Reklama
Reklama
Reklama

– Czasy ze zdjęć nie były łatwe, bo pamiętam prześladowanie mojego ojca, ja sam byłem często zatrzymywany i przesłuchiwany przez władze – mówi Wiesław Jarmoliński, zwycięzca naszego konkursu fotograficznego.

archiwum (22)

Wiesław Jarmoliński z Wołowa brał udział w konkursie skierowanym do seniorów, w którym do wygrania była książka „Lubiąż. Klasztor mrocznych tajemnic”. Oprócz tego nasza Redakcja przygotowała kubek z nadesłaną fotografią.

– Wziąłem udział w konkursie, bo chciałem przypomnieć, jak wtedy wyglądało miasto. Od dawna jestem waszym czytelnikiem. Przejrzałem stare albumy i te fotografie wpadły mi w oko. Zastanawiałem się czy ludzie rozpoznają się na zdjęciach – mówi Wiesław Jarmoliński.

Jak nasz Czytelnik wspomina dawne czasy? Mówi, że cieszy się z wolności po transformacji ustrojowej. Głównie dlatego, że jego ojciec i on sam byli prześladowani w czasach komunizmu.

– Mój ojciec jest powojennym oficerem. Należał do Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Moi rodzice byli patriotami, nie poddawali się komunie. Tato był prześladowany, bo nie chciał zapisać się do partii. Dali mu spokój dopiero wtedy, kiedy przestał piastować kierownicze stanowisko i przez to nie był tak „widoczny” – wspomina Wiesław Jarmoliński. –  Pod pretekstem kłusownictwa, zabrano mu broń. Było nam ciężko. Chcieli, żeby nasza rodzina nie mała co jeść. Ja z kolei byłem przewodniczącym Solidarności w Wołowskiej Rejonowej Spółdzielni Pracy. Wielokrotnie mnie przesłuchiwano i zatrzymywano. Chciałem nawet wyjechać na Zachód. Powiedziano mi, że mogę dostać paszport tylko w jedną stronę. Pierwszy raz wyjechałem do pracy za granicę w 1985 roku. Ale ciągnęło mnie do domu, bo były małe dzieci. Dlatego bardzo doceniam wolność.

Na jednej z przesłanej przez pana Wiesława fotografii, został uwieczniony jego ojciec. Zdjęcie ozdobiło kubek. – Postawię go w honorowym miejscu, jako kolejną rodzinną pamiątkę – mówi z dumą pan Jarmoliński.

 

Reklama
Reklama