadku zwycięstwa bowiem drugiej z wymienionych ekip zajmowała miejsce na najniższym szczeblu ligowego podium, zaś przy niesamowicie skutecznym występie szansę na sięgnięcie po koronę króla strzelców miał krzelowski snajper Dominik Chylak. Cały mecz miał bardzo jednostronny przebieg i od samego początku jego tempo dyktowały Mlekołaki, rywale zaś skupiali się na przeszkadzaniu im w grze i to w dosłownym rozumieniu tego słowa. Ponieważ w futbol grała tylko jedna ze stron, to ewentualne końcowe rozstrzygnięcie meczu szybko przestało być sportową zagadką, a ewentualne emocje towarzyszyć mogły snajperskiej gonitwie, którą krzelowski napastnik zamknął cyfrą 7 trafień i choć był to ligowy rekord, to jednak nie dał mu strzeleckiej korony.

RAMIE W RAMIE

0

MLEKOŁAKI

8

Bramki: D. Chylak (7), M. Białek.

TABELA

1.

PEWNIACZKI

12

30

59-30

2.

Everybody

12

28

64-30

3.

Mlekołaki

12

22

51-31

4.

Piłkarski Poker

12

21

34-34

5.

Ramie w Ramie

12

9

47-60

6.

Juszka Wołów

12

0

29-93

7.

Zpowyłamywanymi…

12

15

43-49

Po ostatnim gwizdku nastąpiła uroczysta ceremonia zamknięcia sezonu i rozdanie nagród. Ze zwycięstwa już drugi rok z rzędu mogła cieszyć się drużyna Pewniaczków, której piłkarze tym razem dopiero w ostatnich minutach swojego ostatniego występu przechylili szalę końcowego triumfu na swoją stronę. W sobotę kluczową postacią mistrzowskiej drużyny okazał się A. Antochów, który swoją grą w całym ligowym sezonie w pełni zasłużył na indywidualne wyróżnienie, jakim było przyznanie temu młodemu zawodnikowi tytułu MVP całego sezonu. Znaczące piętno na grze swoich zespołów odcisnęli również Paweł Janus (Everybody) oraz Paweł Leśniewski (Juszka Wołów), plasujący się tuż za plecami Pewniaczka.

Do końca o koronę króla strzelców walczył D. Chylak, ale mimo niezwykle udanego sobotniego występu, w całych rozgrywkach zgromadził on na swoim koncie 25 trafień, co dało mu dopiero 2.wynik. Najskuteczniejszym zawodnikiem rozgrywek okazał się bowiem Mateusz Urbaniak (Ramie w Ramie), zdobywając w swoich występach o jednego gola więcej. Snajperskie pudło zamknął Krystian Włodarczyk (Everybody), gromadząc na swoim koncie 17 trafień.

Indywidualnych wyróżnień doczekali się także golkiperzy, a najlepszym z nich okazał się Tomasz Szydełko, który strzegł bramki Piłkarskiego Pokera. Jego zespół mocno wszedł w rozgrywki i na ich starcie sporo zamieszał na rankingowym szczycie, ale później trafiły się także słabsze występy i ostatecznie Pokerzyści zakończyli rozgrywki poza podium. W gronie wyróżnionych piłkarzy na pozycji nr 1 znaleźli się także Wiktor Pelikan (Mlekołaki) oraz Kacper Golinowski (Pewniaczki).