Czego radny Lubina życzy wójt Wińska?

Rozmowa z radnym powiatu lubińskiego, byłym posłem na sejm, senatorem, Tadeuszem Maćkałą

-Czy znane są Panu plany i zamierzenia pani wójt Wińska dotyczące przyłączenia tej gminy do powiatu lubińskiego?

-Pani Jolanta Krysowata-Zielnica już w zeszłej kadencji wszem i wobec ogłaszała zamiar opuszczenia powiatu wołowskiego i przyłączenia Wińska do powiatu lubińskiego. Dziś wraca do tematu z uporem godnym lepszej sprawy, choć na razie nikt nie chce się konkretnie wypowiadać w rzeczonej sprawie.

-Pani wójt mówi w mediach, że “Lubin stał się naturalnym centrum życiowym dla mieszkańców gminy Wińsko”, dodaje, że mieszkańcy jej powiatu jeżdżą do kina, na mecz, do galerii, w Lubinie robią zakupy i korzystają z lubińskiej służby zdrowia.

-Jasne, zupełnie tak samo jak lubinianie korzystający z wielkomiejskich dobrodziejstw Wrocławia. To zupełnie naturalne, że w pewnych sprawach czy interesach ciągnie nas do wielkiego miasta. A jednak nikomu w Lubinie nie przychodzi do głowy, by przyłączyć nasze miasto do stolicy Dolnego Śląska. Lubinianie także pracują na terenie powiatu polkowickiego, nie wszyscy przecież znajdują zatrudnienie w jedynej kopalni znajdującej się na terenie miasta, czyli ZG Lubin. Administracyjnie Wińsko nigdy nie należało do powiatu lubińskiego i nigdy nie było z nim związane. W jednej z wypowiedzi pani wójt mówiła o stagnacji powiatu wołowskiego, określając go mianem starego, zarośniętego stawu. To nie najlepiej o niej świadczy, zwłaszcza że zaraz potem zachwala wspaniałe tereny, które oferuje Lubinowi i wniesie jako swoiste samorządowe wiano. Coś tu nie współgra.

-Wójt widzi w przyłączeniu nadzieję i szansę na remonty dróg…

Z Wińska do Wołowa jest 16 km, a do Lubina 33. Pani wójt niechaj szacuje ostrożnie i nie zapewnia swoich wyborców, że przejdą do lubińskiego powiatu niczym do raju czy ziemi obiecanej. Gdzie twarde dane, gdzie konkretne zapewnienia i zobowiązujące deklaracje. Jeszcze raz pytam, skąd pewność pani wójt, że na to wszystko znajdą się pieniądze, skąd jej wiedza o dobrym stanie budżetu powiatu lubińskiego. A wystarczy prześledzić obecny budżet (i kilka poprzednich również!) oraz przeanalizować wieloletnie prognozy finansowe, żeby bez trudu stwierdzić, że finanse lubińskiego powiatu są w opłakanym stanie.

-Uważa pan, że mieszkańcy Wińska nie skorzystają na ewentualnym przyłączeniu do powiatu lubińskiego?

-Uważam, że nie skorzystają i że byłaby to jedynie pozornie dobra decyzja. Czy pani wójt ma tylko jeden plan działania? Czy tylko przyłączenie do lubińskiego powiatu mieści się w całej jej samorządowej koncepcji, w całości działań i planów? Czy to remedium na wszystkie bolączki Wińska i okolic? Szanuję panią wójt, jak każdego wybranego demokratycznie samorządowca, ale trzeba znaleźć wiele innych rozwiązań i możliwości, nie tylko patrzeć w stronę wielkiej mekki dobrobytu, pełnej pracy i szkół. Powiat lubiński również boryka się z wieloma problemami, a największy z nich to finanse.

-Media donosiły, że z pomysłu wójt Wińska cieszy się też włodarz Lubina…

-Tak, ale mówił to na długo przed wyborami, dziś zaprząta mu głowę przejmowanie części gminy Lubin, co mam nadzieję nie dojdzie do skutku. Tego pomysłu też jestem od dawna przeciwnikiem. Prezydent Lubina stwierdzał, że jest dumny, iż pani wójt chce przyłączenia i … na tym się skończyło. Było jeszcze z jego strony parę zdawkowych uwag o niedobrych politykach “z góry” i na tym temat zakończono. Jak zawsze były to jedynie niezobowiązujące uogólnienia typu kolej za darmo dla każdego. Ewentualne przyłączenie Wińska to proces kosztowny i na tyle poważny, że doprawdy daleka droga do jego realizacji, nawet jeśli pani wójt doprowadzi do jego wszczęcia. Konsultacje społeczne można zorganizować na wniosek ministra spraw wewnętrznych i administracji albo jednego z zainteresowanych samorządów. Ostateczną decyzję podejmie rząd.

-Starosta lubiński z sympatią się wypowiadał o tym pomyśle, mówił przed wyborami, że sprawę warto przemyśleć, przy okazji chwalił się, że swego czasu nawet Chocianów chciał do powiatu lubińskiego, bo teraz jest w polkowickim.

-Wzruszyła mnie ta historyjka, zaśpiewajmy wraz: “Budujemy mosty dla pana starosty!” Halo! Tu ziemia! Skąd się wzięła ta wieść gminna o ogromnych pieniądzach w lubińskim powiecie? Starosta unika odpowiedzi i konkretnych obietnic, bo sam nie wie, jak małe ma możliwości budżetowe, zwłaszcza po niespodziewanym przejęciu przez powiat szkół średnich podrzuconych przez prezydenta Lubina jak gorący kartofel, zresztą zupełnie nieoczekiwanie i bez wcześniejszych zapowiedzi.

-Przywołam wypowiedź lubińskiego starosty:To ludzie mają prawo wybierać, gdzie chcą być i mieszkać. I jeszcze: Jeżeli mieszkańcy gminy Wińsko zdecydowanie będą chcieli przyłączenia swojej gminy do powiatu lubińskiego, to na pewno o tym będziemy rozmawiać. Pamiętam, swego czasu, gdy mieszkańcy gminy Chocianów zapragnęli odłączenia się od powiatu polkowickiego i przyłączenia się do powiatu lubińskiego. Wszystko jest możliwe.

-Na doprawdy wzruszające i do niczego niezobowiązujące słowa pana Myrdy przypomina się dowcip o przemyślnych Czukczach, którzy witali towarzysza Breżniewa odwiedzającego ich piękna krainę z transparentami PRECZ Z CAREM! Zdumiony satrapa pomyślał, że coś się biednym tubylcom pomyliło, wszak od lat funkcjonował także i tutaj raj na ziemi, czyli ustrój komunistyczny. Podzielił się tą refleksją z czukockim kacykiem partyjnym, a ten odpalił: Nam się nic nie pomyliło. Car zły. Precz z carem. Alaskę Ameryce sprzedał, a Czukotki nie mógł?!

Podkreślam raz jeszcze, nie mam nic osobistego do pani wójt czy mieszkańców Wińska, życzę im jak najlepiej. Mieszkańcom Wińska trzeba jednak jasno i wyraźnie uświadomić pewne fakty, a nie wmawiać bez przywołania twardych danych, kwot i liczb, że w Lubinie czekają na nich kokosy i manna z nieba. Pytany, co jest potrzebne do prowadzenia wojen, Napoleon odpowiedział, że trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze, pieniądze. To samo tyczy prowadzenia powiatu i … czegokolwiek. Same idee są piękne i wzniosłe, ale zazwyczaj nie wystarczają. Wiem, że powiat lubiński ma finansowe kłopoty i nie jest w żadnym wypadku jakimś gwarantem sukcesu i dobrobytu. Zadłużony Lubin jawi się tylko na pozór jako bogate miasto, to nie jest zresztą zasługa budżetu lubińskiego powiatu. Powiatu borykającego się z finansowymi problemami.

-Ale jako samorządowiec rozumie Pan intencje szefowej wińskiego samorządu?

-Intencje może i rozumiem, ale nie założenie, że przyłączeniem Wińska do powiatu lubińskiego załatwi się wszelkie bolączki tego miasta i okolic. To założenie jest błędne, chyba że pani wójt ma o budżecie powiatu lubińskiego jakąś głęboką wiedzę, udostępnioną jej przez lubińskiego starostę… Przyłączenia nie można przedstawiać jako dotknięcia czarodziejskiej różdżki, która czyni cuda.

 

 

 

 

Tadeusz Maćkała, były prezydent Lubina, poseł i senaor. Obecnie – radnym powiatu lubińskiego z PiS. Zawodowo – dyrektor ds. windykacji w Dolnośląskim Funduszu Rozwoju we Wrocławiu.