Reklama
Reklama
Reklama

Uroczyste prelekcje historyczne w Wołowie i Brzegu Dolnym, mecz piłkarski o puchar Wyklętych w Wińsku oraz projekcje filmów „Inka” i „Pilecki”. Tak nasz powiat świętował pamięć o żołnierzach, przez lata PRL-u nazywanych „zaplutymi karłami reakcji”. Żołnierze polskiego podziemia niepodległościowego nie mogli złożyć broni po wojnie, ponieważ zostaliby natychmiast zabici przez Rosjan i Polaków na usługach Sowietów.

W gimnazjum nr 1 w Brzegu Dolnym zorganizowano pokaz filmu "Inka"
W gimnazjum nr 1 w Brzegu Dolnym zorganizowano pokaz filmu „Inka”
Prelekcja filmu pt. "Pilecki" w WOK-u
Prelekcja filmu pt. „Pilecki” w WOK-u
Zwycięzcy turnieju: ZSP z Wołowa, którzy pokonali w finale 3-1 ekipę z Lubiąża. 3 miejsce zajęła drużyna z Brzegu Dolnego, wygrywając 2-1 z pierwszym zespołem z Wińska. Drużyny z podium również otrzymały pamiątkowe piłki od Gimnazjum im.Jana Pawła II. Kolejne miejsca zajmowały drużyny z Jemielna, ZSP Wołów 1 zespół, ZSP Wołów zespół 2 i Gimnazjum z Wińska zespół 2. Indywidualne statuetki otrzymali: Mateusz Jackowski (ZSP Brzeg Dolny nr 1) – najlepszy bramkarz, Jakub Sawiski (ZSP Wołów) – najlepszy strzelec, Jakub Szuszfalak (ZSP Lubiąż) – najlepszy zawodnik.
Zwycięzcy turnieju: ZSP z Wołowa, którzy pokonali w finale 3-1 ekipę z Lubiąża. 3 miejsce zajęła drużyna z Brzegu Dolnego, wygrywając 2-1 z pierwszym zespołem z Wińska. Drużyny z podium również otrzymały pamiątkowe piłki od Gimnazjum im.Jana Pawła II. Kolejne miejsca zajmowały drużyny z Jemielna, ZSP Wołów 1 zespół, ZSP Wołów zespół 2 i Gimnazjum z Wińska zespół 2. Indywidualne statuetki otrzymali: Mateusz Jackowski (ZSP Brzeg Dolny nr 1) – najlepszy bramkarz, Jakub Sawiski (ZSP Wołów) – najlepszy strzelec, Jakub Szuszfalak (ZSP Lubiąż) – najlepszy zawodnik.

Żołnierze Wyklęci walczyli o Polskę pomimo szykan ze strony Służby Bezpieczeństwa, Gestapo, NKWD, Milicji Obywatelskiej i ORMO. Ostatni rozkaz dowódcy Armii Krajowej, wydany 19 stycznia 1945 r. rozwiązywał siły zbrojne w okupowanym częściowo przez Niemców, częściowo przez Sowietów kraju i dawał żołnierzom „wolną rękę”. Ostatni komendant główny Armii Krajowej, komendant główny organizacji NIEpodległość, gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” nakazywał dalsze działania w obronie niepodległości i ludności, zwalniał jednak z przysięgi wojskowej. Decyzja, co robić dalej, należała już do podwładnych i ich dowódców. Ci, którzy nie pogodzili się z utratą suwerenności Polski na rzecz Sowietów, zapłacili za to życiem.

Jedną z nich była 17-letnia Danuta Siedzikówna, ps. Inka, która za przynależność do Armii Krajowej i ukrywanie tożsamości swoich dowódców została skazana na karę śmierci. Pamiętamy też o rotmistrzu Pileckiem, który na rozkaz Armii Krajowej przedostał się do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz i wysyłał stamtąd pierwszy raport o tym, co naprawdę działo się za drutami. Po wojnie został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa za działalność niepodległościową i pracę na rzecz gen. Andersa, skazano go na karę śmierci. Przed wyrokiem powiedział, że Auschwitz to była igraszka w porównaniu z tym co zrobili mu UB-ecy na usługach sowietów.

Zapomniane kresy

Ale byli też żołnierze, których rozdzieliła Linia Curzona i którzy zostali na terenach polskich Kresów. Ich rodziny zostały przesiedlone do Polski albo wywiezione na Syberię. Zostawieni sami sobie walczyli z NKWD do lat 50-tych. Jednym z takim zapomnianych dowódców był Ppor. Czesław Zajączkowski „Ragner” . Był on jednym z najbardziej znienawidzonych przez sowietów dowódców nowogródzkiej Armii Krajowej. Działania „Ragnera” przeciwko sowieckiej partyzantce, prowadzone na przełomie 1943/44 r. na Nowogródczyźnie, a także późniejsza walka przeciw bandyckim działaniom, godzącym w ludność polską, doprowadziły do tego, że nowi okupanci zaczęli bać się go jak ognia, nadając mu nawet wiele mówiący przydomek – „cziort w oczkach” tzn. diabeł w okularach. Ppor. „Ragner” należał do tych dowódców AK, którzy nie złożyli broni przed Sowietami w lipcu 1944 r. Dowodzone przez niego oddziały wykonały setki akcji przeciw NKWD i sowieckiej administracji. 3 grudnia 1944 r. trzy pierścienie funkcjonariuszy NKWD (ponad 1400 ludzi) okrążyły teren pomiędzy Niecieczą i Cackami (do bezpośredniej akcji użyto 400 funkcjonariuszy). Walka z niespełna 30-osobowym oddziałem „Ragnera” rozegrała się koło chutoru Jeremicze. Większość oddziału polskiego zdołała wymknąć się z pierścienia okrążenia, ale Sowieci zdołali zabić kilku partyzantów. Według polskich relacji poległo 7 naszych żołnierzy, w tym ppor. Czesław Zajączkowski „Ragner”.

1 marca w Polsce został ustanowiony Dniem Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. W wielu miastach z tej okazji wywieszono flagi narodowe.

Reklama
Reklama